Zapraszam również na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/bernadetta.darska

oraz na moje konto na Instagramie: https://www.instagram.com/bernadettadarska/

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o literaturze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o literaturze. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 kwietnia 2023

O literaturze w stylu glamour

W kwietniowym wydaniu magazynu „Vogue” natkniemy się na tekst promujący prozę polskich autorek. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie pomieszanie pojęć.

Oto okazuje się, że kanon to nic innego jak moda jednego sezonu, skoro o debiutujących kilka tygodni temu (sic!) autorkach mówi się, że wchodzą do kanonu (Szostak, Dłużewska). Pomijam fakt, że kanonicznym nazywa się jeden ze słabszych debiutów prozatorskich ostatnich lat (Szostak), ale nawet bardzo dobry debiut prozatorski Zbroi jeszcze nie świadczy o tym, że jej książka częścią kanonu się stanie. Honek, Słowik i Murek mają w tym gronie ciekawszy i bardziej zróżnicowany dorobek.

Natkniemy się na sformułowanie: „W większości dawno mają za sobą debiuty”. Czyżby? Sześć autorek, dwie zadebiutowały kilka tygodni temu, jedna zadebiutowała prozą w 2022, jedna w 2021, tylko dwie wcześniej – w 2015 roku. Czas najwyraźniej bywa względny. Dziwi też infantylizowanie biografii autorek poprzez przywoływanie kategorii dorosłości. Debiuty koło trzydziestki lub po trzydziestce można sytuować w kontekście młodości, ale akcentowanie dorosłości w kontekście rozpoznań literackich to rzecz dość kuriozalna. Czyżby twórczość kobiet wymagała takiego właśnie definiowania?

Jedno nie wymaga dopowiedzeń: tego typu materiały o literaturze niebezpiecznie sankcjonują ów mający się dobrze od jakiegoś czasu w prozie i reportażu styl glamour, a także czynią autorkom niedźwiedzią przysługę, bo w mówieniu o literaturze nie o modowe sesje chodzi, ale jednak o coś innego. Niepokojące jest także umieszczanie obok siebie twórczyń proponujących intrygujące teksty i tych, których produkty są marnej jakości. Takie wymieszanie szkodzi wszystkim - i zagubionym w tym braku hierarchizacji czytelnikom, i biorącym udział w projekcie autorkom.


 

wtorek, 6 grudnia 2022

W czyim imieniu? (J.M. Cotzee, Żywoty zwierząt)

 

To książka-manifest, ale i książka-popis erudycji, spektakl rozpisanego na głosy dialogu i sporu o ważne, by nie rzec fundamentalne, sprawy. Ale mamy także do czynienia z pięknym przedmiotem. Pięknym i nieoczywistym, bo choć okładka robi na czytelniku ogromne wrażenie, to jednocześnie zderzenie estetyki z etyką i tutaj ma miejsce, jeśli przyjrzymy się niepokojącym, wbitym w uszy zwierząt plakietkom, na których znajduje się tytuł oraz nazwisko autora. Dwa wykłady wygłoszone w ramach tzw. Wykładów Tannerowskich, umykają bezpośredniemu związkowi z poglądami pisarza, ale jednocześnie wyraźnie są odzwierciedleniem jego postrzegania rzeczywistości. Mamy jednak do czynienia ze zwielokrotnieniem wykładowej formy. Po pierwsze, wykłady prezentuje Elizabeth Castello, fikcyjna postać, pisarka, która znajdując się poza akademią pozwala sobie na wejście w przestrzeń uniwersytecką z pozycji rewolucjonistki, wygłaszającej kategoryczne sądy. Po drugie, w kontrze do jej wykładów są wypowiedzi tych, którzy nie chcą zaakceptować jej absolutyzmu w kontekście traktowania zwierząt. Po trzecie wreszcie, za wykłady polemiczne, ale i dopowiadające, można uznać teksty Marjorie Garber, Petera Singera, Wendy Doniger i Barbary Smuts. Co ciekawe, utrzymane są one w konwencji przejętej częściowo z opowieści, stanowiących punkt odniesienia. W pewnym więc sensie można tutaj mówić nie tylko o zabieraniu głosu w sprawie zwierząt i o zadawaniu pytań o ludzkie ograniczenia w traktowaniu zwierząt i w pojmowaniu ich tożsamości, ale też o erudycyjnym popisie retorycznych umiejętności. Czy jednak nie nazbyt mocno w takiej sytuacji estetyce zdarza się przysłonić etykę? I czy jesteśmy sprowadzani na manowce, czy może dochodzi do ważnego zderzenia z tym, co bywa niepojęte i łatwo odsuwane na bok? Coetzee chowając się w cień literatury z jednej strony unika bezpośredniości przekazu i pozwala na wielość odczytań związanych z takim gestem, z drugiej stawia na siłę rażenia narracji pozornie traktowanej jako naiwna, ale tak naprawdę w swojej etyczności obojętnej na oceny i ewentualną akceptację otoczenia. Intrygujące.

 

J.M. Coetzee, Żywoty zwierząt, przeł. Jacek Dehnel, Wyd. Znak, Kraków 2022.

piątek, 8 kwietnia 2022

O książce „Zapisane. Reportaż międzywojenny interpretowany przez pisarzy i historyków literatury” pod red. Urszuli Glensk i Irka Grina na łamach „artPapieru”

 

W najnowszym numerze „artPapieru” (1 kwietnia 2022, nr 439) piszę o wyżej wspomnianej książce:

„Istotne jest również to, co zasygnalizowano w podtytule tomu, a mianowicie zaproszenie do refleksji nad reportażem międzywojennym nie tylko badaczy gatunku, ale również współczesnych twórców (m.in. Agaty Tuszyńskiej, Pawła Smoleńskiego czy Magdaleny Grzebałkowskiej). Użyto określenia „pisarze”. Zręczniejsze może byłoby inne sformułowanie, bo w takiej wersji dominująca obecność reporterów (autorów literatury faktu) zostaje częściowo unieważniona. Tymczasem istotne wydaje się, że to właśnie głównie ci, którzy również mają doświadczenie reporterskie, zabierają głos w sprawie swoich poprzedników. Powstały w ten sposób dwugłos umożliwia wybrzmienie opowieści biograficznej z uwzględnieniem własnych wspomnień i spostrzeżeń, a także osobistego niekiedy charakteru spotkania z przywoływanym autorem lub z jego twórczością. Ta wieloaspektowość okazuje się szczególnie interesująca wtedy, gdy poszerzona zostaje w trakcie rozmów. Wychodzi na jaw wówczas, że zachowania reporterek i reporterów oraz niektóre z podejmowanych przez nich problemów mają bardzo współczesny wymiar, a czytając o tych, co byli i zostali przez nich sportretowani, czytamy jednocześnie o sobie i innych, którzy żyją dzisiaj.

Urszula Glensk w rozważaniach wstępnych zwraca uwagę na kategorię zapomnienia oraz procesów z nią powiązanych. Przypominanie, odpominanie, szukanie śladów, reinterpretowanie, odzyskiwanie znaczeń – to wszystko dzieje się w zaprezentowanych artykułach oraz przytoczonych fragmentach dyskusji. Tom otwiera dwugłos Agaty Tuszyńskiej i Agaty Zawiszewskiej o Irenie Krzywickiej. Biografka „gorszycielki” wspomina pierwsze spotkanie ze swoją bohaterką i zaskoczenie, jakie ogarnęło ją z powodu pytania, które otrzymała właściwie na początku znajomości. Z kolei badaczka twórczości Krzywickiej zwraca uwagę na przesunięcie znaczeń w jej opowiadaniu o świecie oraz na odwoływanie się do emocji i odczuć tych, którzy widzą lub uczestniczą w wydarzeniu. O Wandzie Melcer piszą Magdalena Grzebałkowska, która nie ukrywa, że zazdrości jej tego, iż miała tyle możliwości, bo kiedy tworzyła, wiele tematów nie zostało jeszcze opisanych, oraz Urszula Glensk, akcentująca jej upodobanie do miejsc niedostępnych takich jak np. przytułek dla bezdomnych czy rzeźnia”.

Całość tekstu pod adresem: http://artpapier.com/index.php?page=artykul&wydanie=437&artykul=8882&kat=15