Zapraszam również na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/bernadetta.darska

oraz na moje konto na Instagramie: https://www.instagram.com/bernadettadarska/

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą debiut. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą debiut. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 września 2026

Szukanie śladów po sobie (A. Głębicka, Śląszczyki)

 

Powieść Agnieszki Głębickiej nazwałabym debiutem z potencjałem i potknięciami jednocześnie. Jestem więc bardzo ciekawa, co autorka jeszcze napisze i czy uda się jej ów potencjał wykorzystać. Wbrew temu, co zapowiadane jest na okładce, „tętno powieściowego życia” jest dość przewidywalne. Autorka operuje odniesieniami do tego, co w losie Ślązaków jest typowe (np. polsko-niemieckie uwikłanie), także dramatyczne, to nie ulega wątpliwości, jednak w tej prozie okazuje się dość przewidywalne, a przez to schematyczne. Także wysunięcie na plan pierwszy kobiet i uczynienie ich głównymi bohaterkami nie eliminuje poczucia, że są to jednak historie dobrze znane i opowiadane w tym przypadku pewnymi kliszami. Ale jest w tej książce co najmniej kilka świetnych momentów, scen, przywołanych przedmiotów, obrazów, wspomnień świata, który przeminął. Celna, choć pozornie oczywista, metafora, że tam nic nie ma, choć za tym „nie ma” kryć się może czyjeś całe życie z jego dramatami, uniesieniami i wzruszeniami. Bardzo dobry jest chociażby początek i koniec tej opowieści. I właśnie to pokazuje, jaka mogłaby być ta historia, a jaka ostatecznie nie jest.

 

Agnieszka Głębicka, Śląszczyki, Wyd. Czarne, Wołowiec 2026.


czwartek, 16 lipca 2026

Wybór (Zu Witkowska, Śluza)

 

Nieoczywisty i stojący w kontrze do retoryki sukcesu debiut – intrygujący, przypowieściowy, refleksyjny. Zu Witkowska decyduje się na opowieść wyciszoną, intymną, pomyślaną jako historia odnajdywania siebie i pozwolenia sobie na słabość. Tytułowa „Śluza” staje się ciekawym punktem odniesienia. Z jednej strony może przytłaczać swoją funkcją i stałością, z drugiej staje się czymś pewnym, punktem odniesienia, unieruchomieniem, dzięki któremu można w końcu się wyzwolić. Młoda badaczka dostaje odpowiedzialną funkcję w ramach realizowanego na uczelni grantu. Jest perfekcyjna, precyzyjna, dobrze planuje swoją pracę. Szybko jednak przekonujemy się, że to, co mogłoby być pasją, jest w przypadku Łucji trochę przypadkowym wyborem, realizowanym konsekwentnie od lat. Kiedy więc sytuacja związana z badaniem roślin zaczyna się komplikować i wszystko pochłania chaos, bohaterka pozostaje bezradna, ale i zaczyna zyskiwać siłę. Towarzyszy jej starsza kobieta, śluzowa, u której wynajmuje pokój. Początkowo ma się wrażenie, że obie pochodzą z innych światów i nic ich nie łączy. Stopniowo jednak odkrywamy, że nie siła będzie budulcem więzi, ale słabość, porażka, bezradność, świadomość utraty dobrze funkcjonującego i wcześniej bezusterkowego świata. Katastrofa jest w tym przypadku wyzwoleniem, otwarciem się na uwolnienie, sposobem na dostrzeżenie prawdziwej siebie. Z tego, co ostatecznie skazuje na marginalizację, da się czerpać siłę do dalszego życia – innego, ale może bardziej autentycznego. Warto!

 

Zu Witkowska, Śluza, Wyd. Znak, Kraków 2026.


czwartek, 18 czerwca 2026

Świat, który (nie) przestał istnieć (J. Grondecka, Emirat to my. Jak talibowie odbijali Afganistan)

 

Reportaż Jagody Grondeckiej powinien być lekturą obowiązkową dla każdego, komu nieobce jest przyglądanie się momentom zwrotnym w historii najnowszej. W tym przypadku najważniejszym punktem odniesienia jest wycofanie się Amerykanów z Afganistanu i zajęcie Kabulu przez talibów. Pamiętne obrazy chaosu, przerażenia i paniki z lata 2021 roku są jednymi z ważniejszych wydarzeń kształtujących współczesne myślenie o świecie oraz wyobrażenie tego wszystkiego, co ma być pewne i nienaruszalne, a okazuje się chwiejne i kruche. Jagoda Grondecka nie tylko znakomicie rekonstruuje to wszystko, co doprowadziło najpierw do obecności wojsk amerykańskich w Afganistanie, a potem do decyzji o ewakuacji. Jest reporterką doskonale znającą miejscowe zwyczaje, umiejącą rozmawiać z ludźmi, którzy chcą jej opowiadać i o swoim podejściu do polityki, i o zwyczajności, jest wreszcie uważną obserwatorką i uczestniczką wydarzeń. W tym ostatnim kontekście wyjątkowe są obszerne fragmenty dotyczące opuszczenia kraju przez polskich obywateli i Afgańczyków współpracujących z polskim wojskiem. Autorka aktywnie uczestniczyła w tych wydarzeniach, pomagając ewakuowanym i walcząc o to, by udało im się w tym ogromnym chaosie dotrzeć do lotniska i czekających na nich samolotów. Oddanie atmosfery tamtych dni, napięcia, niekiedy bezsilności, konieczności posiłkowania się brawurą, bo prawo i porządek okazały się nieskuteczne, mieszanki odwagi i strachu, determinacji – to prawdziwy literacki i dziennikarski majstersztyk. Grondecka nie porzuca emocji, ale w precyzji opisu nie poddaje się im. Jej opis to – nie obawiam się tego stwierdzenia – jedno z ważniejszych świadectw tego, co w przejętym w 2021 roku przez talibów Kabulu się działo. Tymi obrazami i tymi scenami będziemy myśleć o opisywanych wydarzeniach. Autorka nie porzuca Afganistanu. Wraca, kiedy robi się spokojniej i kiedy zarazem tamtejsza rzeczywistość tak bardzo się zmienia. To, co szczególnie interesujące w reportażu Jagody Grondeckiej, zawiera się w pokazaniu niejednoznaczności tkwiącej w ocenie zachowania i Amerykanów, i talibów, a także w odsłonięciu drastycznych różnic – także mentalnych i związanych z zainteresowaniem polityką – między mieszkańcami miasta i prowincji. Lektura obowiązkowa!

 

Jagoda Grondecka, Emirat to my. Jak talibowie odbijali Afganistan, Wyd. Czarne, Wołowiec 2026.