Dystopijna opowieść Zbořila to oryginalny, nieoczywisty, etycznie odważny głos w sprawie tego, co można i da się ocalić na gruzach zniszczonego i znajomego świata. Mówiąc inaczej, istotna, by nie powiedzieć fundamentalna, okazuje się kwestia wątpliwości, czy katastrofa może przynieść jakiekolwiek odrodzenie oraz czy z tym, co boleśnie obce, da się zbudować relacje, wykorzystując reguły przystające do rzeczywistości, która właśnie się skończyła. Adam i Sara w miejscu, gdzie wokół królują pustka i odpady, znajdują coś, a raczej kogoś dziwnego. To stwór składający się z kabli, grzybów, roślin i jakiejś mazi, stwór nieco odrażający, ale ewidentnie żyjący, bezradny i potrzebujący opieki. Trudno nie mieć w tym momencie skojarzeń z postaciami wykreowanymi przez artystkę Patricię Piccinini. To, co nie-ludzkie, spotyka się w tej historii z ludzkim. Odrazę zastępuje przekonanie, że to, co żywe, potrzebuje troski. Stopniowo estetyka przestaje mieć znaczenie, etyka staje się oczywistością, a realnie odczuwane emocje budują więź. Ostatecznie ważny będzie jeszcze jeden egzamin z życia – uwolnienie. Pytanie tylko, czy chodzi bardziej o danie wolności komuś czy może zwolnienie siebie z obowiązków. Bardzo dobre.
Jonáš Zbořil, Flora, przeł. Anna Radwan-Żbikowska, Wyd. Dowody, Warszawa 2026.


