Zapraszam również na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/bernadetta.darska

oraz na moje konto na Instagramie: https://www.instagram.com/bernadettadarska/

niedziela, 18 stycznia 2026

Kilka znaczków (K. Bajon, Poznań kolonialny. Rodzinna historia z Tanzanią w tle)


 

„Poznań kolonialny” to intrygujące połączenie tego, co prywatne, z tym, co publiczne. To przykład współistnienia pozornie małej, rodzinnej opowieści z Wielką Historią. Kasper Bajon proponuje czytelnikom nieoczywiste ścieżki w kontekście tego, co można by nazwać prowadzonym z pozycji autobiograficznej śledztwem. Ich kierunek zostaje zasygnalizowany już w tytule i podtytule, a w trakcie lektury odsłaniane są powoli kolejne warstwy obrazów organizujących rzeczywistość kolonialną, powidoków dawnego świata, wreszcie własnego wkroczenia w realia, które niegdyś wyglądały inaczej i w których zawarte są ślady minionego. Bajon wychodzi od szczegółów – przywołuje drobiazgi, które w miarę zwiększenia stopnia zainteresowania okazują się coraz bardziej istotne i znaczące. Z perspektywy lokalnej, bo punktem wyjścia jest Poznań i dzielnica Jeżyce, widzimy coraz więcej tego, co światowe, uznawane za wielki, związane z podbijaniem nowych terenów, wreszcie tożsame z myśleniem i działaniem kolonialnym. Częścią tej historii są członkowie rodziny autora, ale nie o drobiazgowe odtworzenie ich biografii będzie tutaj chodziło. Taka rekonstrukcja nie jest zresztą dzisiaj możliwa. Tym, co najważniejsze, będzie zwrócenie uwagi na konsekwencje kolonializmu i poznańskie tropy w miejscu określanym niegdyś Niemiecką Afryką Wschodnią. Szukanie śladów rodzinnych nieustannie zderza się z własnymi obserwacjami zapisywanymi kursywą (jako notatki z dziennika) i odsłanianiem skomplikowania relacji między tymi, co byli tutaj zawsze, a tymi, którzy przybyli z zewnątrz i uznali te ziemie za swoje. Bajon nie tyle mierzy się z niełatwą historią, co raczej próbuje uchwycić ducha miejsca – tego z dzisiaj i tego, który – być może, a przecież autor chciałby, aby tak było – jest ciągle gdzieś obecny. Afryka pozostaje jednak w dużej mierze niezależna, a przez to jednak ciągle niedostępna. Warto!

 

Kasper Bajon, Poznań kolonialny. Rodzinna historia z Tanzanią w tle, Wyd. Czarne, Wołowiec 2025.

sobota, 17 stycznia 2026

Warstwy (N. Suszczyńska, Wygoda)

 

Natalka Suszczyńska przyzwyczaiła czytelników swoich opowiadań do nieoczywistych skojarzeń, surrealistycznych wizji, oryginalnych obrazów rzeczywistości. Tym razem pozostaje równie interesującą prozaiczką, ale decyduje się na nieco dłuższą formę i sięga po fragmenty własnej autobiografii. Wyjaśnijmy od razu, że choć mamy do czynienia z powieścią, to tak naprawdę jej skondensowana objętość daje uzasadnienie dla użycia określeń mikro- lub minipowieść. Z kolei autobiograficzności nie należy rozumieć dosłownie. Autorka sięga do wspomnień i realnie istniejących postaci, ale jednocześnie nie rezygnuje z wymyślania. Mamy więc do czynienia z tzw. autofikcją. Suszczyńska swoją najnowszą książką dołącza do licznej grupy przedstawicieli tzw. trzeciego pokolenia. To oni zabierają dzisiaj głos w sprawie swoich małych ojczyzn. Często są już od tych miejsc daleko, nie zamierzają tam wrócić, ale odkrywają, że wiedza o przeszłości i pamięć tego, co w okresie okołowojennym przeżyli ich przodkowie, to także fragmenty ich własnej, składającej się często z nieprzystawalnych do siebie fragmentów tożsamości. W prozie autorki znajdziemy wszystko to, co charakterystyczne dla Podlasia. Będzie więc zderzenie miasta i wsi, białoruskość traktowana jako duma i stygmat, jeden język używany w sytuacjach oficjalnych, drugi w domu wśród swoich, niezdefiniowane do końca doświadczenie prowincjonalności i wielokulturowości, ale też ludzie, bardzo konkretni, których imiona i zachowania się pamięta. Dla historii opowiedzianej przez Natalkę Suszczyńską kluczowe okażą się dwie postaci – prababka bieżenka, która powróci do swojego miejsca, i dziadek, etnograf, autor podręczników i „drugorzędny poeta”. Pamięć tych osób oraz tworzenie pamięci o nich okażą się doświadczeniami formacyjnymi, bo pozwoli mieć nieoczywiste punkty odniesienia. Bardzo ciekawym elementem tej składającej się z mikroscen i krótkich refleksji prozy stanie się odważne mierzenie się z brakiem wiedzy o przeszłości rodziny. Świetny w tym kontekście okaże się fragment rozrysowania do szkoły w dużej mierze fikcyjnego drzewa genealogicznego. Suszczyńska pozostaje obserwatorką ironiczną, dociekliwą, uważną. Znakomicie wplata w swoją opowieść to, co wiąże się z Wielką Historią. Będzie to nie tylko bieżeństwo, ale i tzw. bandy grasujące w tamtym rejonie oraz potencjalne wykluczenie wynikające z przynależności do tych, którzy znają język białoruski i są prawosławni. Autorka nie rozważa tych wątków w sposób rozbudowany, sygnalizuje je zdaniem, kilkoma słowami, określeniem, które gdzieś zostaje wypowiedziane, a czytelnik i tak domyśla się, jak wiele za tymi fabularnymi drobiazgami się kryje. Natalka Suszczyńska nie próbuje zbudować tożsamości trwałej i nienaruszalnej. Pokazuje raczej, że także fundament oparty na chwiejności, braku odpowiedzi, przemilczeniu, zapomnianym lęki może być ważny w teraźniejszości. Lektura obowiązkowa!

 

Natalka Suszczyńska, Wygoda, Wyd. ArtRage, Warszawa 2025.


środa, 14 stycznia 2026

Zwrot uważności (J. Ostrowska, Ślady. Historia pewnego archiwum)

 

Nazwisko autorki na okładce to niewątpliwie gwarancja jakości. Joanna Ostrowska dała się poznać jako badaczka wnikliwa, dociekliwa, wytrwała i odważna. Jej rozpoznania dotyczące rejonów i doświadczeń wcześniej przemilczanych i traktowanych jako tabu okazały się częścią ważnego w humanistyce momentu zwrotnego, w efekcie którego wykluczeni, stygmatyzowani, marginalizowani zyskują widoczność i głos. Jedną z ważniejszych konsekwencji archiwalnej i analitycznej pracy autorki jest dostrzeżenie i przypomnienie tych, którzy decyzją oprawców mieli zostać zapomniani i byli wielokrotnie wykluczani. Mowa chociażby o więźniarkach obozów koncentracyjnych, które przetrwały przymusową pracę seksualną podczas uwięzienia, czy o homoseksualistach, którzy doświadczali odrzucenia także ze strony współwięźniów. Tym razem Joanna Ostrowska przygląda się temu, co – jak mówi – zostało prześlepione. Szuka śladów pominiętych, zignorowanych, niezauważonych, które ostatecznie okazują się ważną informacją prowadzącą do prawdy biograficznej na temat wyborów, niezależności i niełatwych decyzji podejmowanych przez bohaterów książki. Oprócz zrekonstruowania arcyciekawych losów ludzkich, dopowiedzenia niektórych historii i powrotu do wcześniej interesujących ją osób, niezwykle ciekawe okazuje się odsłonięcie procesu związanego z zadawaniem pytań, z poszukiwaniem, z nietraceniem nadziei i z przekonaniem graniczącym z przeczuciem, że gdzieś ukrywa się ta ważna, kluczowa dla opowieści informacja. Napięcie wyłaniające się z niekiedy wieloletnich poszukiwań i momenty, w których dochodzi do rozpoznania wagi informacji, znakomicie pokazują, jak ważne dla opowiedzenia i odsłonięcia prześlepienia jest specyficzne połączenie wiedzy, erudycji, świadomości tego, co może być istotne oraz intuicji, wiary w sens działań, determinacji. Dzięki naukowemu, ale i po części reporterskiemu śledztwu Ostrowskiej to wszystko, co miało zniknąć i nigdy nie zostać odsłonięte, poddane jest namysłowi, w którym ważna rolę odgrywa szczegół, a także troska i szacunek dla bohaterek i bohaterów. Bardzo dobre.

 

Joanna Ostrowska, Ślady. Historia pewnego archiwum, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2025.