Znakomita książka. Autorka unika egzotyzacji, choć o nią w kontekście opisywanego kraju byłoby łatwo. Celnie wydobywa uwikłania systemowe, stanowiące pozostałości po byciu częścią ZSRR, i akcentuje jednocześnie to, co jest tęsknotą za wolnością i potrzebą wolności. Warto także docenić panowanie nad proporcjami w zderzeniu opowieści o tym, co przynosi historyczne zmiany, z tymi historiami, które są częścią biografii jednostek i przeżyciem o charakterze prywatnym (np. udział w rewolucji, życie w miejscu skażonym przez wcześniejsze wydobywanie uranu czy opowiedzenie się po stronie terrorystów). W reportażach Sułek – dobrze pomyślanych koncepcyjnie i dramaturgicznie – na plan pierwszy wysuwa się codzienność oraz doświadczenie kobiet. Autorka niuansuje i różnicuje to, do czego z perspektywy europejskiej można by podejść z dystansem i krytyką. Mam na myśli to wszystko, co określane jest mianem tradycji, a tak naprawdę bezpośrednio uderza w los kobiet (np. zwyczaj porywania kobiet, aby je poślubić, kwestie związane z uprawianiem przez kobiety sportu czy w ogóle z unieważnianiem zdobytego przez nich wykształcenia). Sułek okazuje się uważną obserwatorką i czujną słuchaczką. Świetne są chociażby fragmenty, w których takie sformułowania jak siła kobiet czy właśnie tradycja odsłaniają swoje prawdziwe oblicze - obojętności na cudzym los, wygody, manipulacji. Proszę czytać, naprawdę warto!
Emilia Sułek, Baranie oko. Reportaże z Kirgistanu, Wyd. Czarne, Wołowiec 2026.





