Zapraszam również na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/bernadetta.darska

oraz na moje konto na Instagramie: https://www.instagram.com/bernadettadarska/

czwartek, 20 czerwca 2024

Zaprzeczanie przez towarzyszenie (A. Passeron, Uśpione)

 

Znakomita proza! Świetnym zabiegiem kompozycyjnym jest prowadzenie naprzemiennie relacji z frontu walki medycyny z nieznaną i tajemniczą chorobą z opowieścią rodzinną, trochę skrywaną i nie do końca wypowiedzianą. Anthony Passeron okazuje się mistrzem, jeśli weźmiemy pod uwagę umiejętność prowadzenia narracji autobiograficznej, dyskretną dosadność i ogromną wrażliwość w opisie tego, co trudne do nazwania i zdefiniowania. Choroba, o której wspominam to AIDS. Początki epidemii, strach przed wirusem, który zabija, wreszcie stygmatyzacja homoseksualistów, heroinistów, ale i chorych na hemofilię. Passeron celnie oddaje nieuchronność nieznanego. Jego rodzina żyje spokojnie na francuskiej prowincji. Dziadkowie są masarzami. Gwarantuje to brak większych problemów finansowych i pozycję społeczną. Ich dzieci mogą więc funkcjonować bez obaw o to, co się wydarzy, bo odziedziczą to wszystko, na co rodzice ciężko pracowali. Przyszłość wydaje się więc stosunkowo bezpieczna. Wszystko zmienia się za sprawą dziwnej choroby, której pierwsze objawy zdiagnozowano w Stanach Zjednoczonych. Passeron dobrze oddaje klimat towarzyszący pionierskim badaniom Francuzów i samotność chorych, których stan budzi lęk i wywołuje odrzucenie. Bardzo ważnym i poruszającym wątkiem „Uśpionych” jest odwrócenie tego wszystkiego, co miało się wydarzyć i co miało być dobre. Zamiast więc pewności, spokoju i dumy mamy nieustanny strach, zaprzeczanie faktom, bezradność i poczucie braku mocy sprawczej, zamiast dziedziczenia pewnego etosu i bezpieczeństwa pojawia się dziedziczenie obcej i niezrozumiałej śmierci, zamiast relacji szczerych i radosnych mamy obowiązek bycia przy kimś, kto umiera, i konieczność dławienia własnego lęku przed chorobą. „Uśpione” to także historia nieustannej walki między próbą pokonania tego, co przynosi koniec (działania naukowców) a dążeniem ku śmierci (siła nałogu i groza narkomanii). Książkę tę można też czytać jako ważne świadectwo różnych strategii wobec tego, co nieuchronne. Niezależnie od tego, jakie zachowanie wybiera dany członek rodziny, jest w nim nadal widzenie chorego jako człowieka, co okazuje się – tak chyba można powiedzieć – etycznie fundamentalne. To także głos na temat losu, na który nie mamy wpływu. Jest bowiem tutaj śmierć jako konsekwencja pewnych czynów, ale i śmierć niewinna, w żaden sposób nieuwikłana w przyczynę. Lektura obowiązkowa.

 

Anthony Passeron, Uśpione, przeł. Jacek Giszczak, Wyd. Czarne, Wołowiec 2024.

poniedziałek, 17 czerwca 2024

Wolność (J. Harpman, Ja, która nie poznałam mężczyzn)

 

Choć mamy do czynienia z dystopią i choć opowieść ma charakter metaforyczny, uderzające jest w tej historii to, jak mocno zakorzeniona jest także w aktualnej rzeczywistości. To wszystko, co zostaje opowiedziane jako świat przyszłości, do którego klucza tak naprawdę nie da się znaleźć, zamienia się w trafną i niezwykle celną diagnozę tego, jak archetypiczne bywa odczuwanie potrzeby wolności oraz jak ważne staje się znalezienie własnego języka do nazywania świata. Sytuacja wyjściowa jest zdecydowanie wyjątkowa. Gdzieś, nie wiadomo dokładnie gdzie, od długiego czasu uwięzione są kobiety. Miały inną przeszłość i pamiętają dawne życie, ale codzienność izolacji, w której nie ma żadnej nadziei na zmianę i żadnej odpowiedzi na pytanie o powód takiego stanu rzeczy, odbiera im chęć walki, myślenia, rozpamiętywania. Wśród nich jest dużo młodsza dziewczynka. Jej status jest szczególny, bo jako jedyna znalazła się w zamknięciu wtedy, kiedy była niemowlęciem. Nie zna więc innej rzeczywistości. Kobiet pilnują strażnicy. Zachowują się tak samo, milczą, nie nawiązują kontaktu, nie oferują żadnych, żadnych nawet najmniejszych odpowiedzi. Łatwo się domyślić, że to właśnie najmłodsza więźniarka stanie się katalizatorem zmian. Harpman rezygnuje jednak z łatwych rozwiązań. Choć dojdzie do – tak chyba można powiedzieć – rewolucji w życiu i myśleniu kobiet, to jednocześnie daleko tej historii do łatwego pocieszenia, sugestii, że będzie dobre zakończenie, wreszcie przekonania, że da się zbliżyć do sensu i znaleźć odpowiedzi. Najważniejsze w tej opowieści okażą się dwie siły. Ta pierwsza da podstawy do wyobrażania sobie innej codzienności, a więc do zastanawiania się nad tym, czym może być i czym jest wolność. Ta druga związana będzie z wyobraźnią i władzą zawierającą się w prawie do snucia opowieści lub do jej odmowy. Bardzo dobre.

 

Jacqueline Harpman, Ja, która nie poznałam mężczyzn, przeł. Katarzyna Marczewska, Wyd. ArtRage, Warszawa 2024.

piątek, 14 czerwca 2024

Przeszłość i teraźniejszość (B. Panek, Zboże rosło jak las. Pamięć o pegeerach)

 

Bartosz Panek podejmuje temat ryzykowny, bo pisząc o pegeerach łatwo zbliżyć się do uproszczeń i banału. Na szczęście, powiem to od razu, autor unika mielizn i wychodzi zwycięsko z tych momentów, które narażają piszącego na potknięcia. Udaje mu się napisać reportaż ważny, potrzebny, a nawet niezbędny. Co więcej, można by nawet postawić tezę, że książka Panka stanowi dopowiedzenie opowieści o pegeerach, dopowiedzenie potrzebne i oczekiwane od wielu lat. Przypomnijmy, że reporterzy interesowali się tym tematem w latach dziewięćdziesiątych XX wieku. Chętnie wówczas opisywali konsekwencje przemian ustrojowych. Problem w tym, że potem porzucono ten temat. Bartosz Panek nie tylko odtwarza zaakcentowaną w podtytule pamięć o pegeerach, ale też słowami swoich rozmówców dekonstruuje mit. Bardzo ważnym elementem opowieści o tym utraconym świecie jest bowiem nie tylko samowystarczalność, dostępność, budowanie wspólnoty, poczucie częściowej przynajmniej sprawczości, ale i rozczarowanie, sytuacje bez wyjścia, brak chęci rozwoju i poczucie skazania na miejsce i ludzi niemalże na zawsze. Jednocześnie, co ważne i kluczowe, otrzymujemy część dalszą tej historii, a więc moment zwrotny wynikający z likwidacji pegeerów i konsekwencje zaistniałej zmiany dla codzienności. Pankowi udaje się pokazać proces znikania dobrze funkcjonującego świata i oswajanie strefy upadku na własny użytek. Ważnym elementem opowieści staje się brak perspektyw i niejednokrotnie różne postawy kobiet i mężczyzn – próby wzięcia spraw w swoje ręce albo poddanie się beznadziei i nałogom. Autor dobrze wychwytuje formacyjny charakter doświadczenia życia i dorastania w pegeerach. Ten wątek także zasługuje na uwagę. Jest świetnym połączeniem paradoksalnej nieco nostalgii i świadomości tego, co się wydarzyło. Momentami można by usunąć niepotrzebne nieco wstawki wskazujące na obecność autora. Na szczęście nie ma ich zbyt wiele i ostatecznie czytelnik ma poczucie dobrego panowania reportera nad opowieścią. Warto!

 

Bartosz Panek, Zboże rosło jak las. Pamięć o pegeerach, Wyd. Czarne, Wołowiec 2024.