Norweska pisarka proponuje czytelnikom prozę nieoczywistą formalnie. Na uwagę zasługuje rozgrywanie pozycji pisarskiej oraz świadomości tego, że utwór właśnie powstaje. Formalnie główna bohaterka wie, że jest częścią powieści, ma świadomość, że może stać się bohaterką historii innych pisarzy, wreszcie pisze własną powieść, w której istotne okazuje się zajmowane przez nią miejsce. Motywem powracającym i rozpisywanym na różne sposoby jest kwestia spojrzenia – własnego i cudzego. Øyehaug celnie eksponuje wielość możliwych spojrzeń i wynikające z danego patrzenia konsekwencje. Punkt wyjścia to, żartobliwie rzecz ujmując, prawdziwe zatrzęsienie pisarzy na metr kwadratowy. Główna bohaterka, która jest pisarką i uwielbia samotność, odkrywa, że do sąsiedniego domu wprowadza się małżeństwo pisarzy. Nowi sąsiedzi wzajemnie się obserwują. Jednocześnie Øyehaug komplikuje sytuację, opisując spojrzenia i spostrzeżenia pojawiające się w sytuacji hipotetycznej związanej ze snem. Istotnym elementem patrzenia jest fascynacja mężczyzną. Czy doprowadzi do romansu? Czy może jest po prostu niezbędna, aby bohaterka mogła wreszcie zacząć pisać? Mówiąc inaczej, czy przyjemność fizyczna może być tożsama z satysfakcją twórczą. Ciekawym wątkiem jest korespondencja bohaterki z przyjaciółką. W tym wypadku myśli wywołane spojrzeniem zostają wyartykułowane. Stają się komentarzem społecznym, intymnym dopowiedzeniem, wreszcie pretekstem do rozważenia potencjału literackiego. Intrygujące!
Gunnhild Øyehaug, Oto słońce, przeł. Karolina Drozdowska, Wyd. Pauza, Warszawa 2026.


