Książka reporterska Darii Grzesiek okazuje się przykładem tego, jak złudne potrafi być pierwsze wrażenie. Żałoba po zwierzętach to temat trudny, nadal słabo opisany, emocjonalnie angażujący. Któż z nas nie odczuwał smutku po stracie czworonożnych przyjaciół? Wspomniana wspólnota doswiadczeń pozwala na utożsamienie się z opowieścią, jednocześnie wiąże się z pojawieniem się podejrzeń o odautorski szantaż emocjonalny. Ta ostatnia kwestia pojawia się nie bez powodu. Mamy bowiem do czynienia z reportażem nieudanym, poznawczo banalnym, sentymentalnym. Szkoda, że autorka nie wykorzystała potencjału tkwiącego w interesującej ją tematyce. Kilka historii opowiadających o więzi ze zwierzętami (nie tylko z psami i kotami, ale też np. kurami) to jednak za mało, by uznać, że problem został przedstawiony wieloaspektowo. Są w tej książce fragmenty, które – jeśli zostałyby rozwinięte – dobrze pokazałyby wielość kwestii wpisanych w śmierć zwierząt i konieczność pożegnania się z ich obecnością w naszym życiu. Do nich zaliczyć można kwestię przemocy domowej, której ofiarą staje się pies, czy historia psich lub końskich cmentarzy, tworzonych niegdyś przez zamożne rody. Widać tutaj chociażby wart rozwinięcia wątek klasowości, związek ekonomicznych możliwości z utrzymaniem zwierząt, psychologiczne konsekwencje przeżywania straty, publiczne budowanie wizerunku więzi ze zwierzętami, zmiany w podejściu do zwierząt w ogrodach zoologicznych itd. Niestety, autorka na plan pierwszy wysuwa emocje. Te zaś, choć angażują, niewiele wnoszą. Tak ważny temat wymaga czegoś więcej niż ostatecznie banalne w swoim wydźwięku wzruszenie. Niekoniecznie.
Daria Grzesiek, To był tylko pies. O żałobie po zwierzętach, Wyd. Dowody, Warszawa 2025.


