Zapraszam również na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/bernadetta.darska

oraz na moje konto na Instagramie: https://www.instagram.com/bernadettadarska/

poniedziałek, 9 marca 2026

Próba ocalenia (A. Sebba, Trzeba było grać. Pierwszy reportaż o dziewczęcej orkiestrze z Auschwitz)

 

Anne Sebba nie ukrywa, że opisuje historię, która nie tylko nie jest powszechnie znana, ale i wiąże się z różnymi uwikłaniami natury etycznej wynikającymi z łatwych ocen związanych z zajmowaniem innej pozycji w kontekście doświadczeń ekstremalnych. Jej bohaterkami są więźniarki obozu koncentracyjnego w Auschwitz, które tworzyły dziewczęcą orkiestrę. Ich zadaniem było przygrywanie marszowych melodii tym, które szły codziennie do pracy, ale też granie koncertów, cieszących się pozytywnym odbiorem obozowych oprawców. Bycie członkinią orkiestry dawało szansę na przeżycie, nie zmieniało jednak statusu kobiet, które grały na różnych instrumentach. Wszystkie pozostawały więźniarkami i wszystkie były narażone na śmierć. Sebba znakomicie, bo z dużą wiedzą i erudycją, niuansuje to wszystko, co działo się w obozowej wspólnocie przeznaczonych do konkretnego celu kobiet. Świetnie rozgrywa kwestie związane z opozycją nauczycielka-uczennica, pokazując, jak ważna była rola osoby kierującej orkiestrą i próbującej stworzyć współpracującą ze sobą grupę z więźniarek, które reprezentowały bardzo różny poziom umiejętności gry na danym instrumencie. Równie ważne jest sportretowanie relacji opartych na przyjaźni, wsparciu, zrozumieniu i pomocy. Przynależność do orkiestry pozwalała funkcjonować w trochę lepszym i dającym więcej nadziei świecie. Sebba z wrażliwością niuansuje stosunek swoich bohaterek do muzyki – ich niechęć do grania wtedy, kiedy widziały wokół śmierć, ich szukanie ratunku w sztuce, ich reakcje po wojnie: od całkowitego porzucenia gry na instrumencie po ciągłe rozpamiętywanie tego, co było przed laty. Autorka nie traci z oczu istotnego faktu, a mianowicie potraktowania orkiestry jako pewnego rodzaju eksperymentu społecznego. Muzyka miała wybrzmiewać w miejscu w żaden sposób do tego nieprzeznaczonym – przymus grania, błoto, zimno lub gorąco, umęczeni i umierający słuchacze, wreszcie wszechobecne poczucie końca. Nic więc dziwnego, że piękne melodie zostają skojarzone z cierpieniem, upokorzeniem, pogardą dla ludzkiego życia. W efekcie traumatyczne sytuacje przenoszone są za sprawą pamięci do czasów, kiedy można je wspominać jako należące do przeszłości. Za sprawą dźwięków okazują się jednak nadal żywe. Sebba zwraca również uwagę na kwestie artystyczne, które w tak ekstremalnych warunkach także maja znaczenie. Kwestia zdolności muzycznych, talentu, dostrzeganie różnic w wykonaniu, podziw dla osób szczególnie uzdolnionych, świadomość konieczności uzupełnienia konkretnych instrumentalistek – to wszystko odgrywało rolę w kształtowaniu orkiestry. „Trzeba było grać” to znakomity reportaż historyczny, odsłaniający paradoks sąsiadowania dobra i zła, okrucieństwa i przyzwoitości, talentu i pracowitości, przymusu i wolności. Sztuka w tej opowieści przynosi ból i wyzwolenie, daje nadzieję i ją odbiera zarazem.

 

Anne Sebba, Trzeba było grać. Pierwszy reportaż o dziewczęcej orkiestrze z Auschwitz, przeł.  Dawid Czech, Wyd. Znak LiteraNova, Kraków 2026.


niedziela, 8 marca 2026

Niewidoczne, choć znaczące (R. Nixon, Powolna przemoc i ekologia ubogich)

 

Praca Roba Nixona okazuje się nie tylko warta uwagi ze względów merytorycznych, ale też robi duże wrażenie, jeśli chodzi o styl zaprezentowanej refleksji. Mamy do czynienia z dziełem erudycyjnym, znakomicie łączącym wiedzę z literaturoznawstwa, ekologii, socjologii, historii czy ekonomii. Nixon pozostaje badaczem zaangażowanym. Opowiada się po stronie tych, którzy mieli zniknąć i być niewidocznymi, trwale utracić głos, stać się częścią opowieści zapomnianej. Tymczasem autor odtwarza ich historię, rekonstruuje losy, wskazuje procesy związane z dziejącą się jawnie, ale propagandowo i medialnie ukrywaną przemocą. Pozostaje w tej przyjętej perspektywie w zgodzie z tym, co przypisane jest do refleksji związanej z nową humanistyką – jest kimś nieobojętnym. Motyw wiodący publikacji to tytułowa powolna przemoc. Jej skutki są rozłożone w czasie, często nie widać ich od razu, więc łatwo je ukryć lub po prostu nie ostrzec zainteresowanych, łatwo też odwrócić się od konsekwencji, za które się odpowiada. Nixon znakomicie łączy refleksję kulturowo-społeczną z analizą literaturoznawczą. Pokazuje jak nieoczywiste bywa opowiedzenie w literaturze o grabieży przestrzeni i niszczeniu społeczności oraz jak trudno te oryginalne głosy literackie przebijają się do mainstreamu. W tle bardzo mocno wyłania się refleksja związana z opozycją między tymi, którzy mają władze i wielkie pieniądze, a tymi, którzy podlegają eksploatacji. Pojawia się nie tylko kontekst klasowy, ale i rasowy, postkolonialny czy po prostu etyczny. Widać to chociażby w kontekście wydobywania ropy naftowej czy organizowania elitarnych safari, w trakcie których klienci nie mają styczności z ludnością miejscową. Warto docenić nieoczywistą i odsłaniającą rzeczy ukryte lub niewidoczne perspektywę, a także celność spostrzeżeń, atrakcyjność wywodu, potoczystość narracji. Lektura książki Nixona to nie tylko intelektualna uczta, ale także potencjalnie przykład realnego oddziaływania na czytelników i wpływania na ich wrażliwość poprzez dostrzeżenie i wyeksponowanie spraw kluczowych, związanych z odpowiedzialnością człowieka za rzeczywistość, której jest częścią.

 

Rob Nixon, Powolna przemoc i ekologia ubogich, przeł. Tymon Adamczewski, Tomasz Dobrogoszcz, Katarzyna Więckowska, Wyd. słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2025.


sobota, 21 lutego 2026

Czy istnieje jedna wersja historii? (G.M. Burnet, Studium przypadku)

 

Fascynująca powieść! Bardzo ciekawa pod względem fabularnym, świetnie rozgrywająca kwestie autentyczności, fikcji, pamięci, a także prawdopodobieństwa i wyobrażenia. Jednocześnie mamy do czynienia z niebanalnym podejściem do formy. Burnet sięga do tradycji powieści szkatułkowej. Motyw odnalezionego pamiętnika, przekazanie materiałów pisarzowi, wreszcie własne poszukiwania i świadectwa innych bohaterów tej historii – to oryginalne, choć także literacko nie raz i nie dwa eksploatowane wątki. Pisarz umie jednak zbudować na ich kanwie nieoczywiste napięcie, prowadzące do zastanowienia się nad próbą sił między tym, co prywatne, a tym, co publiczne, w sytuacji pracowania na czyjejś psychice. Mowa więc nie tylko o więzi rodzącej się między pacjentką a psychoterapeutą, ale też o kwestiach wizerunkowych, związanych ze sławą tego, kto udziela pomocy, oraz z chęcią wyglądania inaczej niż zwykle tej, która po tę pomoc przychodzi. Z jednej więc strony problem rozdwojenia osobowości, budowania tego, jak jest się postrzeganym oraz eksperymentowania z własną psychiką można potraktować jako wyraz woli, niezależności i siły, z drugiej jako przejaw słabości, ucieczki i choroby psychicznej. Ważnym kontekstem okazuje się także płeć bohaterów. Dobrze bowiem wyznacza akceptowane społecznie granice zachowań oraz wyznacza możliwe drogi prowadzące do ich przekroczenia. To także powieść, która intrygująco rozgrywa motyw związany z szukaniem odpowiedzi i prywatnym śledztwem. Zainteresowanie Innym zaczyna w tym przypadku być niepokojąco blisko odkrywania tajemnic na własny temat. Bardzo dobre!

 

Graeme Macrae Burnet, Studium przypadku, przeł. Łukasz Witczak, Wyd. Czarne, Wołowiec 2025.