Zapraszam również na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/bernadetta.darska

oraz na moje konto na Instagramie: https://www.instagram.com/bernadettadarska/

piątek, 31 lipca 2026

Wiele niewidocznych warstw (K. Pieszczoch, Wysokie niebo nad Madrytem)

 

Klaudia Pieszczoch w znakomitym stylu wpisuje się w tak popularne, a jednak wymagające własnego, rozpoznawalnego języka narracje o mieście. Ma pomysł na opowieść o Madrycie, co w tym przypadku wydaje się ważne i podstawowe. Ów pomysł dobrze się broni, przekonuje, wciąga, gdyż opiera się na odsłanianiu pomostu między przeszłością a teraźniejszością. Autorka jest zainteresowana tymi fragmentami madryckiej historii, które mają w sobie wyraźnie rezonujące napięcie między pamięcią a zapomnieniem. Widać w nich nie tylko współczesną, często oddolną pracę na rzecz takiej codzienności, która nie odwraca się od tego, co było, ale i systemowe działania związane z obojętnością i dystansowanie się do historii. Klaudia Pieszczoch gatunkowo łączy esej o mieście z reportażem. Dobrze pokazuje, jak wielu dziedzin życia dotyczyły niszczące działania zwolenników generała Franco. Świetnie to zostaje pokazane w kontekście czasu wolności, epoki kontrkultury, która zrodziła się po śmierci Franco. Mowa o tzw. movidzie. Warto również zatrzymać się przy opowieściach dotyczących architektury – zarówno w przypadku wyborów związanych z brakiem powszechnie rozpoznawalnych miejsc, jak i – tak można powiedzieć – zacierania w różny sposób śladów po przeszłości poprzez wyburzanie lub przemilczanie informacji o tym, jakie było przeznaczenie budynków. W tym kontekście mamy do czynienia z ważnym obnażeniem procesów towarzyszących mapowaniu miasta. Bardzo ciekawe jest pokazanie stopniowego pochłaniania przez Madryt przyrody oraz renegocjowania pozycji i światopoglądu tych, którzy przybyli z prowincji i kultywowali swoje zwyczaje. Proszę czytać, warto!

 

Klaudia Pieszczoch, Wysokie niebo nad Madrytem, Wyd. Czarne, Wołowiec 2026.


środa, 29 lipca 2026

Dlaczego coś się dzieje, skoro nie dzieje się nic (Z. Říhová, Zabawa w wilka)


 

Na czwartej stronie okładki natkniemy się na informację, że powieść Říhovej to „gra prozy artystycznej z horrorem i baśnią”. Trudno byłoby z tym rozpoznaniem się nie zgodzić. Dodałabym jeszcze, że to znakomity przykład prozy psychologicznej, skoncentrowanej na analizie człowieka w kryzysie lub inaczej – na analizie człowieka doświadczającego różnych kryzysów. W tym przypadku będą to zdrada, samotność, rozczarowanie, przemijanie, obcość. Czeska pisarka łączy najlepsze tradycje powieści grozy ze znakomitym portretem zamkniętej małej społeczności, dążącej do tego, by izolację pogłębić i by stać na straży odosobnienia. To także świetne – duszne, niepokojące, osaczające i zapowiadające nieuchronność tego, co się wydarzy – prze-pisanie bajki o Czerwonym Kapturku. Wieś na głębokiej prowincji, w której trzeba co chwilę zapewniać siebie, że jest pięknie, bo tak naprawdę robi się coraz straszniej. Dom, który ma być schronieniem i przynieść wyleczenie rozpadającego się małżeństwa, jest w jakiś sposób chory i ma w sobie tajemnicę. Ludzie, którzy pozornie tkwią w marazmie, ale okażą się dobrze zorganizowani. Wreszcie wiedza – ją mają wszyscy mieszkańcy, nie jest jednak dostępna dla przybyszy. Bardzo dobre!

 

Zuzana Říhová, Zabawa w wilka, przeł. Dorota Dobrew, Wyd. Afera, Wrocław 2026.

wtorek, 28 lipca 2026

Dostrzec sens (V. Latronico, Do perfekcji)

Wyciszona, ale i niepokojąca, pozornie o codzienności, a tak naprawdę o głodzie tego, co okaże się nadzwyczajne, o ludziach, którzy mogą wszystko, ale to, co mają, nie daje im spełnienia, o Berlinie, który ma w sobie energię zmiany, ale i zawiera w sobie tajemnicę wynikającą z nieuchwytności nawet wtedy, kiedy wydaje się, że pełne zrozumienie jest blisko – taka jest proza Latronico. Berlin nie stanie się tutaj tylko symbolem lub hasłem wywoławczym, okazuje się ważnym konkretem. Ci, którzy znają miasto, z pewnością odczytają więcej sensów. Warstwa topograficznego odwołania jest bowiem wyjątkowo istotna – mówi dużo o czasie, sygnalizuje kwestię związane z opisem różnych osób, wreszcie odsłania różnice klasowe, wybory i możliwości. Latronico celnie, precyzyjnie, okiem uważnego obserwatora charakteryzuje parę młodych ludzi. Oboje pracują zdalnie, oboje chcą żyć intensywnie, a choć bodźców nie brakuje, kolejne doświadczenia wydają się tylko powtórzeniem, namiastką, substytutem. W trakcie lektury ma się wrażenie konkurowania między ludzkimi bohaterami a miastem potraktowanym jako bohater. Do końca tak naprawdę nie wiadomo, czy wspomniana para czerpie inspiracje z Berlina, czy to może Berlin pozwala ludziom takim, jak oni, w ogóle doznać energii prawdziwego życia. Bardzo dobre.

 

Vincenzo Latronico, Do perfekcji, przeł. Katarzyna Skórska, Wyd. Czarne, Wołowiec 2026.