Zapraszam również na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/bernadetta.darska

oraz na moje konto na Instagramie: https://www.instagram.com/bernadettadarska/

poniedziałek, 9 grudnia 2019

Patrzeć czy widzieć? (A. Hess, W niemieckim domu)


„W niemieckim domu” to powieść z kręgu literatury środka łącząca opowieść o perypetiach pewnego związku i pewnej rodziny z opowieścią o odkrywaniu prawdy – tej niełatwej, trudnej, szokującej. Tytuł dość łatwo naprowadza czytelnika, jakiego rodzaju to może być prawda. Chodzi oczywiście o nazistowską przeszłość tych, którzy po wojnie są zwykłymi, szanowanymi, niejednokrotnie bardzo sympatycznymi obywatelami. Główna bohaterka, Ewa, przypadkowo zostaje tłumaczką podczas procesu przeciwko zbrodniarzom II wojny światowej. Dobrze zna język polski i to jest jej atut. Przystępuje do pracy jako osoba naiwna, słabo zorientowana w temacie, niezainteresowana historią ani polityką. Najbardziej zajmuje jej myśli martwienie się o ewentualne oświadczyny mężczyzny, który ma zostać jej mężem. Tłumaczenie zeznań stanie się dla Ewy nie tylko przyspieszonym kursem dojrzewania społecznego, ale również dramatycznym odkryciem sekretów skrywanych w jej własnej rodzinie. Jakie to będą sekrety, łatwo się domyślić. W książce pojawia się również delikatnie zarysowany wątek emancypacyjny. Przyszły mąż bohaterki nie chce, by kobieta pracowała. Ewa decyduje się jednak kontynuować podjęte zobowiązanie i coraz bardziej angażuje się w proces. Powieść Hess jest próbą pokazania, jak szybko może zwyciężyć zapomnienie w sytuacji, gdy pamięć zostanie odsunięta na bok i ulegnie unieważnieniu. Świadczenie o przeszłości okazuje się kluczowe nie tylko dla możliwości sprawiedliwego osądzenia, ale również dla zmierzenia się ze złem wśród najbliższych. Nie jest to powieść, w której dochodzi do jakiegoś szczególnego skomplikowania psychologicznego. Trudne tematy zarysowane zostają w sposób uproszczony. Niewątpliwie zaletą jest jednak to, że Hess rezygnuje z położenia nacisku przede wszystkim na relację miłosną, inne sprawy uznając za istotniejsze.

Annette Hess, W niemieckim domu, przeł. Barbara Niedźwiecka, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2019.

niedziela, 8 grudnia 2019

Na całe życie (N. Semel, Śmiech szczura)



Rzadko się zdarza proza tak precyzyjna, pełna znaczeń, świadoma tego, jakie sensy można uzyskać dzięki grze gatunków, ważna i mocna w swoim przekazie. Właściwie trudno byłoby wskazać w tej powieści coś niedoskonałego. Poczynając od znakomicie pomyślanej okładki, przez celny tytuł, intrygujące użycie do sportretowania problemu wspomnień, wierszy, prozy fantastycznej czy zapisków z dziennika, po nieoczywiste opisanie tematu wielokrotnie podejmowanego, a w tej wersji odświeżonego i wybrzmiewającego z nową większą mocą. „Śmiech szczura” okazuje się utworem, który nie tylko można czytać na różne sposoby, ale i do którego można wracać, czytając go fragmentami tak, jak je zaplanowano, lub w innej kolejności, uzyskując dodatkowe znaczenia. Co prawda podwójny tryb lektury taki, jak w „Grze w klasy” nie został tu podpowiedziany, jednak tekst wymyka się tradycyjnemu odbiorowi. W każdym z wyodrębnionych fragmentów wybrzmiewa jednak z dużą siłą przekonanie, że ważne jest opowiadanie, świadczenie i pamiętanie o Zagładzie. „Śmiech szczura” można więc czytać jako utwór o nierównej walce pamięci i zapomnienia. Autorka znakomicie pokazuje, że przetrwanie i ocalenie w równym stopniu opiera się na wyrzeczeniu się wspomnień, jak i na ich celebrowaniu i przekazywaniu dalej. Dziecko, które zostaje wplątane w tę nierówną walkę ocalenia, które niesie zniszczenie, opieki, która wiąże się z doznawaniem cierpienia, tęsknoty, która przynosi pewność braku powrotu, z doświadczeniem pomocy, zrozumienia i z przekonaniem, że lepiej milczeć, niż mówić, zamienia się w świadka historii własnej, ale i cudzych zbrodni. Na uwagę zasługuje ta część książki, która staje się zbiorem wierszy. Mamy tu do czynienia z opowiedzeniem wszystkiego poprzez przemilczenie, niedopowiedzenie, symbolikę. Kolejne utwory są właściwie mikrofreskami o Zagładzie w wersji przeżywanej na co dzień także wówczas, gdy wydaje się, że udało się przetrwać, a koszmar nadal trwa. Znakomicie wybrzmiewa ta część, w której z kolei cała historia zostaje opowiedziana z perspektywy przyszłości, w której pamięć i zapomnienie funkcjonują na zupełnie innych, niejednokrotnie zinstrumentalizowanych zasadach. „Śmiech szczura” to książka nieoczywista gatunkowo i ważny głos w sprawie tego, co było i co nie może być zapomniane. Lektura obowiązkowa.

Nava Semel, Śmiech szczura, przeł. Michał Sobelman, Joanna Stöcker-Sobelman, Wyd. Austeria, Kraków – Budapeszt – Syrakuzy 2019.