Zapraszam również na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/bernadetta.darska

oraz na moje konto na Instagramie: https://www.instagram.com/bernadettadarska/

sobota, 21 lutego 2026

Czy istnieje jedna wersja historii? (G.M. Burnet, Studium przypadku)

 

Fascynująca powieść! Bardzo ciekawa pod względem fabularnym, świetnie rozgrywająca kwestie autentyczności, fikcji, pamięci, a także prawdopodobieństwa i wyobrażenia. Jednocześnie mamy do czynienia z niebanalnym podejściem do formy. Burnet sięga do tradycji powieści szkatułkowej. Motyw odnalezionego pamiętnika, przekazanie materiałów pisarzowi, wreszcie własne poszukiwania i świadectwa innych bohaterów tej historii – to oryginalne, choć także literacko nie raz i nie dwa eksploatowane wątki. Pisarz umie jednak zbudować na ich kanwie nieoczywiste napięcie, prowadzące do zastanowienia się nad próbą sił między tym, co prywatne, a tym, co publiczne, w sytuacji pracowania na czyjejś psychice. Mowa więc nie tylko o więzi rodzącej się między pacjentką a psychoterapeutą, ale też o kwestiach wizerunkowych, związanych ze sławą tego, kto udziela pomocy, oraz z chęcią wyglądania inaczej niż zwykle tej, która po tę pomoc przychodzi. Z jednej więc strony problem rozdwojenia osobowości, budowania tego, jak jest się postrzeganym oraz eksperymentowania z własną psychiką można potraktować jako wyraz woli, niezależności i siły, z drugiej jako przejaw słabości, ucieczki i choroby psychicznej. Ważnym kontekstem okazuje się także płeć bohaterów. Dobrze bowiem wyznacza akceptowane społecznie granice zachowań oraz wyznacza możliwe drogi prowadzące do ich przekroczenia. To także powieść, która intrygująco rozgrywa motyw związany z szukaniem odpowiedzi i prywatnym śledztwem. Zainteresowanie Innym zaczyna w tym przypadku być niepokojąco blisko odkrywania tajemnic na własny temat. Bardzo dobre!

 

Graeme Macrae Burnet, Studium przypadku, przeł. Łukasz Witczak, Wyd. Czarne, Wołowiec 2025.


czwartek, 19 lutego 2026

Codzienność (W. Kempowski, Prima sort. Powieść mieszczańska)

 

Walter Kempowski portretuje własną rodzinę w chwili, o której wiemy, że za chwilę stanie się ekstremalna. Dlaczego? Bo choć rodzina Kempowskich właśnie się przeprowadza, właśnie mości się w nowym świecie i organizuje codzienność, która ma być na długo, jeśli nie na zawsze, to już za chwilę nadejdzie wojna, a ta z kolei odbierze wszelką pewność dotyczącą przyszłości. Choć wszyscy wokół próbują udawać, że dzieje się właśnie to, co ma się wydarzyć, cały czas czujemy podskórny niepokój. Ten pozornie ułożony i przewidywalny świat, nie bez powodu przecież mowa jest o powieści mieszczańskiej, ma bowiem bardzo kruche podstawy. Nazistowskie poglądy wdzierają się niemalże w każdą przestrzeń życia. Pozornie są tylko słowami, szybko jednak zaczynają obligować do konkretnych deklaracji i czynów. Wyobrażanie sobie nowego świata zamienia się w niszczenie tego, co jest i kształtowanie nowej rzeczywistości. Przemoc w różnych odsłonach może dotknąć każdego. Co ważne, wspomniane dotknięcie wiąże się i z byciem ofiarą, i ze stawaniem się oprawcą. System coraz bardziej oczekuje jednoznacznych zachowań. Nie ma miejsca na półśrodki. Wojna przynosi ostateczność także w mikroskali. Dorastanie odbywa się na wielu polach – dosłownie, ale i metaforycznie. Wiąże się też z dorastaniem do wojny, bo ta nie niuansuje kwestii związanych z uczestnictwem. I właśnie to naznaczenie wojną w zderzeniu z wcześniejszym złudzeniem, że można funkcjonować na własnych zasadach, okazuje się w tej powieści najciekawsze. Do końca bowiem nie wiadomo, czy to odwaga, czy jednak tchórzostwo, czy zniewolenie lękiem, czy niezależność, czy mądrość, czy ostatecznie zwykła naiwność.

 

Walter Kempowski, Prima sort. Powieść mieszczańska, przeł. Małgorzata Gralińska, Wyd. artRage, Warszawa 2025.


poniedziałek, 16 lutego 2026

Emocje (D. Grzesiek, To był tylko pies. O żałobie po zwierzętach)

 

Książka reporterska Darii Grzesiek okazuje się przykładem tego, jak złudne potrafi być pierwsze wrażenie. Żałoba po zwierzętach to temat trudny, nadal słabo opisany, emocjonalnie angażujący. Któż z nas nie odczuwał smutku po stracie czworonożnych przyjaciół? Wspomniana wspólnota doswiadczeń pozwala na utożsamienie się z opowieścią, jednocześnie wiąże się z pojawieniem się podejrzeń o odautorski szantaż emocjonalny. Ta ostatnia kwestia pojawia się nie bez powodu. Mamy bowiem do czynienia z reportażem nieudanym, poznawczo banalnym, sentymentalnym. Szkoda, że autorka nie wykorzystała potencjału tkwiącego w interesującej ją tematyce. Kilka historii opowiadających o więzi ze zwierzętami (nie tylko z psami i kotami, ale też np. kurami) to jednak za mało, by uznać, że problem został przedstawiony wieloaspektowo. Są w tej książce fragmenty, które – jeśli zostałyby rozwinięte – dobrze pokazałyby wielość kwestii wpisanych w śmierć zwierząt i konieczność pożegnania się z ich obecnością w naszym życiu. Do nich zaliczyć można kwestię przemocy domowej, której ofiarą staje się pies, czy historia psich lub końskich cmentarzy, tworzonych niegdyś przez zamożne rody. Widać tutaj chociażby wart rozwinięcia wątek klasowości, związek ekonomicznych możliwości z utrzymaniem zwierząt, psychologiczne konsekwencje przeżywania straty, publiczne budowanie wizerunku więzi ze zwierzętami, zmiany w podejściu do zwierząt w ogrodach zoologicznych itd. Niestety, autorka na plan pierwszy wysuwa emocje. Te zaś, choć angażują, niewiele wnoszą. Tak ważny temat wymaga czegoś więcej niż ostatecznie banalne w swoim wydźwięku wzruszenie. Niekoniecznie.

 

Daria Grzesiek, To był tylko pies. O żałobie po zwierzętach, Wyd. Dowody, Warszawa 2025.