Zapraszam również na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/bernadetta.darska

oraz na moje konto na Instagramie: https://www.instagram.com/bernadettadarska/

piątek, 7 sierpnia 2026

Łódź jak Warszawa (M. Czyńska, Piszę do mnie na Łódź! Życie kulturalne i towarzyskie w tymczasowej stolicy)

Świetnie pomyślany reportaż historyczny o mieście, szczególnych czasach i ludziach, którzy opowiedzieli się za życiem. Małgorzata Czyńska pisze o Łodzi i o tym momencie, kiedy tuż po wojnie przez kilka lat w mieście koncentrowało się życie kulturalne. Warszawa pozostawała nadal zapowiedzią tego, co dopiero nadejdzie. Wszechobecne ruiny nie pozwalały na szybkie odbudowanie reguł życia społecznego. Ludzie kultury osiedlają się w Łodzi. Autorka dobrze oddaję atmosferę życiodajnego potencjału tkwiącego w mieście. Z jednej strony miasto opustoszałe z własnych mieszkańców, zajmowanie pustych mieszkań, szabrownictwo na byłym terenie getta, z drugiej nagląca potrzeba pisania, publikowania, grania na scenie i odtworzenia teatru, rozmów i angażowania się w sztukę, wreszcie odzyskania dzięki temu nie do końca zdefiniowanej po przeżyciach wojennych normalności. Książkę tę można czytać jako bardzo udany portret świata, który bazując na tymczasowości, zaczyna kształtować podstawy tego, co trwałe, stabilne, powiązane realnie z przyszłością. Dużym atutem tej opowieści jest jej wielokontekstowość. Czyńska nie tylko stara się pokazać doświadczenia przedstawicieli różnych środowisk twórczych, ale też dobrze się porusza po materiale źródłowym, obficie cytując fragmenty wspomnień, listów, dzienników czy artykułów publikowanych w prasie. Niektóre z tych cytatów ktoś może uznać za zbyt długie, jednak nie da się ukryć, że ich wybór jest uzasadniony. Celnie bowiem obrazują specyfikę portretowanych czasów (np. znakomita anegdota Stefanii Grodzieńskiej o bezskutecznych poszukiwaniach Łodzian w Łodzi). Autorka dobrze wydobywa istotę warszawskiej Łodzi - wagę miasta przy jednoczesnej nieważności, zapał twórców i towarzyszący im lęk, że ten początek nowego może też jest na chwilę, biedę i dostęp do cudzych pozostawionych w mieszkaniach rzeczy, talent i pomysły oraz zniszczenie związane z katastrofą wojny. Warto!

Małgorzata Czyńska, Pisz do mnie na Łódź! Życie kulturalne i towarzyskie w tymczasowej stolicy, Wyd. Marginesy, Warszawa 2026.

poniedziałek, 3 sierpnia 2026

Ta szczególna katastrofa (F. Gänsler, Lato bez końca)

 

Historia opowiedziana przez Gänsler, choć pozornie zakorzeniona w konkrecie, sprawia wrażenie czegoś, co dzieje się poza czasem, w chwili szczególnej, co za chwilę się skończy i będzie tylko wyobrażeniem, choć jest jak najbardziej rzeczywiste. Wokół szaleją pożary, które są zagrożeniem i trudno je opanować. Powietrze jest duszące, pojawiają się ostrzeżenia przed przebywaniem na zewnątrz i oddychaniem bez maseczki. Codzienność, skoro trudno jest nawet nie dusić się tym, co otacza, przestaje oferować bezpieczeństwo i pewność. Do opuszczonego hotelu w dawnym uzdrowisku przyjeżdża kobieta z córką. Właścicielka z jednej strony ma poczucie niezmienności – w środku jest pełno śladów po członkach jej rodziny i dawnej świetności miejsca, z drugiej dostrzega coraz mocniej odczuwaną niepewność, podsycaną duchotą i zapachem spalenizny. Hotel w jakimś sensie jest centrum dawnego świata i jednocześnie tylko obrazem przeszłości w kontekście tego, co dopiero nadejdzie. Obserwowanie gości staje się dla właścicielki czymś w rodzaju przemiany. Przez chwilę czuje się kimś, kto może coś zmienić, a zaufanie rodzące się w relacji związanej z ucieczką przed krzywdą oferuje nadzieję i energię usuwającą wcześniej obecny marazm. Ważnym punktem odniesienia jest zaufanie i to, w jakim czasie da się je zbudować, komu można zaufać i czy zaufanie na chwilę w celach ratunkowych na sens. Intrygujące!

 

Franziska Gänsler, Lato bez końca, przeł. Agata Teperek, Wyd. Pauza, Warszawa 2026.


niedziela, 2 sierpnia 2026

Centrum świata (T. Jansson, Księga lata)

 

Ta niespieszna, ale i pełna pozytywnej energii proza chyba każdemu przypomni albo własne dobre chwile z dzieciństwa, albo marzenia o beztroskim dorastaniu. Sophia spędza lato na niewielkiej wyspie z babcią i ojcem. Jest ciekawa świata, rezolutna, odważna, nie boi się samotności, zadaje dużo nieoczywistych i trudnych pytań. Może wszystko, bo w pewnym sensie wszystko jest obok, na wyciągnięcie ręki, do sprawdzenia. Jej ojciec to postać właściwie drugoplanowa, milcząca, często nieobecna. Dziewczynka całe dnie spędza z babcią. Młodość wchodzi tutaj w fascynujący sojusz ze starością, ciągłe zdziwienie codziennością z gotowością niezapominania tego, że kiedyś także wszystko było zaskakujące, pytania o sprawy fundamentalne z dojrzałością brawury popartej doświadczeniem, zainteresowanie szczegółem z nieodwracaniem się od momentów, które ktoś z boku nazwałby nieistotnymi, chęć poznania nie tylko swojego świata z otwartością na to, by o swoim, nieistniejącym już świecie próbować opowiedzieć. Lato zawsze przemija, ale lato też zawsze wraca. Jest w tej prozie znakomicie uchwycony czas, który nieuchronnie odchodzi w przeszłość, ale i ma w sobie zapowiedź samoodnowienia. Intrygujące!

 

Tove Jansson, Księga lata, przeł. Halina Thylwe, Wyd. Czarne, Wołowiec 2026.




sobota, 1 sierpnia 2026

Piekło (A. Augustyniak, Zieleniak)

 

Ważna, potrzebna i znakomicie napisana książka. Nie tylko dlatego, że przypomina o tym, co w pierwszych dniach powstania warszawskiego działo się w obozie przejściowym, zorganizowanym na Ochocie na terenie popularnego targu zwanego Zieleniakiem. Ale i z tego powodu, że dobitnie pokazuje, iż historia kobiet, historia przemocy seksualnej, historia znaczonej okrucieństwem codzienności to tak samo ważna część wojny, jak walka z bronią w ręku, zajmowanie kolejnych terenów, polityczne planowanie. W pewnym sensie powieść Augustyniak można także czytać jako oskarżenie, manifest i triumf pamięci. Bo o zbiorowych gwałtach, torturowaniu kobiet, zabijaniu i okrucieństwie, przed którym nie dało się uciec, wstydliwie milczano. Nie mówiły głośno te, co ocalały, nie wspominali w szczególny sposób ci, którzy mówili o bohaterstwie powstańców warszawskich. Opowieść o tragicznej her-story wpisanej w konkretne miejsce bardzo powoli przebija się do masowej świadomości. Głos autorki nie jest oczywiście pierwszy, warto wspomnieć chociażby o książce „Kieszonkowy atlas kobiet” Sylwii Chutnik czy monodramie Agnieszki Przepiórskiej „Ocalone” w reżyserii Mai Kleczewskiej. Anna Augustyniak z dużym wyczuciem oddaje atmosferę tamtych trudnych i nieoczywistych dni. Na uwagę zasługuje nie tylko dobra charakterystyka bohaterów i bohaterek, dzięki której dostrzegamy i ich zachowania związane przynależnością do danej klasy społecznej, i ich przemianę lub nieznane oblicze związane z uczestnictwem w sytuacjach ekstremalnych, i ich próby radzenia sobie z tym, co trudne do pojęcia i czego nie można było w żaden sposób sobie wyobrazić. Bardzo dobrze jest tutaj pokazane przyspieszone dorastanie do tego, do czego nikt nie był przygotowany – ci, którzy wcześniej nie musieli się o nic martwić, bo dzień organizowała im służba, zaczynają sami zdobywać jedzenie, ci, którzy o upodleniu i okrucieństwie tylko czytali, muszą zmierzyć się z nimi zmierzyć w realnym życiu, ci, którzy są dziećmi, muszą ukrywać się przed dorosłymi, którzy chcą ich skrzywdzić, ci, którzy na co dzień dbali o formę i maniery, muszą załatwiać potrzeby fizjologiczne przy innych ludziach. Te i inne doświadczenia są jednak tylko preludium do tego, co spotyka kobiety w każdym wieku, a więc i dziewczynki, i staruszki na Zieleniaku ze strony tzw. ronowców. Pijani, brutalni, mówiący po rosyjsku mężczyźni urządzają polowania na swoje ofiary. Barbarzyństwo wygrywa – przynosi pokaz okrucieństwa, zwycięstwo przemocy, pogardę dla kobiecego ciała, wynaturzone zachowania. Bardzo dobrym pomysłem jest zderzenie odautorskiego opisu z autentycznymi, wyróżnionymi kursywą i opatrzonymi odpowiednimi podpisami świadectwami uczestniczek wydarzeń. Prawdziwe relacje nie pozwalają na łudzenie się, że opisywane wydarzenia są przesadą. Przypominają też dobitnie o cierpieniu doświadczanym w ciszy i tajemnicy przez te kobiety, które przetrwały. Anna Augustyniak proponuję czytelnikom powieść historyczną i psychologiczną zarazem. Widać dobre przygotowanie do napisania tej historii, widać też ważny zamysł. Autorka nie próbuje dawać łatwych odpowiedzi na temat zła. Jednak opowiadając o złu w najczystszej postaci, złu bezrozumnym, złu wcale nie zwierzęcym, ale właśnie ludzkim, pozostawia czytelników z wiedzą, a ta bywa uwierająca. Uświadamia bowiem, że taki właśnie bywa człowiek – tak nieludzki w swoim traktowaniu innych ludzi i tak przeraźliwie ludzki w swoim barbarzyństwie, które czasami dochodzi do głosu. Lektura obowiązkowa!

 

Anna Augustyniak, Zieleniak, Wyd. Marginesy, Warszawa 2026.