Zapraszam również na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/bernadetta.darska

oraz na moje konto na Instagramie: https://www.instagram.com/bernadettadarska/

czwartek, 22 października 2026

W cieniu wojny (M. Casals, Kamień trwa. Historia z Bośni i Hercegowiny)

 

Książka Marca Casalsa to połączenie eseju historycznego z reportażem biograficznym. Ten pierwszy gatunek służy przede wszystkim przypomnieniu tego, co doprowadziło do wojny i tego, jak wojna wyglądała, opiera się więc częściowo na przypomnieniu. Ten drugi koncentruje się na losach konkretnych ludzi, naznaczonych wojną na zawsze. Publiczne łączy się więc z prywatnym. Casals dobrze rekonstruuje to, co doprowadziło do dramatycznych wydarzeń w byłej Jugosławii. Ciekawym wątkiem jest powtarzający się moment zwrotny, w którym bohaterowie składających się na tom historii odkrywają, że ich świat właśnie się zmienił, narodowość zaczyna się liczyć, sąsiad może stać się oprawcą, a dobrze znane ulice w mieście stają się miejscami polowań snajperów. Autor pokazuje, że uświadomienie sobie powyższego zawsze jest rozczarowaniem i zawsze wiąże się z niedowierzaniem. Równie interesujące literacko i zarazem bolesne poznawczo jest portretowanie tego, jak przeszłość oddziałuje na teraźniejszość, jak wojna w pewnym sensie ciągle trwa, jak niewiedza na temat tego, co stało się z najbliższymi, komplikuje „tu i teraz” i tworzy jakiś rodzaj nowego czasu „pomiędzy”. Książka Casalsa to także głos w sprawie pamięci. Ostatecznie to właśnie ona wpływa na możliwość przetrwania najgorszego lub na rezygnację z myślenia o przyszłości i pozostanie w przestrzeni oddziaływania minionego. Bardzo dobre.

 

Marc Casals, Kamień trwa. Historie z Bośni i Hercegowiny, przeł. Aleksandra Wiktorowska, Wyd. Czarne, Wołowiec 2026.


środa, 21 października 2026

Nowe życie (M.K. Bajor, Niedom)

 

Debiutancka powieść Magdaleny Katarzyny Bajor to przykład powrotu do tematyki małych ojczyzn i uwikłań wpisanych w rzeczywistość powojenną, powrotu dostrzegalnego w polskiej literaturze od co najmniej kilku lat. Można by więc powiedzieć, że to powieść kolejna i operująca rozpoznanymi kliszami wynikającymi ze wspomnianych komplikacji. Natkniemy się więc na rozrysowany w wielu odsłonach kontekst poniemieckości, kwestię migracji ludności, rozpoczynania nowego życia i trudności z zakorzenieniem. Jednak autorce udaje się wyjść poza zgrane fabularnie chwyty, co warto docenić i zaznaczyć. Zwłaszcza że mamy do czynienia z prozą środka. Na uwagę zasługuje nieoczywiste zniuansowanie tego, co dobre i złe. Nie chodzi o relatywizm moralny, ale o pokazanie tego, co nie jest łatwe do zaakceptowania, a mianowicie, że ludzie źli mogą również czynić dobro. Interesujące jest także zwrócenie uwagi na łatwość klasyfikowania i wykluczania. Będzie to widać nie tylko na poziomie opozycji polskie-niemieckie, ale i polskie-francuskie, czy zagłębiowskie-śląskie. Autorka niebanalnie opowiada o istnieniu poprzez nieobecność. Dowodami przetrwania będą nie tylko wspomnienia, listy, ale i fakt, że kiedyś ten utracony świat istniał z całą pewnością. Powieść Bajor intrygująco też rozgrywa tytułową kwestię „nie domu”. Można by powiedzieć, że to właśnie „dom” jest czymś niepewnym, narażonym na utratę, porzucanych, a właśnie „niedom” z racji zaangażowania w to, co nasze na pewien czas, bardziej kształtuje bohaterów. Warto!

 

Magdalena Katarzyna Bajor, Niedom, Wyd. Marginesy, Warszawa 2026.


czwartek, 8 października 2026

Pamięć, która uzależnia (H. Dikta, Zabliźnianie)

 

Tom prozy żałobnej Hanny Dikty z jednej strony wpisuje się w tradycję podobnych utworów, których przecież w literaturze mamy wiele, z drugiej dokonuje ważnego gestu przepisania tego, co mogłoby być tylko i aż pożegnaniem. W paradoksie mówienia o śmierci tak, iż w rzeczywistości mowa jest o życiu, autorka zbliża się do obrazowania, które znamy z „Na przecięciu arterii” Krzysztofa Sieczka. Jednocześnie Hanna Dikta, co ważne i warte zaznaczenia, znajduje własny język – sentencjonalny, fragmentaryczny, szczątkowy. Jej rekonstruowanie własnych przeżyć pozostaje myśleniem o relacjach. Najpierw jako nastolatka żegna na zawsze matkę, potem jako czterdziestokilkuletnia kobieta musi zmierzyć się z odejściem ojca. Kiedyś przestała być córką, bo była bez matki, nadal jednak nią pozostała, bo miała ojca. Na pogrzebie matki głęboko w sobie ukryła rozpacz – pytanie o suche oczy będzie powracało i przypominało tamto cierpienie, stanie się rodzajem specyficznego i mocno wybrzmiewającego lamentu. Na pogrzebie ojca płacze i zapamiętuje szczegóły. Takich paradoksów, zderzeń jest w tej autobiograficznej prozie wiele. Na poziomie urwanego niekiedy zdania dzieje się tutaj wyjątkowo dużo – jest miłość, jest strata, jest nieprzygotowanie do końca, wreszcie jest i nieprzemijanie tego, co dawniej mocno zabolało i przypomina się co jakiś czas. Hanna Dikta nie próbuje słowami zaklinać cierpienia. Jej zdania są oszczędne, przemyślane, niedopowiedziane, mocne i znaczące w swojej kruchości. Ostateczność opowiadana jest tutaj w sposób rwany, nielinearny, zawsze jednak celnie wydobywający to, co w kontekście śmierci jest kluczowe, a mianowicie niemożność pożegnania się wtedy, kiedy pożegnać się już trzeba, bo w tej kwestii żadnego wyboru już nie mamy. Bardzo dobre – prawdziwe, literacko oryginalne, bez emocjonalnego szantażu.

 

Hanna Dikta, Zabliźnianie, Wyd. Biblioteka Śląska, Katowice 2026.