Walter Kempowski portretuje własną rodzinę w chwili, o której wiemy, że za chwilę stanie się ekstremalna. Dlaczego? Bo choć rodzina Kempowskich właśnie się przeprowadza, właśnie mości się w nowym świecie i organizuje codzienność, która ma być na długo, jeśli nie na zawsze, to już za chwilę nadejdzie wojna, a ta z kolei odbierze wszelką pewność dotyczącą przyszłości. Choć wszyscy wokół próbują udawać, że dzieje się właśnie to, co ma się wydarzyć, cały czas czujemy podskórny niepokój. Ten pozornie ułożony i przewidywalny świat, nie bez powodu przecież mowa jest o powieści mieszczańskiej, ma bowiem bardzo kruche podstawy. Nazistowskie poglądy wdzierają się niemalże w każdą przestrzeń życia. Pozornie są tylko słowami, szybko jednak zaczynają obligować do konkretnych deklaracji i czynów. Wyobrażanie sobie nowego świata zamienia się w niszczenie tego, co jest i kształtowanie nowej rzeczywistości. Przemoc w różnych odsłonach może dotknąć każdego. Co ważne, wspomniane dotknięcie wiąże się i z byciem ofiarą, i ze stawaniem się oprawcą. System coraz bardziej oczekuje jednoznacznych zachowań. Nie ma miejsca na półśrodki. Wojna przynosi ostateczność także w mikroskali. Dorastanie odbywa się na wielu polach – dosłownie, ale i metaforycznie. Wiąże się też z dorastaniem do wojny, bo ta nie niuansuje kwestii związanych z uczestnictwem. I właśnie to naznaczenie wojną w zderzeniu z wcześniejszym złudzeniem, że można funkcjonować na własnych zasadach, okazuje się w tej powieści najciekawsze. Do końca bowiem nie wiadomo, czy to odwaga, czy jednak tchórzostwo, czy zniewolenie lękiem, czy niezależność, czy mądrość, czy ostatecznie zwykła naiwność.
Walter Kempowski, Prima sort. Powieść mieszczańska, przeł. Małgorzata Gralińska, Wyd. artRage, Warszawa 2025.


