Znakomita – językowo, stylistycznie, koncepcyjnie – proza inicjacyjna! O nagłym doświadczeniu dorosłości poprzez zmierzenie się z prawdą i kłamstwem, o marzeniu, by zostać pisarzem, i o oddziaływaniu mitu pisarza w kontekście codzienności nastawionej na to, by kiedyś wspomnianym pisarzem się stać. Wolff zderza przeciętność z talentem, wyobrażenie z realnością, tworzenie z traktowaniem pisania jako konkurencji, uniesienia z rzemiosłem. Jednocześnie bardzo ciekawie wybrzmiewa kwestia kształtowania umysłów młodych ludzi przez szkołę. Na uwagę zasługuje dawkowanie napięcia związane z planowanymi wizytami w placówce wybitnych pisarzy. Czas oczekiwania i myślenia o tym, co się może wydarzyć, odwiedziny i zestawienie z tym, jacy dany pisarz lub dana pisarka okazują się być podczas spotkania z młodymi czytelnikami, wreszcie szansa na indywidualną rozmowę, która sprawia, że gość jest jeszcze inaczej postrzegany. To, co stanie się momentem zwrotnym dla całej historii, będzie z jednej strony upadkiem, z drugiej stanie się pretekstem do odbudowania, a właściwie zbudowania, fundamentu dla nowego, ważniejszego etapu w życiu. Historię tę można potraktować jako przypowieść o tym, co oferuje człowiekowi sztuka – ta, której się pragnie, ta, która jest czymś nieosiągalnym, wreszcie ta, która realnie lub w wyobraźni, okazuje się dostępna. Lektura obowiązkowa.
Tobias Wolff, Stara szkoła, przeł. Krzysztof Umiński, Wyd. Czarne, Wołowiec 2026.


