
Anne
Sebba nie ukrywa, że opisuje historię, która nie tylko nie jest powszechnie
znana, ale i wiąże się z różnymi uwikłaniami natury etycznej wynikającymi z łatwych
ocen związanych z zajmowaniem innej pozycji w kontekście doświadczeń
ekstremalnych. Jej bohaterkami są więźniarki obozu koncentracyjnego w
Auschwitz, które tworzyły dziewczęcą orkiestrę. Ich zadaniem było przygrywanie marszowych
melodii tym, które szły codziennie do pracy, ale też granie koncertów, cieszących
się pozytywnym odbiorem obozowych oprawców. Bycie członkinią orkiestry dawało
szansę na przeżycie, nie zmieniało jednak statusu kobiet, które grały na
różnych instrumentach. Wszystkie pozostawały więźniarkami i wszystkie były
narażone na śmierć. Sebba znakomicie, bo z dużą wiedzą i erudycją, niuansuje to
wszystko, co działo się w obozowej wspólnocie przeznaczonych do konkretnego
celu kobiet. Świetnie rozgrywa kwestie związane z opozycją nauczycielka-uczennica,
pokazując, jak ważna była rola osoby kierującej orkiestrą i próbującej stworzyć
współpracującą ze sobą grupę z więźniarek, które reprezentowały bardzo różny
poziom umiejętności gry na danym instrumencie. Równie ważne jest sportretowanie
relacji opartych na przyjaźni, wsparciu, zrozumieniu i pomocy. Przynależność do
orkiestry pozwalała funkcjonować w trochę lepszym i dającym więcej nadziei
świecie. Sebba z wrażliwością niuansuje stosunek swoich bohaterek do muzyki –
ich niechęć do grania wtedy, kiedy widziały wokół śmierć, ich szukanie ratunku
w sztuce, ich reakcje po wojnie: od całkowitego porzucenia gry na instrumencie
po ciągłe rozpamiętywanie tego, co było przed laty. Autorka nie traci z oczu
istotnego faktu, a mianowicie potraktowania orkiestry jako pewnego rodzaju
eksperymentu społecznego. Muzyka miała wybrzmiewać w miejscu w żaden sposób do
tego nieprzeznaczonym – przymus grania, błoto, zimno lub gorąco, umęczeni i
umierający słuchacze, wreszcie wszechobecne poczucie końca. Nic więc dziwnego,
że piękne melodie zostają skojarzone z cierpieniem, upokorzeniem, pogardą dla
ludzkiego życia. W efekcie traumatyczne sytuacje przenoszone są za sprawą
pamięci do czasów, kiedy można je wspominać jako należące do przeszłości. Za
sprawą dźwięków okazują się jednak nadal żywe. Sebba zwraca również uwagę na
kwestie artystyczne, które w tak ekstremalnych warunkach także maja znaczenie.
Kwestia zdolności muzycznych, talentu, dostrzeganie różnic w wykonaniu, podziw
dla osób szczególnie uzdolnionych, świadomość konieczności uzupełnienia
konkretnych instrumentalistek – to wszystko odgrywało rolę w kształtowaniu
orkiestry. „Trzeba było grać” to znakomity reportaż historyczny, odsłaniający paradoks
sąsiadowania dobra i zła, okrucieństwa i przyzwoitości, talentu i pracowitości,
przymusu i wolności. Sztuka w tej opowieści przynosi ból i wyzwolenie, daje
nadzieję i ją odbiera zarazem.
Anne
Sebba, Trzeba było grać. Pierwszy reportaż o dziewczęcej orkiestrze z
Auschwitz, przeł. Dawid Czech, Wyd. Znak
LiteraNova, Kraków 2026.