Zapraszam również na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/bernadetta.darska

oraz na moje konto na Instagramie: https://www.instagram.com/bernadettadarska/

niedziela, 24 listopada 2024

Prawa i obowiązki (Z. Smełka-Leszczyńska, Cześć pracy. O kulturze zap***dolu; N. Waloch, Bo nie. Zacznij odmawiać i żyć po swojemu)

Pozornie te dwie książki nie mają ze sobą wiele wspólnego. Ale tylko pozornie. Zofia Smełka-Leszczyńska pisze o przymusie i obowiązku pracy, a także o fetyszyzowaniu stanu ciągłego zapracowania. Z kolei Natalia Waloch opowiada o potrzebie mówienia „nie” i konieczności wykształcenia w sobie poczucia, że można odmówić, nie czując się jednocześnie winnym. Zderzam oba tytuły nie bez powodu. Tak naprawdę bowiem kwestia nauczenia się życia na własnych zasadach wiąże się bardzo mocno z umiejętnością zachowania podmiotowości w pracy. Obie autorki rekonstruują procesy wpływające na jednostkowe zmiany myślenia oraz zmiany kulturowe prowadzące do utrwalenia konkretnych zachowań. W ich opowieściach pojawia się wątek klasowości i emancypacji. Mówienie „nie” oraz możliwość decydowania o swojej pracy to luksus, który nie jest dostępny każdemu. Książka Natalii Waloch gatunkowo zbliża się do autorskiego w zamyśle poradnika. Autorka nie próbuje rekonstruować historii indywidualnego oporu, mocno zaznacza uwikłanie niezależności w płeć, wreszcie posiłkuje się własnymi doświadczeniami, wspierając zwierzeniem te historie, które naznaczone są bezpośrednim zwrotem do czytelnika. Trudno w tym wypadku mówić o literackości publikacji. Mamy raczej do czynienia z literaturą użytkową z jasno zdefiniowanym, ważnym przesłaniem. Autobiograficzny charakter opowieści swobodnie powiązany z odniesieniami do lektury lub obserwacji dodatkowo wzmocniony przez przezroczysty styl. Autorka w pewnym sensie nie mówi czytelnikom rzeczy nowych, jednak przypomniane i zaakcentowane w odpowiedni sposób stają się obiektem potencjalnej (auto)refleksji odbiorcy.

W przypadku książki Zofii Smełki-Leszczyńskiej sytuacja jest diametralnie inna. Esej naukowy, esej kulturowy i esej socjologiczny w jednym, dla którego punktem odniesienia jest praca i to, co z jej rozumieniem się stało niejako na naszych oczach, okazuje się nie tylko atrakcyjnym opisem niełatwej rzeczywistości, ale i tekstem społecznie zaangażowanym, rodzajem dobrze uargumentowanego manifestu. Bardzo ciekawym wątkiem jest pozorowanie podmiotowości w mówieniu o pracy poprzez zaanektowanie słów związanych z aktywnościami typowymi dla kreatywnej i myślącej jednostki. Tymczasem znaczenie pojęć odnoszących się do tego, co twórcze, zostaje unieważnione i przypisane do działań kolektywnych, znoszących jakąkolwiek inicjatywę, opartych na całkowitym wymazaniu tego, co w jakiś sposób może być wyróżniające. Na uwagę zasługuje także wątek fundamentalnego dla reguł naszej codzienności przesunięcia, związanego z fetyszyzowaniem pracy i dyskredytowaniem potrzeby czasu wolnego na zasadzie oceniającej opozycji – praca i sukces – odpoczynek i porażka.

 

Zofia Smełka-Leszczyńska, Cześć pracy. O kulturze zap***dolu, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2024; Natalia Waloch, Bo nie. Zacznij odmawiać i żyć po swojemu, Wydawnictwo Agora, Warszawa 2024.


 

sobota, 23 listopada 2024

Ulica (P. Sołtys, Sierpień)


 

Upalny sierpień, duże miasto i przemierzanie kolejnych ulic. To ostatnie jest nie tyle znakowaniem mapy Warszawy, co raczej rekonstruowaniem przeszłości zachowanej w przywoływanych świadomie lub niespodziewanie obrazach z przeszłości. Proces chodzenia, spacerowania, doświadczania miasta przekłada się na myślenie, analizowanie, przypominanie sobie tekstów i ludzi. Można by więc powiedzieć, że ulice, po których wędruje narrator, stają się rodzajem opowieści do przeczytania – za każdym razem inaczej i poprzez inne wspomnienia, które ożywają, choć wydają się od dawna należeć do świata martwego. Proza Sołtysa jest bezpretensjonalna, ale pełne sensów, nostalgiczna, ale daleka od sentymentalizmu, w jakiś sposób szorstka, ale i dobrze opowiadająca o tym, co dzieje się na stylu pamięci i zapomnienia, intymna, ale nie ekshibicjonistyczna. Autorowi udaje się znakomicie wykorzystać motyw dobrze znany w literaturze. Ponieważ spacerowanie po swoim mieście może wiązać się z osaczającym powtórzeniem, warszawskość tej prozy mogłaby nieść ryzyko nieoryginalności. Tak jednak nie jest. Sołtys okazuje się uważnym obserwatorem, erudytą, wrażliwym archiwistą tego, co nie zawsze tak łatwo ująć słowami. Spacerowanie i myślenie stają się w tym kontekście czynnościami, które się uzupełniają. Ruch generuje pracę pamięci, przywoływanie przeszłości anektuje także teraźniejszość, która w relacji z przypomnianym zyskuje nową wartość. Bardzo dobre.

 

Paweł Sołtys, Sierpień, Wyd. Czarne, Wołowiec 2024.