Zapraszam również na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/bernadetta.darska

oraz na moje konto na Instagramie: https://www.instagram.com/bernadettadarska/

piątek, 19 lutego 2021

Tożsamość do ustalenia (P. Statovci, Przejście)

 

Bardzo ciekawa powieść, w której to, co prywatne, intymne, skrywane, miesza się z tym, co publiczne, polityczne, społeczne. Kluczowe zagadnienie, które powraca w różnych kontekstach, to pytanie: „Kim tak naprawdę jestem?” oraz wynikające z niego: „Kim mógłbym się stać?”. Mamy więc do czynienia z opowieścią o dorastaniu w Albanii. Graniczny moment w życiu każdego Albańczyka to śmierć Envera Hodży. Autor znakomicie rozgrywa ten wątek, opisując relację dwóch sąsiadów, z których jeden popiera dyktatora, drugi odnosi się doń krytycznie. Mieszkanie obok siebie zwiąże ich na zawsze – ich synowie się zaprzyjaźnią, razem opuszczą Albanię, a próba sił między ojcami symbolicznie nie przestanie powracać w codzienności w przestrzeni pytań i odpowiedzi o charakterze ostatecznym. Dla młodego pokolenia istotne będzie, czy da się uciec od bycia Albańczykiem i czy możliwe jest odcięcie się od własnego kraju. Ważną kwestią stanie się także pytanie o płeć i jej ograniczenia. Główny bohater zafascynowany jest stanem „pomiędzy”, kiedy może odegrać rolę kobiety, kiedy wizualnie rozpoznawany jest jako mężczyzna, kiedy towarzyszy mu nieoczywistość klasyfikowania, a osoby, które na niego patrzą, nie są do końca pewne, kogo tak naprawdę widzą. Powieść Statovciego to także intrygujący portret poszukiwania siebie i prób definiowania własnej tożsamości w zależności od miejsca, w którym się przebywa. Madryt, Nowy Jork, Helsinki, Rzym, Berlin – w każdym z tych miast bohater jest trochę sobą i trochę kimś innym. Możliwość stwarzania siebie od początku, obserwowania siebie także w kontekście płci i tego, co płeć znaczy dla tożsamości, budowania nowej lub lekko zmodyfikowanej biografii, łudzenia się, że oto właśnie wcielana w życie jest własna moc sprawcza – to wszystko znakomicie koresponduje z zagubieniem, ale i determinację młodego mężczyzny, jego potrzebą bliskości, ale i niechęcią do zakorzenienia się. Gdzieś w tle jest bowiem cały czas obecna Tirana i choć w większości przypadków funkcjonuje jako element zaprzeczenia, nie przestaje być stałym punktem odniesienia. Ostatecznie to właśnie w Tiranie bohater będzie mógł spróbować znaleźć odpowiedź – tę, która wspierana jest sugestywnymi obrazami z baśni i przypowieści, tę, która pozwala zmierzyć się z tym, co najtrudniejsze, tę wreszcie, która jeszcze mocniej odsłoni trwałość rodziny, po śmierci ojca wydającej się tylko wspomnieniem. Bardzo dobre.

 

Pajtim Statovci, Przejście, przeł. Sebastian Musielak, Wyd. Pauza, Warszawa 2020.

poniedziałek, 15 lutego 2021

Trwała więź czy przymus bycia razem? (A. Audrain, Odruch)

 

Powieść Audrain z powodzeniem można czytać równolegle z „Musimy porozmawiać o Kevinie” Lionel Shriver i „Piątym dzieckiem” Doris Lessing. W obu przywołanych książkach, podobnie jak w „Odruchu”, pojawia się motyw macierzyństwa, w którym dziecko zamienia życie małżonków w koszmar i okazuje się tą osobą, którą trudno kochać lub której w ogóle nie da się pokochać. O ile jednak w przypadku powieści Shriver i Lessing tym okrutnym, tylko pozornie niewinnym, członkiem rodziny jest syn, o tyle Audrain postanawia zło i bezinteresowną nienawiść powiązać z córką. To ciekawy pomysł, pozwala bowiem na rozrysowanie psychologicznych uwikłań w nieco innych konfiguracjach. Mamy tutaj zapatrzonego w córkę ojca, który choć zakochany w jej matce, powoli zaczyna odsuwać się od żony, nie rozumiejąc jej i nie chcąc jej zrozumieć. Mamy też, a może przede wszystkim, matkę. To ona podczas porodu krzyczy, że nie chce dziecka, to ona nie potrafi zaakceptować obcego ciała żerującego na jej ciele, to ona wreszcie zaczyna dostrzegać niepokojące sygnały, które jej mąż bagatelizuje i uznaje za przesadę, to ona próbuje nazwać to, co się dzieje. Audrain udaje się pokazać rozpad tego wszystkiego, co miało dawać siłę. Dziecko nie tylko nie zacieśnia więzi między małżonkami, ale je luzuje i doprowadza do rozpadu. Małżonkowie, którzy chcą dziecka, wraz z jego pojawieniem się zaczynają się od siebie oddalać. Mąż zamiast ufać żonie i jej uważnie słuchać, woli zachwycać się manipulującą nim córką. Żona nie może więc na niego liczyć i stopniowo staje się kimś obcym we własnym domu. Powieść Audrain to nie tylko opowieść o mrocznej odsłonie macierzyństwa, o córce, której nie da się kochać, o stracie dziecka – tej dosłownej i metaforycznej, o rodzicielstwie, które zaraża małżeństwo potencjalnością zniszczenia. „Odruch” to także znakomity portret samotności – tej dziedziczonej i tej, która miała się nie wydarzyć, tej przepracowanej i tej, która uderza znienacka w najmniej przewidywanym momencie. To także historia straty – tej zwielokrotnionej i tej zawierającej się w potencjalności, bo bohaterka umie być matką, ale nie potrafi być matką  swojego pierwszego dziecka, bo córka umie się postarać, ale w swojej zaborczości i niechęci do innych zrobi wszystko, by ukarać potencjalnych wrogów, w tym własną matkę. Bardzo dobre.

 

Ashley Audrain, Odruch, przeł. Łukasz Praski, Wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2021.