Zapraszam również na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/bernadetta.darska

czwartek, 3 sierpnia 2017

Przemijanie (M. Wicha, Rzeczy, których nie wyrzuciłem)

Książka Wichy wpisuje się w tradycję tekstów – pożegnań, w których równie ważne jest uświadomienie, kim był ten, kto odszedł, jak i przemyślenie roli, jaką ów ktoś odgrywał w życiu autora. Bezdyskusyjny jest więc autobiograficzny charakter publikacji, jednak potraktowanie „Rzeczy, których nie wyrzuciłem” tylko w taki sposób byłoby zbyt dużym uproszczeniem. Choć Wicha wspomina, poddaje samego siebie wiwisekcji, mierzy się z ograniczeniami pamięci, próbuje zdefiniować własne miejsce w matki życiu i jej rolę w swoim, to jednak można również mówić o tej książce jako o eseju filozoficzno-społecznym. W pewnym bowiem sensie mamy tu do czynienia z doświadczeniem pokoleniowym – generacji, która odchodzi, i generacji, która pozostaje; tych, którzy umierają, i tych, którzy żegnają. Ten szerszy kontekst bardzo intymnej, ale i – nie bójmy się tego słowa – intelektualnej w swoim wydźwięku opowieści, wydaje się bardzo istotny. Nie bez powodu znaczna część refleksji na temat umierania, znikania, przemijania i przetrwania wiąże się z książkami – tymi, które zgromadziła matka, ze sposobem zaplanowania domowej biblioteki, ze wspomnieniami dziecięcych wypraw do księgarni, z decyzją, by książki oddać do antykwariatu, i ze zdziwieniem, że tak wiele tytułów nie ma dzisiaj już żadnej wartości. W efekcie to, co osobiste, miesza się z tym, co przynależy do przestrzeni publicznej. Oto okazuje się, że odchodzi nie tylko konkretny człowiek – matka, ale i znikają obyczaje, które były charakterystyczne dla pokolenia kobiety. Mówienie, że obrastamy przedmiotami, to banał. Fakt ten przestaje być jednak tak oczywisty, kiedy dochodzi do śmierci osoby, do której należą rzeczy. Przedmioty zyskują wówczas inne znaczenie – są przedłużeniem istnienia, przypominają o życiu, ale i świadczą o umieraniu, odsłaniają względność więzi i przynależności, nagle osamotnione wydają się tęsknić za tym kimś, kto odszedł. Wicha unika sentymentalnych opisów, choć pozostając po stronie racjonalności, nie przestaje wzruszać. Pod szorstkością słów, myśli, uczuć kryje się bowiem przekonanie, że pewnych spraw nie da się odwrócić, a ich nieuchronność zmusza do mierzenia się nie tylko ze śmiercią, ale i z życiem, któremu śmierć towarzyszy.


Marcin Wicha, Rzeczy, których nie wyrzuciłem, Wyd. Karakter, Kraków 2017. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz