Zapraszam również na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/bernadetta.darska

niedziela, 31 grudnia 2017

Lektury obowiązkowe 2017

Tradycyjnie 31 grudnia proponuję Państwu listę lektur obowiązkowych mijającego roku. Nie wszystkie tytuły są już omówione na blogu, o niektórych dopiero opowiem w styczniu. Będą to zachęty do sięgnięcia po lektury warte uwagi, ale i krótkie uzasadnienia, dlaczego po daną książkę nie warto sięgać. Nie ma w tym nic dziwnego. Na szczęście dla kultury granice kalendarza są tylko umowne, a czytanie i rozmawianie o książkach nie tyle 1 stycznia się zacznie, co raczej będzie kontynuowane. Polecam Państwa uwadze pięć polskich i pięć zagranicznych reportaży oraz pięć polskich i pięć zagranicznych powieści. Książki wymieniam w kolejności alfabetycznej, podając nazwę wydawnictwa i nazwisko tłumacza. Życzę Państwu dobrego Nowego Roku!

Reportaż polski
1. Joanna Czeczott, Petersburg. Miasto snu (Czarne);
2. Marek Łuszczyna, Mała zbrodnia. Polskie obozy koncentracyjne (Znak);
3. Anna Malinowska, Brunatna kołysanka. Historie uprowadzonych dzieci (Agora);
4. Jarosław Mikołajewski, Terremoto (Dowody na Istnienie);
5. Dionisios Sturis, Nowe życie. Jak Polacy pomogli uchodźcom z Grecji (W.A.B.).

Reportaż zagraniczny
1. Wolfgang Bauer, Porwane. Boko Haram i terror w sercu Afryki, przeł. Elżbieta Kalinowska (Czarne);
2. Janice di Giovanni, Tamtego ranka, kiedy po nas przyszli. Depesze z Syrii, przeł. Justyn Hunia (Czarne);
3. Jean Hatzfeld, Więzy krwi, przeł. Jacek Giszczak (Czarne);
4. Arlie Russell Hochschild, Obcy we własnym kraju. Gniew i żal amerykańskiej prawicy, przeł. Hanna Pustuła (Krytyka Polityczna);
5. Ben Rawlence, Miasto cierni. Największy obóz dla uchodźców, przeł. Sergiusz Kowalski (Czarne).

Proza polska
1. Martyna Bunda, Nieczułość (Wydawnictwo Literackie);
2. Mikołaj Grynberg, Rejwach (Nisza);
3. Jarosław Kamiński, Tylko Lola (W.A.B..);
4. Maciej Płaza, Robinson w Bolechowie (W.A.B.);
5. Jakub Żulczyk, Wzgórze Psów (Świat Książki).



Proza zagraniczna
1. Anna Bolavá, W ciemność, przeł. Agata Wróbel (Książkowe Klimaty);
2. Gayël Faye, Tęsknota, przeł. Katarzyna Marczewska (W.A.B.);
3. Marlon James, Księga nocnych kobiet, przeł. Robert Sudół (Wydawnictwo Literackie);
4. Ian McGuire, Na wodach Północy, przeł. Bartosz Kurowski (Prószyński i S-ka);
5. Petra Soukopová, Pod śniegiem, przeł. Julia Różewicz (Afera).



niedziela, 17 grudnia 2017

Móc spojrzeć sobie w twarz (J. Kaczmarski, Między nami. Wiersze zebrane)

Obszerny tom poezji Jacka Kaczmarskiego otwiera wstęp Krzysztofa Nowaka, redaktora wydań zbiorowych twórczości barda. Warto z tym tekstem się zapoznać, aby uświadomić sobie ogrom wykonanej pracy, zmiany wpisane w powstawanie utworów oraz specyfikę programów wpisanych w porządkowanie utworów w cykle. Mamy do czynienia z możliwie kompletną prezentacją wierszy Kaczmarskiego. Zasadne jest czytanie tej książki zarówno na wyrywki poprzez szukanie konkretnych utworów lub zatrzymywanie się przy niektórych, wybranych przypadkowo, jako i praktykowanie lektury ciągłej. Ta ostatnia pozwala na dostrzeżenie tematów, które powracają w twórczości Kaczmarskiego i porządkują ją na zasadzie obecności stałego punktu odniesienia. Odsłania również praktykę prze-pisywania utworów, poszerzania fabularnego rozmachu oraz komplikowania etycznych odniesień scen opisanych w pierwszych wersjach. Umożliwia zwrócenie uwagi na erudycyjność poety oraz narracyjność jako cechę wyróżniającą jego twórczość. W większości utworów mamy do czynienia z mocnymi, wyrazistymi scenami, opartymi na opozycji wartości, pokazującymi ciągłość istnienia oraz odsłaniającymi przemijanie z jego ciemnymi stronami. Kaczmarski podejmuje dialog z tekstami kultury. Przywołuje obrazy, filmy, utwory literackie. Zawsze jednak w owym przywołaniu zawiera się moc ożywienia. To niezwykle ważna cecha pisarstwa poety – umiejętność uwspółcześnienia tego, co należy do kanonu, gotowość wpisania klasyki w dramat racji zajmujący nas na co dzień, wreszcie odwaga poruszania tematów trudnych, odsłaniających potencjalność uwikłania każdego w strach, tchórzostwo, zdradę i fałsz. Kaczmarski nie traci z oczu swojej współczesności. Potrafi zabrać głos w obronie wolności wtedy, gdy trwa komunizm, ale i dostrzec tracenie zdobytego kapitału oraz błędy popełniane przez dawną opozycję w okresie demokracji. Umie pisać o słabości człowieka, widząc jednocześnie, że zaprzeczanie sobie bywa prywatnym, ale i społecznym dramatem. Teksty barda można by więc z powodzeniem czytać jako wielki poetycki manifest upominania się o godność, honor, odwagę. Choć wiersze Kaczmarskiego uznawane były (także jako piosenki) za głos swoich czasów, można je również traktować jako aktualne i dzisiaj. Postulat spojrzenia sobie w twarz i nadzieja na niedostrzeżenie wówczas obcości są ponadczasowe i w każdej epoce tak samo ważne.


Jacek Kaczmarski, Między nami. Wiersze zebrane, wstęp: Krzysztof Nowak, Wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2017.

sobota, 16 grudnia 2017

Człowiek między ludźmi (Wróg publiczny i inne dramaty węgierskie, wybór: Patrycja Paszt)

Lektura antologii współczesnego dramatu węgierskiego to nie tylko okazja do poznania twórczości docelowo przeznaczonej na scenę, ale i – co wydaje się równie ciekawe – możliwość zmierzenia się z tekstami, które bez teatralnej oprawy wybrzmiewają mocno, ciekawie, wytwarzając napięcie: i intymne – między bohaterami, i społeczne – poprzez pokazanie szerszego kontekstu opisywanych zachowań. Warto zauważyć, że autorów interesuje nie tylko teraźniejszość, ale także to, jak przeszłość oddziałuje na wydarzenia mające miejsce tu i teraz. Dużą rolę w zgromadzonych w tomie tekstach odgrywa język. Widać różnice między autorami w sposobie wykorzystywania go oraz gotowość do używania zaplanowanych stylizacji po to, by oddać atmosferę towarzyszącą przywoływanym sytuacjom.
Antologię otwiera dramat Györgya Spiró pt. „Zaciemnienie”. Choć dramatyczne wybory, na które decydują się bohaterowie, związane są z II wojną światową i późniejszym triumfem komunizmu, to jednak wpisany w ich biografie smutek, rozpacz i niezrozumienie zyskują wymiar uniwersalny i ponadczasowy. Wielka Historia skazuje ludzi sobie bliskich na rozstanie, samotność i poczucie doświadczenia zdrady. Słowa wypowiadane w chwili próby zyskują dodatkową się rażenia, wybrzmiewają mocniej i trudniej jest je zapomnieć. Tego, co wydarzyło się, nie da się odwrócić. Podobnie wybrzmiewa tekst Istvána Tasnádiego „Wróg publiczny”. Bohaterami sztuki obok ludzi są zwierzęta. Na ich przykładzie widzimy, że w zderzeniu z bezdusznością biurokracji przegrywają ci, którzy wierzą, że państwo może stanąć po stronie obywatela. Równie absurdalna okazuje się wiara w prawo, jak i próba oprotestowania fałszu wpisanego w decyzje o charakterze ostatecznym. Ci, którzy podejmują walkę, są przegrani, choć tak naprawdę słuszność jest po ich stronie. Dramat Jánosa Háya „Jest ciężko” wyróżnia się długim, wielostronicowym monologiem, otwierającym na późniejszy rozwój wydarzeń. Zderzenie dwóch światów rozgrywa się tutaj na kilku poziomach – miedzy wsią a miastem, między synem a matką, między mężem a żoną, między poczuciem bezpieczeństwa a nagłym umieszczeniem w strefie lęku i niepewności.
Sztuka Csaby Székely’ego „Bańskie kwiaty” to dramatyczna relacja z frontu uczuć – tych ukrywanych, deklarowanych i oczekiwanych. Bohaterów łączy i dzieli jednocześnie niezwykłe napięcie. Choroba, poczucie obowiązku, zmęczenie, wreszcie świadomość przemijania – to wszystko prowadzi do intensyfikacji uczuć. Pojawia się tutaj metafora życia we śnie. Problem w tym, że choć łatwo jest udawać, że to dobry sen, tak naprawdę mowa jest o koszmarze. Béla Pintér w „Ohydzie” mierzy się z podobnym, bo wpisanym w relacje rodzinne, uwikłaniem. Bohaterowie decydują się wziąć na wychowanie dwie dziewczynki z domu dziecka. W efekcie decydują się na udział w grze, w której do końca nie wiadomo, kto jest zły, a kto dobry, kto manipuluje, a kto walczy o swoje szczęście, kto zdradza, a kto dąży do ujawnienia prawdy. To, co ma scalić związek, tak naprawdę staje się źródłem rozpadu, ale i więzi, której nie da się tak po prostu wyrzec. András Visky w „Zabiłam moją matkę” każe mierzyć się swojej bohaterce z szaleństwem, które próbuje poddać się normalności. Cały czas mocno wybrzmiewa pytanie, czy da się przetrwać mimo tego, co wydarzyło się w przeszłości, i czy można ocalić siebie wtedy, gdy od początku jest się na straconej pozycji. Dramat „Cień ojca”, którego autorem jest Csaba Mikö, w centrum opowieści stawia rodzinę. Kluczowym punktem odniesienia jest obecność oraz nieobecność w ważnych dla bohaterów chwilach oraz pytanie o sens poświęceń dla bliskich. Otrzymujemy historię o odkłamywaniu, poznawaniu innej wersji wydarzeń, dorastaniu i uświadamianiu sobie, że rozczarowań nie da się z życia wymazać w ramach długofalowego planu. Życie w komunizmie i życie po jego upadku tylko pozornie stanowią dwie rzeczywistości. Kłamstwo i naruszone więzi mają się równie dobrze i w jednym, i w drugim okresie. Zoltán Egressy również skupia się na relacjach bliskich sobie ludzi. W „Zwyczajnej środzie” źródłem rozpadu jest niszczenie związku dwojga ludzi od wewnątrz. Na uwagę zasługuje znakomicie rozpisana rola teściowej. Autor zdaje się sugerować, że to, co dobre tylko do pewnego czasu da się uratować. Przekroczenie granicy stawia ludzi trzymających się wcześniej razem po przeciwnych stronach barykady.
W „Nietoperzu” Kornéla Mundruczó i Katy Wéber pozornie lekkie sytuacje zmieniają się w chwile próby, w których bohaterowie musza podjąć decyzje dotyczące spraw ostatecznych. Intertekstualność dramatu tylko pozornie ukierunkowuje na umowność owych niełatwych wyborów, tak naprawdę rzeczy nieodwracalne, tak sugerują autorzy, wydarzyć się mogą niezauważalnie, choć jednocześnie na oczach wszystkich. Angażowanie publiczności nie jest więc gestem przypadkowym. „Telefon” Borbáli Szabó to intrygujące studium osaczenia. Całą opowieść musi unieść jeden aktor. Bohater niespodziewanie nie może opuścić pomieszczenia, w którym się znajduje, ma natomiast telefoniczny kontakt ze światem. Telefony od różnych osób pozwalają scharakteryzować jego życie prywatne i zawodowe oraz odtworzyć sytuację na poły zabawnego, na poły tragicznego osaczenia. Intensywność komunikatów z rzeczywistości odsłania słabość mężczyzny, który miał się za osobę silną. Lektura antologii pozwala sądzić, iż prywatność zyskuje w zaprezentowanych opowieściach wymiar publiczny. Jeśli więc czytamy o tym, co dzieje się między jednostkami, tak naprawdę wydarzenia te możemy traktować jako metaforę stosunków międzyludzkich w ogóle. To wszystko, co szczególne, odsłania swoją uniwersalność.


Wróg publiczny i inne dramaty węgierskie, wybór: Patrycja Paszt, przeł. Jolanta Jarmołowicz i Daniel Warmuz, Wyd. Agencja Dramatu i Teatru ADiT, Warszawa 2017.

piątek, 15 grudnia 2017

Brak recepty na życie (S. Márai, Siostra)

Znakomita proza! W swojej stylistyce nawiązująca do „Czarodziejskiej góry” Tomasza Manna, korespondująca z „Mdłościami” Sartre’a i wpisująca się w rozważania na temat związków życia, śmierci i choroby. Z powodzeniem dałoby się obronić tezę, iż mamy tutaj do czynienia ze zbeletryzowanym esejem filozoficznym. Marai stosuje dobrze znany zabieg literacki, decydując się na wprowadzenie motywu odnalezionego i przekazanego pośmiertnie rękopisu. Studium tajemniczej słabości ciała, na którą cierpi wybitny muzyk, zamienia się w opowieść o woli życia i gotowości umierania. Narrator jest obserwatorem ostateczności – najpierw kiedy jest świadkiem samobójczej śmierci pewnej pary, potem kiedy czyta zapiski mężczyzny, który niegdyś był sławny, ale niespodziewanie usunął się w cień. „Siostra” to opowieść o samotności chorowania, ale i o konieczności otrzymywania bodźców z zewnątrz po to, by przetrwać lub poddać się przemijaniu. Zapiski muzyka okazują się nie tylko dokumentacją choroby i nagłej konieczności wyrzeczenia się tego, co wcześniej konstytuowało istnienie. Na plan pierwszy wysuwa się również psychosomatyczny wymiar cierpienia oraz przymus otwarcia się na to wszystko, co ostateczne, nieprzewidywalne, należące do przeszłości. Choroba uczy więc w pewnym sensie umiejętności pożegnania minionego, każe patrzeć do przodu i namawia do akceptacji tego, że nie wszystko jest zrozumiałe. Rozmowy prowadzone przez profesora i chorego muzyka przypominają filozoficzny spór, a nie spotkania lekarza i pacjenta. W tle unosi się pewność, że dopiero zrozumienie duszy oferuje szansę na wyleczenie ciała. Obok profesora i jego asystenta ważną rolę w procesie leczenia i towarzyszenia pełnią siostry zakonne. Oferują opiekę, wywołują w muzyku reakcje o życiodajnym charakterze, bywają przewrotne w swoich decyzjach, jednak ostatecznie także i one biorą udział w nierozstrzygalnym sporze o to, czy życie oddziałuje mocniej, czy śmierć, z którą przestaje się walczyć. Bardzo dobre.


Sándor Márai, Siostra, przeł. Feliks Netz, Wyd. Fundacja Zeszytów Literackich, Warszawa 2017.

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Przypomnieć sobie własne życie (S. Friedländer, Dokąd prowadzi pamięć)

Wspomnienia Saula Friedländera to ciekawy przyczynek do rozważań na temat tekstów autobiograficznych. Znany badacz problematyki Holocaustu łączy bowiem namysł nad własnym życiem z refleksjami natury socjologicznej, historycznej, obyczajowej. Próba szczerego opowiedzenia własnej biografii wielokrotnie zamienia się w eseistykę wysokiej próby. Książkę tę z powodzeniem można czytać jako głos w sprawie pamięci i zapomnienia. Autor nie ukrywa, że w kontekście teraźniejszości jego pamięć bywa zawodna, jednocześnie siła doświadczeń związanych z przeżyciami II wojny światowej powoduje, że pewne fakty i doświadczenia naznaczone są niemożnością zapomnienia. Publikacja ta okazuje się również ciekawym głosem na temat powojennych losów ocalonych, ale osieroconych Żydów. Badacz niezwykle interesująco opisuje swoje zaangażowanie w to, co działo się w Izraelu, ale jednocześnie odsłania różnego rodzaju uwikłania personalne i środowiskowe uniemożliwiające czasami porozumienie ponad podziałami. „Dokąd prowadzi pamięć” to również intrygujące świadectwo uprawiania nauki w sposób zdecydowanie odbiegający od schematów, którym niejednokrotnie próbuje się badania podporządkować. Losy Friedländera i jego funkcjonowanie w różnych środowiskach uniwersyteckich na Zachodzie pokazują, jak różne bywają podstawy tworzonych przez naukowców sojuszy i jak wiele zależy od pasji, z którą przedstawiciel nauki decyduje się zająć jakimś tematem. Wspomnienia te można również czytać jako opowieść o poszukiwaniu tożsamości, nieustannym jej kształtowaniu, wykorzenieniu i nomadycznym trybie życia.


Saul Friedländer, Dokąd prowadzi pamięć. Moje życie, przeł. Michał Romanek, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017.

niedziela, 10 grudnia 2017

Powieść dla młodzieży? (A. Cieplak, Lata powyżej zera)

Z ciekawymi debiutami bywa tak, że potem bardzo się czeka na drugą książkę autora. Z niepokojem, bo nie zawsze jest tak, że młody pisarz z utworu na utwór jest lepszy. Anna Cieplak swoją powieścią „Ma być ciepło” zaintrygowała wielu. Na kolejną książkę nie kazała długo czekać. Po lekturze „Lat powyżej zera” skwituję ten fakt słowem: szkoda. Szkoda, że otrzymujemy kolejną książkę o życiu młodzieży. Tym razem nie tej współczesnej, ale tej urodzonej blisko znaczącego roku 1989. Nie zmienia to jednak faktu, że klimat obu powieści jest bardzo podobny. Inne są akcesoria towarzyszące poszczególnym scenom, różni się scenografia, ale sam problem niedostosowania do otoczenia, zagubienia, niemożności nawiązania porozumienia z dorosłymi, złych wyborów i konsekwencji nieraz na całe życie pozostaje ten sam. Cieplak umie opowiadać. Nie można więc powiedzieć, że to słaba książka. Problem z odbiorem „Lat powyżej zera” sprowadza się do następującego paradoksu: to, co w debiutanckiej powieści miało w sobie coś świeżego, w swoim smutku mrocznego i lekkiego jednocześnie, w kontekście drugiej książki staje się powtórzeniem, sięgnięciem po sprawdzone rozwiązanie. Opowiedziana historia o dorastaniu na śląskim blokowisku składa się z momentów, które zna chyba każdy. Powtarzają się one w kolejnych pokoleniach, z różnymi używkami, ale z podobnymi relacjami międzyludzkimi. Cieplak nie wychodzi w swojej powieści poza przyzwoicie napisaną powieść dla młodzieży. Uniwersalny przekaz, jeśli gdzieś był, znika, a próba traktowania tej historii jako opowieści o pokoleniu trąci banałem. Czekam więc na trzecią książkę Cieplak. Może ona potwierdzi, czy mamy do czynienia z prawdziwym talentem literackim, czy z autorką jednego tematu.


Anna Cieplak, Lata powyżej zera, Wyd. Znak, Kraków 2017.

sobota, 9 grudnia 2017

Moc przebaczenia (T. Kinnunen, Inni niż my)

Powieść Kinnunena, choć skoncentrowana na rodzinie, tak naprawdę na pierwszym planie stawia jednostki. Te zranione, oszukane, porzucone, przeżywające rozczarowanie. Wszystkie emocje, które początkowo zdają się budować więź, ostatecznie staną się źródłem ran powstałych w wyniku wszechobecnego fałszu. Fundamentem samotności będzie inność. Co ciekawe, Kinnunenowi udaje się pokazać, że izolacja jest udziałem zarówno tych, którzy noszą w sobie mniej lub bardziej widoczny stygmat, ale i tych, którzy dokonują aktu odrzucenia. Ci, którzy walczą o siebie, toczą również bitwę o inne racje, nie mniej ważne. Chcą bowiem wierzyć, że wspólnota, której są częścią, nie zawiedzie. Szczególnie sugestywnie zostają opowiedziane losy niewidomej Heleny. Kiedy jest dzieckiem, siła wyobraźni buduje w niej alternatywny świat, który zastępuje ten widzialny. Jednocześnie ma w sobie przekonanie, że jest potrzebna i że może okazywać troskę innym. W wyniku przymusowego oddalenia od rodziny dziewczynka uczy się tego, że rzeczywistość, w której obecnie funkcjonuje, nagradza mechaniczne wykonywanie czynności, nie zaś poszukiwanie nowych dróg i wpisane w nie potknięcia. Helena przez całe swoje życie odkrywać będzie to, że otoczenie jest za każdym razem inne. Nawet to dobrze rozpoznane może zawodzić i od nowa budować więź na zupełnie innych zasadach. Jednocześnie to, w jaki sposób funkcjonuje kobieta, potwierdza tkwiącą w niej moc oraz zdolność samoodradzania. Przemijanie ma w sobie coś z przebaczenia – doświadczają tego wszyscy bohaterowie, ucząc się, że niezależnie od czynów i towarzyszących im uczuć czas biegnie, nie zwalniając i nie wyróżniając nikogo.

Tommi Kinnunen, Inni niż my, przeł. Sebastian Musielak, Wyd. W.A.B., Warszawa 2017.

piątek, 8 grudnia 2017

Chwytanie się życia (I. Morawski, Tylko mnie pogłaszcz… Listy do Haliny Poświatowskiej, oprac. M. Pryzwan)

Korespondencję Morawskiego do Poświatowskiej można z powodzeniem czytać jako opowieść o zderzeniu dwóch, zranionych przez chorobę, oryginalnych osobowości. Listy opublikowane w tomie najlepiej wybrzmiewają w lekturze równoległej z „Opowieścią dla przyjaciela” poetki, publikacją niegdyś niemalże kultową. „Tylko mnie pogłaszcz...” stanowić może interesujący pretekst do refleksji na temat epistolografii. Pojawiają się tutaj tak istotne kwestie jak zgoda dwóch zainteresowanych stron na upublicznienie, gotowość poddania się ocenie kogoś z zewnątrz oraz pokazania siebie w odsłonie intymnej, wreszcie kwestia redagowania tekstu oraz jego hermetyczności w kontekście relacji nadawcy i adresata oraz zrozumiałości, jeśli weźmiemy pod uwagę reakcje odbiorcy. Z listów Morawskiego, podobnie jak z „Opowieści dla przyjaciela”, wyłania się silna więź łącząca niewidomego prozaika i chorą na serce poetkę. Wyjazd Poświatowskiej do Ameryki staje się symbolem nie tylko rozstania dosłownego, ale i tego metaforycznego. Widać wówczas szczególnie mocno nadzwyczajną witalność poetki i biegunowo odmienne wyciszenie i zdystansowanie Morawskiego. „Tylko mnie pogłaszcz…” to nie tylko świadectwo czasów i przyjaźni, z której zrodziły się listy na miarę literatury. To również dowód na to, że jest w korespondencji poetki i prozaika coś uniwersalnego. Właśnie z tego powodu czyta się owe listy z zainteresowaniem również dzisiaj.


Ireneusz Morawski, Tylko mnie pogłaszcz… Listy do Haliny Poświatowskiej, oprac. Mariola Pryzwan, Wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2017.

czwartek, 7 grudnia 2017

Ocalić to, co najcenniejsze (E. Letts, Koń doskonały. Ratując czempiony z rąk nazistów)

Książka Elizabeth Letts to znakomicie napisany reportaż historyczny, w którym na plan pierwszy wysuwają się zwierzęta. To konie są głównymi bohaterami publikacji i to walka o ich przetrwanie jest fundamentem działań ludzi gotowych zrobić wiele, aby piękno i mądrość naszych braci mniejszych nie przeminęły bezpowrotnie. Letts nie tylko oddaje dramatyzm losów ludzi i zwierząt podczas II wojny światowej, ale pokazuje również międzygatunkową więź rodzącą się między czworonożnymi podopiecznymi a ich opiekunami. Wielkim atutem opowiedzianej przez autorkę historii jest umiejętność wpisania niebezpieczeństw czyhających na konie w portret działań wojennych prowadzonych wówczas w Europie. Autorka potrafi przywołać bezradność opiekunów, żal z powodu własnej bezsilności, ufność zwierząt oraz determinację ludzi w walce o ocalenie koni. W konsekwencji mamy więc do czynienia z reportażem posiadającym cechy i korespondencji wojennej, i filozoficznego traktatu z dziedziny animal studies, i przypowieści o nieustannych potyczkach dobra ze złem, i kryminału, w którym liczy się umiejętność dedukcji i logicznego myślenia, i deklaracji ideowej postulującej konieczność opowiadania się po stronie życia i przetrwania. Poznajemy nie tylko historie ludzi, którzy gotowi są zawierać sojusze ponad podziałami, aby ocalić szlachetne zwierzęta. Istotna okazuje się również umiejętność towarzyszenia koniom, rozumienia ich, budowania z nimi więzi oraz traktowania ich w sposób podmiotowy. Na marginesie walki z nazizmem oraz lęku przed triumfalnym pochodem Rosjan toczy się bitwa, w której to właśnie zwierzę jest najważniejsze. Niekwestionowana wiara w to, że austriackie lipicany z Hiszpańskiej Szkoły Jazdy w Wiedniu oraz polskie araby z Janowa Podlaskiego muszą przeżyć, inspiruje ludzi do wielkich czynów. Choć działania te dotyczą zwierząt, stanowią świadectwo człowieczeństwa i są deklaracją wary w to, że świat po wojnie da się i trzeba odbudować.


Elizabeth Letts, Koń doskonały. Ratując czempiony z rąk nazistów, przeł. Joanna Gilewicz, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2017.

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Obsesja (A. Bolavá, W ciemność)

Anna Bolavá pisze prozę duszną, ale i świeżą jednocześnie, pełną mocnych zapachów suszonych i zmoczonych deszczem roślin, ale i pełną szaleństwa, które trudno nazwać i zdefiniować. „W ciemność” to powieść o obsesji. Zbieranie ziół i sprzedawanie ich co tydzień w skupie to zajęcie porządkujące codzienność bohaterki. Czynności te czynią z niej Inną. Społeczność, której jest częścią, traktuje bohaterkę jako kogoś, kto budzi niepokój. Jest obserwowana, choć równie często to ona obserwuje innych, skrywając się wśród liści drzew. Tak naprawdę do końca nie wiadomo, czy szaleństwo jest wokół kobiety, czy w niej. Stopniowo odkrywamy, że jej poczucie osaczenia oraz samotność są wynikiem odizolowania i obsesyjnego wsłuchiwania się w siebie. Gdy ludzie stopniowo zaczynają być przez bohaterkę postrzegani jako wrogowie, to zioła zapewniają spokój, bezpieczeństwo, krzepiącą pewność powtarzalności. Autorka pokazuje świat uwikłany w trwałą więź z przyrodą. Bez ziół kobieta nie istnieje – to ich zapach, ciężar, wygląd gwarantują przetrwanie. Rośliny są skuteczniejsze od leków – bardziej dostępne, możliwe do oswojenia, wpisane rytm następujących po sobie pór roku. Szukając ocalenia w przyrodzie, bohaterka próbuje znaleźć drogę do siebie. Choć się wycofuje, choć znika, choć odmawia uczestnictwa w rzeczywistości, jednocześnie wypracowuje zasady, które są jej i które mają w sobie coś z niezależności. Intrygujące.


Anna Bolavá, W ciemność, przeł. Agata Wróbel, Wyd. Książkowe Klimaty, Wrocław 2017.

niedziela, 3 grudnia 2017

Podziemia (M. Marczewski, Koliste jeziora Białorusi)

Publikacja Marczewskiego to połączenie reporterskiego prezentowania rzeczywistości z opisami mocno poetyckimi, miejscami bardzo zmysłowymi, namacalnie niemalże oddającymi materialność przestrzeni, w której autor przebywa. To, w jaki sposób zostaje sportretowana Białoruś, przypomina język zastosowany przez Colina Thubrona w „Po Syberii”. Autor nie tylko potrafi oddać klimat teraźniejszości, ale i sugestywnie odtwarza atmosferę charakteryzującą to, co należy do przeszłości. Zdolność do pokazania ciągłości mimo istnienia licznych paradoksów i absurdów we współczesności to niewątpliwie atut tej książki. Marczewski korzysta często z przywoływania obrazu zatopionej w jeziorze miejscowości, który wielokrotnie ma swoje źródło w ludowych przypowieściach oraz historii przekazywanej z ust to ust. Podziemna rzeczywistość to zresztą jedno z najważniejszych haseł porządkujących opisywane realia. To, co jest pod powierzchnią, interesuje autora zarówno w sensie historycznym, jak i jako metafora mentalności Białorusinów. Ukryte okazuje się trwałe, jest wspominane, wiedzą o nim przechowuje się w podaniach ludowych, a wielość różnych niedostępnych dzisiaj miejsc stanowi fundament odsłaniania skomplikowania historii. Zwykły człowiek zostaje uwikłany w sytuację, dla której czymś definiującym jest wiara w życie duchów zamieszkujących dno jeziora i pamiętających dawne funkcjonowanie na powierzchni. Jednocześnie mierzyć się musi z ograniczeniami wolności będącymi konsekwencją rządów Łukaszenki.


Mateusz Marczewski, Koliste jeziora Białorusi, Wyd. Czarne, Wołowiec 2017.

sobota, 2 grudnia 2017

Jak sobie radzić z superbohaterami? (T. Żaglewski, Kinowe uniwersum superbohaterów. Analiza współczesnego filmu komiksowego)

Publikacja Tomasza Żaglewskiego to wyrazisty i bardzo interesujący głos na mapie namysłu nad miejscem komiksu we współczesnej popkulturze oraz nad gatunkowym uwikłaniem komiksu i filmu. W centrum opowieści, co zostaje zaakcentowane w tytule, jest superbohater oraz różne jego odsłony kinowe. Autor ze znawstwem porusza się po analizowanym zagadnieniu. Nie tylko wykazuje się znajomością wielu kontekstów towarzyszących ekranizacjom komiksów, w których na plan pierwszy wysuwają się superbohaterowie, ale i z zaangażowaniem opowiada o świecie, który towarzyszy nam współczesnym, lecz niejednokrotnie jest lekceważony. Żaglewski nie ukrywa, że pojawiają się liczne uproszczenia w odbiorze kina komiksowego oraz że częste jest traktowanie epitetu „komiksowe” jako czegoś, co sugeruje banalność, uproszczenia oraz jednoznaczność interpretacyjną. Zaproponowane przez badacza analizy odsłaniają i ideowe uwikłania omawianych obrazów filmowych, i potencjał tkwiący w superbohaterach, i nieoczywiste konteksty towarzyszące relacjom między gatunkami, interdyscyplinarności, metagatunkowości oraz obrazu jako takiego. Ten ostatni jest kluczowym punktem odniesienia – odgrywa bowiem niebagatelną rolę zarówno w przypadku komiksów, jak i filmów nimi inspirowanych. Publikacja Żaglewskiego to jednak nie tylko błyskotliwe propozycje odczytania znanych i powszechnie rozpoznawanych tytułów. Książka ta jest również ciekawym pretekstem do dyskusji na temat popularności i kasowości niektórych filmów, potencjału tkwiącego w wyspecjalizowaniu się gatunkowym, specyfiki funkcjonowania rynku filmowego oraz dodatkowych działań promocyjnych prowadzonych w nowych mediach oraz za pomocą produkcji fanowskich gadżetów.


Tomasz Żaglewski, Kinowe uniwersum superbohaterów. Analiza współczesnego filmu komiksowego, Wyd. PWN, Warszawa 2017.