Zapraszam również na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/bernadetta.darska

niedziela, 31 grudnia 2017

Lektury obowiązkowe 2017

Tradycyjnie 31 grudnia proponuję Państwu listę lektur obowiązkowych mijającego roku. Nie wszystkie tytuły są już omówione na blogu, o niektórych dopiero opowiem w styczniu. Będą to zachęty do sięgnięcia po lektury warte uwagi, ale i krótkie uzasadnienia, dlaczego po daną książkę nie warto sięgać. Nie ma w tym nic dziwnego. Na szczęście dla kultury granice kalendarza są tylko umowne, a czytanie i rozmawianie o książkach nie tyle 1 stycznia się zacznie, co raczej będzie kontynuowane. Polecam Państwa uwadze pięć polskich i pięć zagranicznych reportaży oraz pięć polskich i pięć zagranicznych powieści. Książki wymieniam w kolejności alfabetycznej, podając nazwę wydawnictwa i nazwisko tłumacza. Życzę Państwu dobrego Nowego Roku!

Reportaż polski
1. Joanna Czeczott, Petersburg. Miasto snu (Czarne);
2. Marek Łuszczyna, Mała zbrodnia. Polskie obozy koncentracyjne (Znak);
3. Anna Malinowska, Brunatna kołysanka. Historie uprowadzonych dzieci (Agora);
4. Jarosław Mikołajewski, Terremoto (Dowody na Istnienie);
5. Dionisios Sturis, Nowe życie. Jak Polacy pomogli uchodźcom z Grecji (W.A.B.).

Reportaż zagraniczny
1. Wolfgang Bauer, Porwane. Boko Haram i terror w sercu Afryki, przeł. Elżbieta Kalinowska (Czarne);
2. Janice di Giovanni, Tamtego ranka, kiedy po nas przyszli. Depesze z Syrii, przeł. Justyn Hunia (Czarne);
3. Jean Hatzfeld, Więzy krwi, przeł. Jacek Giszczak (Czarne);
4. Arlie Russell Hochschild, Obcy we własnym kraju. Gniew i żal amerykańskiej prawicy, przeł. Hanna Pustuła (Krytyka Polityczna);
5. Ben Rawlence, Miasto cierni. Największy obóz dla uchodźców, przeł. Sergiusz Kowalski (Czarne).

Proza polska
1. Martyna Bunda, Nieczułość (Wydawnictwo Literackie);
2. Mikołaj Grynberg, Rejwach (Nisza);
3. Jarosław Kamiński, Tylko Lola (W.A.B..);
4. Maciej Płaza, Robinson w Bolechowie (W.A.B.);
5. Jakub Żulczyk, Wzgórze Psów (Świat Książki).



Proza zagraniczna
1. Anna Bolavá, W ciemność, przeł. Agata Wróbel (Książkowe Klimaty);
2. Gayël Faye, Tęsknota, przeł. Katarzyna Marczewska (W.A.B.);
3. Marlon James, Księga nocnych kobiet, przeł. Robert Sudół (Wydawnictwo Literackie);
4. Ian McGuire, Na wodach Północy, przeł. Bartosz Kurowski (Prószyński i S-ka);
5. Petra Soukopová, Pod śniegiem, przeł. Julia Różewicz (Afera).



niedziela, 17 grudnia 2017

Móc spojrzeć sobie w twarz (J. Kaczmarski, Między nami. Wiersze zebrane)

Obszerny tom poezji Jacka Kaczmarskiego otwiera wstęp Krzysztofa Nowaka, redaktora wydań zbiorowych twórczości barda. Warto z tym tekstem się zapoznać, aby uświadomić sobie ogrom wykonanej pracy, zmiany wpisane w powstawanie utworów oraz specyfikę programów wpisanych w porządkowanie utworów w cykle. Mamy do czynienia z możliwie kompletną prezentacją wierszy Kaczmarskiego. Zasadne jest czytanie tej książki zarówno na wyrywki poprzez szukanie konkretnych utworów lub zatrzymywanie się przy niektórych, wybranych przypadkowo, jako i praktykowanie lektury ciągłej. Ta ostatnia pozwala na dostrzeżenie tematów, które powracają w twórczości Kaczmarskiego i porządkują ją na zasadzie obecności stałego punktu odniesienia. Odsłania również praktykę prze-pisywania utworów, poszerzania fabularnego rozmachu oraz komplikowania etycznych odniesień scen opisanych w pierwszych wersjach. Umożliwia zwrócenie uwagi na erudycyjność poety oraz narracyjność jako cechę wyróżniającą jego twórczość. W większości utworów mamy do czynienia z mocnymi, wyrazistymi scenami, opartymi na opozycji wartości, pokazującymi ciągłość istnienia oraz odsłaniającymi przemijanie z jego ciemnymi stronami. Kaczmarski podejmuje dialog z tekstami kultury. Przywołuje obrazy, filmy, utwory literackie. Zawsze jednak w owym przywołaniu zawiera się moc ożywienia. To niezwykle ważna cecha pisarstwa poety – umiejętność uwspółcześnienia tego, co należy do kanonu, gotowość wpisania klasyki w dramat racji zajmujący nas na co dzień, wreszcie odwaga poruszania tematów trudnych, odsłaniających potencjalność uwikłania każdego w strach, tchórzostwo, zdradę i fałsz. Kaczmarski nie traci z oczu swojej współczesności. Potrafi zabrać głos w obronie wolności wtedy, gdy trwa komunizm, ale i dostrzec tracenie zdobytego kapitału oraz błędy popełniane przez dawną opozycję w okresie demokracji. Umie pisać o słabości człowieka, widząc jednocześnie, że zaprzeczanie sobie bywa prywatnym, ale i społecznym dramatem. Teksty barda można by więc z powodzeniem czytać jako wielki poetycki manifest upominania się o godność, honor, odwagę. Choć wiersze Kaczmarskiego uznawane były (także jako piosenki) za głos swoich czasów, można je również traktować jako aktualne i dzisiaj. Postulat spojrzenia sobie w twarz i nadzieja na niedostrzeżenie wówczas obcości są ponadczasowe i w każdej epoce tak samo ważne.


Jacek Kaczmarski, Między nami. Wiersze zebrane, wstęp: Krzysztof Nowak, Wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2017.

sobota, 16 grudnia 2017

Człowiek między ludźmi (Wróg publiczny i inne dramaty węgierskie, wybór: Patrycja Paszt)

Lektura antologii współczesnego dramatu węgierskiego to nie tylko okazja do poznania twórczości docelowo przeznaczonej na scenę, ale i – co wydaje się równie ciekawe – możliwość zmierzenia się z tekstami, które bez teatralnej oprawy wybrzmiewają mocno, ciekawie, wytwarzając napięcie: i intymne – między bohaterami, i społeczne – poprzez pokazanie szerszego kontekstu opisywanych zachowań. Warto zauważyć, że autorów interesuje nie tylko teraźniejszość, ale także to, jak przeszłość oddziałuje na wydarzenia mające miejsce tu i teraz. Dużą rolę w zgromadzonych w tomie tekstach odgrywa język. Widać różnice między autorami w sposobie wykorzystywania go oraz gotowość do używania zaplanowanych stylizacji po to, by oddać atmosferę towarzyszącą przywoływanym sytuacjom.
Antologię otwiera dramat Györgya Spiró pt. „Zaciemnienie”. Choć dramatyczne wybory, na które decydują się bohaterowie, związane są z II wojną światową i późniejszym triumfem komunizmu, to jednak wpisany w ich biografie smutek, rozpacz i niezrozumienie zyskują wymiar uniwersalny i ponadczasowy. Wielka Historia skazuje ludzi sobie bliskich na rozstanie, samotność i poczucie doświadczenia zdrady. Słowa wypowiadane w chwili próby zyskują dodatkową się rażenia, wybrzmiewają mocniej i trudniej jest je zapomnieć. Tego, co wydarzyło się, nie da się odwrócić. Podobnie wybrzmiewa tekst Istvána Tasnádiego „Wróg publiczny”. Bohaterami sztuki obok ludzi są zwierzęta. Na ich przykładzie widzimy, że w zderzeniu z bezdusznością biurokracji przegrywają ci, którzy wierzą, że państwo może stanąć po stronie obywatela. Równie absurdalna okazuje się wiara w prawo, jak i próba oprotestowania fałszu wpisanego w decyzje o charakterze ostatecznym. Ci, którzy podejmują walkę, są przegrani, choć tak naprawdę słuszność jest po ich stronie. Dramat Jánosa Háya „Jest ciężko” wyróżnia się długim, wielostronicowym monologiem, otwierającym na późniejszy rozwój wydarzeń. Zderzenie dwóch światów rozgrywa się tutaj na kilku poziomach – miedzy wsią a miastem, między synem a matką, między mężem a żoną, między poczuciem bezpieczeństwa a nagłym umieszczeniem w strefie lęku i niepewności.
Sztuka Csaby Székely’ego „Bańskie kwiaty” to dramatyczna relacja z frontu uczuć – tych ukrywanych, deklarowanych i oczekiwanych. Bohaterów łączy i dzieli jednocześnie niezwykłe napięcie. Choroba, poczucie obowiązku, zmęczenie, wreszcie świadomość przemijania – to wszystko prowadzi do intensyfikacji uczuć. Pojawia się tutaj metafora życia we śnie. Problem w tym, że choć łatwo jest udawać, że to dobry sen, tak naprawdę mowa jest o koszmarze. Béla Pintér w „Ohydzie” mierzy się z podobnym, bo wpisanym w relacje rodzinne, uwikłaniem. Bohaterowie decydują się wziąć na wychowanie dwie dziewczynki z domu dziecka. W efekcie decydują się na udział w grze, w której do końca nie wiadomo, kto jest zły, a kto dobry, kto manipuluje, a kto walczy o swoje szczęście, kto zdradza, a kto dąży do ujawnienia prawdy. To, co ma scalić związek, tak naprawdę staje się źródłem rozpadu, ale i więzi, której nie da się tak po prostu wyrzec. András Visky w „Zabiłam moją matkę” każe mierzyć się swojej bohaterce z szaleństwem, które próbuje poddać się normalności. Cały czas mocno wybrzmiewa pytanie, czy da się przetrwać mimo tego, co wydarzyło się w przeszłości, i czy można ocalić siebie wtedy, gdy od początku jest się na straconej pozycji. Dramat „Cień ojca”, którego autorem jest Csaba Mikö, w centrum opowieści stawia rodzinę. Kluczowym punktem odniesienia jest obecność oraz nieobecność w ważnych dla bohaterów chwilach oraz pytanie o sens poświęceń dla bliskich. Otrzymujemy historię o odkłamywaniu, poznawaniu innej wersji wydarzeń, dorastaniu i uświadamianiu sobie, że rozczarowań nie da się z życia wymazać w ramach długofalowego planu. Życie w komunizmie i życie po jego upadku tylko pozornie stanowią dwie rzeczywistości. Kłamstwo i naruszone więzi mają się równie dobrze i w jednym, i w drugim okresie. Zoltán Egressy również skupia się na relacjach bliskich sobie ludzi. W „Zwyczajnej środzie” źródłem rozpadu jest niszczenie związku dwojga ludzi od wewnątrz. Na uwagę zasługuje znakomicie rozpisana rola teściowej. Autor zdaje się sugerować, że to, co dobre tylko do pewnego czasu da się uratować. Przekroczenie granicy stawia ludzi trzymających się wcześniej razem po przeciwnych stronach barykady.
W „Nietoperzu” Kornéla Mundruczó i Katy Wéber pozornie lekkie sytuacje zmieniają się w chwile próby, w których bohaterowie musza podjąć decyzje dotyczące spraw ostatecznych. Intertekstualność dramatu tylko pozornie ukierunkowuje na umowność owych niełatwych wyborów, tak naprawdę rzeczy nieodwracalne, tak sugerują autorzy, wydarzyć się mogą niezauważalnie, choć jednocześnie na oczach wszystkich. Angażowanie publiczności nie jest więc gestem przypadkowym. „Telefon” Borbáli Szabó to intrygujące studium osaczenia. Całą opowieść musi unieść jeden aktor. Bohater niespodziewanie nie może opuścić pomieszczenia, w którym się znajduje, ma natomiast telefoniczny kontakt ze światem. Telefony od różnych osób pozwalają scharakteryzować jego życie prywatne i zawodowe oraz odtworzyć sytuację na poły zabawnego, na poły tragicznego osaczenia. Intensywność komunikatów z rzeczywistości odsłania słabość mężczyzny, który miał się za osobę silną. Lektura antologii pozwala sądzić, iż prywatność zyskuje w zaprezentowanych opowieściach wymiar publiczny. Jeśli więc czytamy o tym, co dzieje się między jednostkami, tak naprawdę wydarzenia te możemy traktować jako metaforę stosunków międzyludzkich w ogóle. To wszystko, co szczególne, odsłania swoją uniwersalność.


Wróg publiczny i inne dramaty węgierskie, wybór: Patrycja Paszt, przeł. Jolanta Jarmołowicz i Daniel Warmuz, Wyd. Agencja Dramatu i Teatru ADiT, Warszawa 2017.

piątek, 15 grudnia 2017

Brak recepty na życie (S. Márai, Siostra)

Znakomita proza! W swojej stylistyce nawiązująca do „Czarodziejskiej góry” Tomasza Manna, korespondująca z „Mdłościami” Sartre’a i wpisująca się w rozważania na temat związków życia, śmierci i choroby. Z powodzeniem dałoby się obronić tezę, iż mamy tutaj do czynienia ze zbeletryzowanym esejem filozoficznym. Marai stosuje dobrze znany zabieg literacki, decydując się na wprowadzenie motywu odnalezionego i przekazanego pośmiertnie rękopisu. Studium tajemniczej słabości ciała, na którą cierpi wybitny muzyk, zamienia się w opowieść o woli życia i gotowości umierania. Narrator jest obserwatorem ostateczności – najpierw kiedy jest świadkiem samobójczej śmierci pewnej pary, potem kiedy czyta zapiski mężczyzny, który niegdyś był sławny, ale niespodziewanie usunął się w cień. „Siostra” to opowieść o samotności chorowania, ale i o konieczności otrzymywania bodźców z zewnątrz po to, by przetrwać lub poddać się przemijaniu. Zapiski muzyka okazują się nie tylko dokumentacją choroby i nagłej konieczności wyrzeczenia się tego, co wcześniej konstytuowało istnienie. Na plan pierwszy wysuwa się również psychosomatyczny wymiar cierpienia oraz przymus otwarcia się na to wszystko, co ostateczne, nieprzewidywalne, należące do przeszłości. Choroba uczy więc w pewnym sensie umiejętności pożegnania minionego, każe patrzeć do przodu i namawia do akceptacji tego, że nie wszystko jest zrozumiałe. Rozmowy prowadzone przez profesora i chorego muzyka przypominają filozoficzny spór, a nie spotkania lekarza i pacjenta. W tle unosi się pewność, że dopiero zrozumienie duszy oferuje szansę na wyleczenie ciała. Obok profesora i jego asystenta ważną rolę w procesie leczenia i towarzyszenia pełnią siostry zakonne. Oferują opiekę, wywołują w muzyku reakcje o życiodajnym charakterze, bywają przewrotne w swoich decyzjach, jednak ostatecznie także i one biorą udział w nierozstrzygalnym sporze o to, czy życie oddziałuje mocniej, czy śmierć, z którą przestaje się walczyć. Bardzo dobre.


Sándor Márai, Siostra, przeł. Feliks Netz, Wyd. Fundacja Zeszytów Literackich, Warszawa 2017.

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Przypomnieć sobie własne życie (S. Friedländer, Dokąd prowadzi pamięć)

Wspomnienia Saula Friedländera to ciekawy przyczynek do rozważań na temat tekstów autobiograficznych. Znany badacz problematyki Holocaustu łączy bowiem namysł nad własnym życiem z refleksjami natury socjologicznej, historycznej, obyczajowej. Próba szczerego opowiedzenia własnej biografii wielokrotnie zamienia się w eseistykę wysokiej próby. Książkę tę z powodzeniem można czytać jako głos w sprawie pamięci i zapomnienia. Autor nie ukrywa, że w kontekście teraźniejszości jego pamięć bywa zawodna, jednocześnie siła doświadczeń związanych z przeżyciami II wojny światowej powoduje, że pewne fakty i doświadczenia naznaczone są niemożnością zapomnienia. Publikacja ta okazuje się również ciekawym głosem na temat powojennych losów ocalonych, ale osieroconych Żydów. Badacz niezwykle interesująco opisuje swoje zaangażowanie w to, co działo się w Izraelu, ale jednocześnie odsłania różnego rodzaju uwikłania personalne i środowiskowe uniemożliwiające czasami porozumienie ponad podziałami. „Dokąd prowadzi pamięć” to również intrygujące świadectwo uprawiania nauki w sposób zdecydowanie odbiegający od schematów, którym niejednokrotnie próbuje się badania podporządkować. Losy Friedländera i jego funkcjonowanie w różnych środowiskach uniwersyteckich na Zachodzie pokazują, jak różne bywają podstawy tworzonych przez naukowców sojuszy i jak wiele zależy od pasji, z którą przedstawiciel nauki decyduje się zająć jakimś tematem. Wspomnienia te można również czytać jako opowieść o poszukiwaniu tożsamości, nieustannym jej kształtowaniu, wykorzenieniu i nomadycznym trybie życia.


Saul Friedländer, Dokąd prowadzi pamięć. Moje życie, przeł. Michał Romanek, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017.

niedziela, 10 grudnia 2017

Powieść dla młodzieży? (A. Cieplak, Lata powyżej zera)

Z ciekawymi debiutami bywa tak, że potem bardzo się czeka na drugą książkę autora. Z niepokojem, bo nie zawsze jest tak, że młody pisarz z utworu na utwór jest lepszy. Anna Cieplak swoją powieścią „Ma być ciepło” zaintrygowała wielu. Na kolejną książkę nie kazała długo czekać. Po lekturze „Lat powyżej zera” skwituję ten fakt słowem: szkoda. Szkoda, że otrzymujemy kolejną książkę o życiu młodzieży. Tym razem nie tej współczesnej, ale tej urodzonej blisko znaczącego roku 1989. Nie zmienia to jednak faktu, że klimat obu powieści jest bardzo podobny. Inne są akcesoria towarzyszące poszczególnym scenom, różni się scenografia, ale sam problem niedostosowania do otoczenia, zagubienia, niemożności nawiązania porozumienia z dorosłymi, złych wyborów i konsekwencji nieraz na całe życie pozostaje ten sam. Cieplak umie opowiadać. Nie można więc powiedzieć, że to słaba książka. Problem z odbiorem „Lat powyżej zera” sprowadza się do następującego paradoksu: to, co w debiutanckiej powieści miało w sobie coś świeżego, w swoim smutku mrocznego i lekkiego jednocześnie, w kontekście drugiej książki staje się powtórzeniem, sięgnięciem po sprawdzone rozwiązanie. Opowiedziana historia o dorastaniu na śląskim blokowisku składa się z momentów, które zna chyba każdy. Powtarzają się one w kolejnych pokoleniach, z różnymi używkami, ale z podobnymi relacjami międzyludzkimi. Cieplak nie wychodzi w swojej powieści poza przyzwoicie napisaną powieść dla młodzieży. Uniwersalny przekaz, jeśli gdzieś był, znika, a próba traktowania tej historii jako opowieści o pokoleniu trąci banałem. Czekam więc na trzecią książkę Cieplak. Może ona potwierdzi, czy mamy do czynienia z prawdziwym talentem literackim, czy z autorką jednego tematu.


Anna Cieplak, Lata powyżej zera, Wyd. Znak, Kraków 2017.

sobota, 9 grudnia 2017

Moc przebaczenia (T. Kinnunen, Inni niż my)

Powieść Kinnunena, choć skoncentrowana na rodzinie, tak naprawdę na pierwszym planie stawia jednostki. Te zranione, oszukane, porzucone, przeżywające rozczarowanie. Wszystkie emocje, które początkowo zdają się budować więź, ostatecznie staną się źródłem ran powstałych w wyniku wszechobecnego fałszu. Fundamentem samotności będzie inność. Co ciekawe, Kinnunenowi udaje się pokazać, że izolacja jest udziałem zarówno tych, którzy noszą w sobie mniej lub bardziej widoczny stygmat, ale i tych, którzy dokonują aktu odrzucenia. Ci, którzy walczą o siebie, toczą również bitwę o inne racje, nie mniej ważne. Chcą bowiem wierzyć, że wspólnota, której są częścią, nie zawiedzie. Szczególnie sugestywnie zostają opowiedziane losy niewidomej Heleny. Kiedy jest dzieckiem, siła wyobraźni buduje w niej alternatywny świat, który zastępuje ten widzialny. Jednocześnie ma w sobie przekonanie, że jest potrzebna i że może okazywać troskę innym. W wyniku przymusowego oddalenia od rodziny dziewczynka uczy się tego, że rzeczywistość, w której obecnie funkcjonuje, nagradza mechaniczne wykonywanie czynności, nie zaś poszukiwanie nowych dróg i wpisane w nie potknięcia. Helena przez całe swoje życie odkrywać będzie to, że otoczenie jest za każdym razem inne. Nawet to dobrze rozpoznane może zawodzić i od nowa budować więź na zupełnie innych zasadach. Jednocześnie to, w jaki sposób funkcjonuje kobieta, potwierdza tkwiącą w niej moc oraz zdolność samoodradzania. Przemijanie ma w sobie coś z przebaczenia – doświadczają tego wszyscy bohaterowie, ucząc się, że niezależnie od czynów i towarzyszących im uczuć czas biegnie, nie zwalniając i nie wyróżniając nikogo.

Tommi Kinnunen, Inni niż my, przeł. Sebastian Musielak, Wyd. W.A.B., Warszawa 2017.

piątek, 8 grudnia 2017

Chwytanie się życia (I. Morawski, Tylko mnie pogłaszcz… Listy do Haliny Poświatowskiej, oprac. M. Pryzwan)

Korespondencję Morawskiego do Poświatowskiej można z powodzeniem czytać jako opowieść o zderzeniu dwóch, zranionych przez chorobę, oryginalnych osobowości. Listy opublikowane w tomie najlepiej wybrzmiewają w lekturze równoległej z „Opowieścią dla przyjaciela” poetki, publikacją niegdyś niemalże kultową. „Tylko mnie pogłaszcz...” stanowić może interesujący pretekst do refleksji na temat epistolografii. Pojawiają się tutaj tak istotne kwestie jak zgoda dwóch zainteresowanych stron na upublicznienie, gotowość poddania się ocenie kogoś z zewnątrz oraz pokazania siebie w odsłonie intymnej, wreszcie kwestia redagowania tekstu oraz jego hermetyczności w kontekście relacji nadawcy i adresata oraz zrozumiałości, jeśli weźmiemy pod uwagę reakcje odbiorcy. Z listów Morawskiego, podobnie jak z „Opowieści dla przyjaciela”, wyłania się silna więź łącząca niewidomego prozaika i chorą na serce poetkę. Wyjazd Poświatowskiej do Ameryki staje się symbolem nie tylko rozstania dosłownego, ale i tego metaforycznego. Widać wówczas szczególnie mocno nadzwyczajną witalność poetki i biegunowo odmienne wyciszenie i zdystansowanie Morawskiego. „Tylko mnie pogłaszcz…” to nie tylko świadectwo czasów i przyjaźni, z której zrodziły się listy na miarę literatury. To również dowód na to, że jest w korespondencji poetki i prozaika coś uniwersalnego. Właśnie z tego powodu czyta się owe listy z zainteresowaniem również dzisiaj.


Ireneusz Morawski, Tylko mnie pogłaszcz… Listy do Haliny Poświatowskiej, oprac. Mariola Pryzwan, Wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2017.

czwartek, 7 grudnia 2017

Ocalić to, co najcenniejsze (E. Letts, Koń doskonały. Ratując czempiony z rąk nazistów)

Książka Elizabeth Letts to znakomicie napisany reportaż historyczny, w którym na plan pierwszy wysuwają się zwierzęta. To konie są głównymi bohaterami publikacji i to walka o ich przetrwanie jest fundamentem działań ludzi gotowych zrobić wiele, aby piękno i mądrość naszych braci mniejszych nie przeminęły bezpowrotnie. Letts nie tylko oddaje dramatyzm losów ludzi i zwierząt podczas II wojny światowej, ale pokazuje również międzygatunkową więź rodzącą się między czworonożnymi podopiecznymi a ich opiekunami. Wielkim atutem opowiedzianej przez autorkę historii jest umiejętność wpisania niebezpieczeństw czyhających na konie w portret działań wojennych prowadzonych wówczas w Europie. Autorka potrafi przywołać bezradność opiekunów, żal z powodu własnej bezsilności, ufność zwierząt oraz determinację ludzi w walce o ocalenie koni. W konsekwencji mamy więc do czynienia z reportażem posiadającym cechy i korespondencji wojennej, i filozoficznego traktatu z dziedziny animal studies, i przypowieści o nieustannych potyczkach dobra ze złem, i kryminału, w którym liczy się umiejętność dedukcji i logicznego myślenia, i deklaracji ideowej postulującej konieczność opowiadania się po stronie życia i przetrwania. Poznajemy nie tylko historie ludzi, którzy gotowi są zawierać sojusze ponad podziałami, aby ocalić szlachetne zwierzęta. Istotna okazuje się również umiejętność towarzyszenia koniom, rozumienia ich, budowania z nimi więzi oraz traktowania ich w sposób podmiotowy. Na marginesie walki z nazizmem oraz lęku przed triumfalnym pochodem Rosjan toczy się bitwa, w której to właśnie zwierzę jest najważniejsze. Niekwestionowana wiara w to, że austriackie lipicany z Hiszpańskiej Szkoły Jazdy w Wiedniu oraz polskie araby z Janowa Podlaskiego muszą przeżyć, inspiruje ludzi do wielkich czynów. Choć działania te dotyczą zwierząt, stanowią świadectwo człowieczeństwa i są deklaracją wary w to, że świat po wojnie da się i trzeba odbudować.


Elizabeth Letts, Koń doskonały. Ratując czempiony z rąk nazistów, przeł. Joanna Gilewicz, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2017.

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Obsesja (A. Bolavá, W ciemność)

Anna Bolavá pisze prozę duszną, ale i świeżą jednocześnie, pełną mocnych zapachów suszonych i zmoczonych deszczem roślin, ale i pełną szaleństwa, które trudno nazwać i zdefiniować. „W ciemność” to powieść o obsesji. Zbieranie ziół i sprzedawanie ich co tydzień w skupie to zajęcie porządkujące codzienność bohaterki. Czynności te czynią z niej Inną. Społeczność, której jest częścią, traktuje bohaterkę jako kogoś, kto budzi niepokój. Jest obserwowana, choć równie często to ona obserwuje innych, skrywając się wśród liści drzew. Tak naprawdę do końca nie wiadomo, czy szaleństwo jest wokół kobiety, czy w niej. Stopniowo odkrywamy, że jej poczucie osaczenia oraz samotność są wynikiem odizolowania i obsesyjnego wsłuchiwania się w siebie. Gdy ludzie stopniowo zaczynają być przez bohaterkę postrzegani jako wrogowie, to zioła zapewniają spokój, bezpieczeństwo, krzepiącą pewność powtarzalności. Autorka pokazuje świat uwikłany w trwałą więź z przyrodą. Bez ziół kobieta nie istnieje – to ich zapach, ciężar, wygląd gwarantują przetrwanie. Rośliny są skuteczniejsze od leków – bardziej dostępne, możliwe do oswojenia, wpisane rytm następujących po sobie pór roku. Szukając ocalenia w przyrodzie, bohaterka próbuje znaleźć drogę do siebie. Choć się wycofuje, choć znika, choć odmawia uczestnictwa w rzeczywistości, jednocześnie wypracowuje zasady, które są jej i które mają w sobie coś z niezależności. Intrygujące.


Anna Bolavá, W ciemność, przeł. Agata Wróbel, Wyd. Książkowe Klimaty, Wrocław 2017.

niedziela, 3 grudnia 2017

Podziemia (M. Marczewski, Koliste jeziora Białorusi)

Publikacja Marczewskiego to połączenie reporterskiego prezentowania rzeczywistości z opisami mocno poetyckimi, miejscami bardzo zmysłowymi, namacalnie niemalże oddającymi materialność przestrzeni, w której autor przebywa. To, w jaki sposób zostaje sportretowana Białoruś, przypomina język zastosowany przez Colina Thubrona w „Po Syberii”. Autor nie tylko potrafi oddać klimat teraźniejszości, ale i sugestywnie odtwarza atmosferę charakteryzującą to, co należy do przeszłości. Zdolność do pokazania ciągłości mimo istnienia licznych paradoksów i absurdów we współczesności to niewątpliwie atut tej książki. Marczewski korzysta często z przywoływania obrazu zatopionej w jeziorze miejscowości, który wielokrotnie ma swoje źródło w ludowych przypowieściach oraz historii przekazywanej z ust to ust. Podziemna rzeczywistość to zresztą jedno z najważniejszych haseł porządkujących opisywane realia. To, co jest pod powierzchnią, interesuje autora zarówno w sensie historycznym, jak i jako metafora mentalności Białorusinów. Ukryte okazuje się trwałe, jest wspominane, wiedzą o nim przechowuje się w podaniach ludowych, a wielość różnych niedostępnych dzisiaj miejsc stanowi fundament odsłaniania skomplikowania historii. Zwykły człowiek zostaje uwikłany w sytuację, dla której czymś definiującym jest wiara w życie duchów zamieszkujących dno jeziora i pamiętających dawne funkcjonowanie na powierzchni. Jednocześnie mierzyć się musi z ograniczeniami wolności będącymi konsekwencją rządów Łukaszenki.


Mateusz Marczewski, Koliste jeziora Białorusi, Wyd. Czarne, Wołowiec 2017.

sobota, 2 grudnia 2017

Jak sobie radzić z superbohaterami? (T. Żaglewski, Kinowe uniwersum superbohaterów. Analiza współczesnego filmu komiksowego)

Publikacja Tomasza Żaglewskiego to wyrazisty i bardzo interesujący głos na mapie namysłu nad miejscem komiksu we współczesnej popkulturze oraz nad gatunkowym uwikłaniem komiksu i filmu. W centrum opowieści, co zostaje zaakcentowane w tytule, jest superbohater oraz różne jego odsłony kinowe. Autor ze znawstwem porusza się po analizowanym zagadnieniu. Nie tylko wykazuje się znajomością wielu kontekstów towarzyszących ekranizacjom komiksów, w których na plan pierwszy wysuwają się superbohaterowie, ale i z zaangażowaniem opowiada o świecie, który towarzyszy nam współczesnym, lecz niejednokrotnie jest lekceważony. Żaglewski nie ukrywa, że pojawiają się liczne uproszczenia w odbiorze kina komiksowego oraz że częste jest traktowanie epitetu „komiksowe” jako czegoś, co sugeruje banalność, uproszczenia oraz jednoznaczność interpretacyjną. Zaproponowane przez badacza analizy odsłaniają i ideowe uwikłania omawianych obrazów filmowych, i potencjał tkwiący w superbohaterach, i nieoczywiste konteksty towarzyszące relacjom między gatunkami, interdyscyplinarności, metagatunkowości oraz obrazu jako takiego. Ten ostatni jest kluczowym punktem odniesienia – odgrywa bowiem niebagatelną rolę zarówno w przypadku komiksów, jak i filmów nimi inspirowanych. Publikacja Żaglewskiego to jednak nie tylko błyskotliwe propozycje odczytania znanych i powszechnie rozpoznawanych tytułów. Książka ta jest również ciekawym pretekstem do dyskusji na temat popularności i kasowości niektórych filmów, potencjału tkwiącego w wyspecjalizowaniu się gatunkowym, specyfiki funkcjonowania rynku filmowego oraz dodatkowych działań promocyjnych prowadzonych w nowych mediach oraz za pomocą produkcji fanowskich gadżetów.


Tomasz Żaglewski, Kinowe uniwersum superbohaterów. Analiza współczesnego filmu komiksowego, Wyd. PWN, Warszawa 2017.

wtorek, 28 listopada 2017

Przemijanie jako koszmar i pocieszenie (M. Bunda, Nieczułość)

Powieść Martyny Bundy to przykład prozy udowadniającej, że los człowieka będzie zawsze najlepszym tematem na dobrą opowieść. Matka i trzy córki – to one są bohaterkami książki. I choć ich losy przywołują mimowolnie wiele innych historii, sag opisujących życie kobiet i odsłaniających powtarzalność wpisaną w to, co nie do podrobienia, to jednak udaje się Bundzie przemówić własnym, mocnym głosem. Autorka z precyzją posługuje się językiem, nie nadużywa opisów, które mogłyby budzić wzruszenie, ale jednocześnie samym przywołaniem wybranych wydarzeń potrafi wywołać skojarzenia, które nie pozostawiają czytelnika obojętnym. To bardzo ważna cecha – umieć opowiedzieć tak, by to, co zwyczajne, zawierało w sobie coś szczególnego, oraz by rzeczy trudne, koszmarne, złe miały w sobie zalążek późniejszego przetrwania i ocalenia mimo wszystko. W „Nieczułości” ważną rolę odgrywa dom – fakt ten zostaje zresztą zasugerowany na czwartej stronie okładki. Dziewcza Góra, Kaszuby, punkt odniesienia i punkt zaczepienia jednocześnie. To miejsce, które godzi miłość i marzenie o niej, nienawiść i wspomnienie doznanego cierpienia, bunt i akceptację tego, co przynosi los, pamięć i zapomnienie. Strych staje się przestrzenią, w której można wyobrażać sobie inną rzeczywistość. Podobnie jest z piwnicą – to tam ukrywają się zbiegli Francuzi przed Niemcami w czasie wojny, to tam skrywa się jedna z córek, kiedy na górze matka przeżywa swój koniec świata. Jednocześnie i strych, i piwnica są miejscami, w których musi dojść do trudnych pożegnań – z tęsknotą, z niewiedzą, z naiwnością. Pomiędzy tymi pomieszczeniami jest przestrzeń, w której miesza się dobro i zło, gdzie nic nie jest dane raz na zawsze. Ważnym punktem odniesienia są w tej historii zwierzęta. To dzięki nim dochodzi do zaistnienia pewnych wydarzeń (podarunki od przyszłego męża Trudy stają się źródłem późniejszego kapitału), to one są pretekstem do wprowadzenia fragmentów zabawnych i odsłaniających poczucie humoru autorki (np. narodziny świń z czarną grzywką, kura, która uwielbia być huśtana), to one wreszcie pieczętują wydarzenia ważne i nieodwracalne (np. doskonałe, wieloznaczne i metaforyczne opisy pierwszego rodzinnego zabicia świni czy rosołu ze starej kury). Bundzie udaje się również w niebanalny sposób sportretować związki córek – każda z nich doświadczy dramatu uprzedmiotowienia, straty oraz konieczności walki o swoją niezależność. Wielka Historia będzie ciągle obecna, przypomni o swoim istnieniu w najmniej spodziewanych momentach. Jednocześnie to właśnie z prywatnej historii kobiety czerpać będą siłę. Warto również zwrócić uwagę na rolę przedmiotów w tej opowieści. Jednym z najważniejszych i najbogatszych nośników znaczeń stanie się żelazko. Ważne okażą się piękne buty na obcasach, przysyłane z Berlina. Istotne będzie pudełko – dziedziczone i symbolicznie tylko przechowujące pamięć przeszłości. „Nieczułość” to także opowieść o przygodach ciała – zmarnowanego, pokonanego, zbrukanego, martwego, ale i radosnego, zmysłowego, gotowego do poświęceń, niezapominającego, pocieszającego. Autorka umie godzić sprzeczności. Jedną z piękniejszych erotycznych scen w powieści jest symboliczne pożegnanie zmarłego męża Trudy, zafundowane mu przez żonę. Integralną częścią opisanego przez Bundę świata jest przemijanie, którego się nie oprotestowuje, lecz przyjmuje ze zrozumieniem. Życie ma bowiem w sobie dużo z umierania – ta prawda zdaje się przyświecać historii opowiedzianej w książce.


Martyna Bunda, Nieczułość, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017.

poniedziałek, 27 listopada 2017

Lęk i niepokój (A. Zielińska, Kijanki i kretowiska)

Zbiór opowiadań Aleksandry Zielińskiej to ciekawa propozycja. Co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, autorka mierzy się tym razem z opowiadaniem. Krótka forma bywa dużym wyzwaniem, nie każdemu udaje się mu sprostać. Na szczęście w tym wypadku możemy być spokojni – to intrygujące, przemyślane, kompozycyjnie spójne oraz niebanalne fabularnie teksty. Po drugie, na przykładzie tej książki, trzeciej w dorobku autorki, widać, jaki jest dominujący temat jej twórczości. Za obsesję pisarki można uznać strach, lęk, niepokój. Motywy te powracają w „Kijankach i kretowisku”, ale są obecne również w „Przypadku Alicji” oraz „Burej i szale”. Zielińska umie dawkować napięcie, pokazując, że to, co najmroczniejsze, rodzić się może nie tylko z konkretnego doświadczenia, ale równie często z siły wyobraźni. Bohaterowie jej opowiadań mają w sobie zwykle rodzaj cienia, zapowiadającego pojawienie się w ich życiu katastrofy. Może być nią nagła śmierć, widok czegoś strasznego, niespodziewana inicjacja w triumf zła, wreszcie przeczucie, że coś strasznego się wydarzy i świat, jaki istnieje, zniknąć może bez śladu. Niezależnie od zróżnicowanych losów postaci ich biografiom zawsze towarzyszy pęknięcie, którego nie byli w stanie nazwać ani przewidzieć, choć przeczucie owej zmiany towarzyszyło im niemal od zawsze. Zielińska rekonstruuje niepokój i lęk, odsłaniając jego różne oblicza i udowadniając, że w obsesyjnym powtarzaniu jest sens. Pojawia się on wtedy, gdy ma się coś do powiedzenia i wie się, jak to zrobić.


Aleksandra Zielińska, Kijanki i kretowiska, Wyd. W.A.B., Warszawa 2017.

niedziela, 26 listopada 2017

Poszukiwanie (M. Thien, Nie mówcie, że nie mamy niczego)

Powieść Thien to sugestywna, kompozycyjnie przemyślana, unikająca tanich wzruszeń historia współczesnych Chin. Wydarzenia ważne dla całego kraju zostają wpisane w biografie bohaterów, a wzmocnione dodatkowo emocjami będącymi konsekwencją przyjaźni, miłości oraz tęsknoty wybrzmiewają w sposób uniwersalny jako opowieść o tym, jak człowiek może zniszczyć drugiego człowieka, ale i jak człowiek może drugiego człowieka ocalić. Współczesność miesza się tutaj z okresem rewolucji kulturalnej oraz z wydarzeniami na placu Tiananmen. Autorce udaje się pokazać dramat jednostki, dramat zdradzanej i zmuszonej do zdrady osoby, ale i dramat czekania na odpowiedź, która nigdy nie nadejdzie. Obok przyjaźni przedstawicieli pokolenia rodziców mamy sportretowaną siostrzaną więź rodzącą się między dziećmi. Spoiwem miłości i zaufania staje się wspomnienie, nostalgia, poczucie, że zadawanie pytań niczemu tak naprawdę nie służy. Thien, choć pokazuje swoich bohaterów w sytuacjach, w których nie zawsze umieją się zachować tak, jakby chcieli, nie przestaje być w swoim opowiadaniu czuła i precyzyjna jednocześnie. Oddaje niuanse niejednoznacznych często odczuć, ale o cierpieniu związanym z przekonaniem, że nikt nie stoi po naszej stronie, mówi wprost, bez dodatkowych upiększeń i bez prób łagodzenia dramatu. W efekcie szczególnie dramatycznie wybrzmiewają samobójcze decyzje tych, którzy nie umieją i nie chcą żyć tak, jak się od nich tego oczekuje. Oprócz dramatycznych losów bohaterów, znajdujących się na pierwszym planie, równie istotne jest oddanie atmosfery towarzyszącej brutalności rewolucji kulturalnej i tego, w jaki sposób odnoszono się do ludzi nauki i sztuki, a także nadziei towarzyszącej studentom protestującym na placu Tiananmen. Słowa zyskują moc stwarzania i niszczenia – mogą ranić, nawołują do agresji i pogardy, uświadamiają własne uśpienie i wycofanie się, nagle odradzają się w muzyce i pamięci tego, co kiedyś było ważne. Język pojmowany jest tutaj nie tylko w sposób dosłowny – różne języki wybrzmiewają w domu, inny język wypiera ten wcześniejszy na emigracji, dziwnie wybrzmiewa język, który po latach trzeba rozszyfrować z pisma, głośno, niczym manifest i protest, krzyczy to wszystko, co jest stłumione i skazane na milczenie. Chodzi o to, co powiedziano i czego nie zdążono wymówić, chodzi o tworzenie i zakaz wyrażania siebie przy pomocy sztuki, chodzi wreszcie o pamięć, która trwa, choć wydaje się, że zatriumfowało zapomnienie.


Madeleine Thien, Nie mówcie, że nie mamy niczego, przeł. Łukasz Małecki, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017.

środa, 22 listopada 2017

Bernadetta Darska – Młodzi i fakty. Notatki o reportażach roczników osiemdziesiątych

Właśnie ukazała się moja najnowsza książka poświęcona współczesnemu polskiemu reportażowi. Jej tytuł to: „Młodzi i fakty. Notatki o reportażach roczników osiemdziesiątych”. W publikacji tej zastanawiam się nad możliwością mówienia o najmłodszych reporterkach i reporterach jako o pokoleniu. Wskazuję to, co ich łączy, co jest szczególnym dla tej grupy doświadczeniem i co stanowi podstawę, by tezę o istnieniu pokolenia postawić. Jednocześnie zwracam uwagę na zagrożenia towarzyszące funkcjonowaniu w przestrzeni publicznej i dużemu zainteresowaniu okazywanemu przez media. Bohaterki i bohaterowie szkiców zamieszczonych w książce to: Kamil Bałuk, Magda Bogusz, Katarzyna Boni, Przemysław Chwała, Maciej Czarnecki, Anita Demianowicz, Karolina Domagalska, Tomasz Grzywaczewski, Maria Hawranek, Anna Janowska, Magdalena Kicińska, Katarzyna Kobylarczyk, Justyna Kopińska, Konrad Kruczkowski, Katarzyna Kwiatkowska-Moskalewicz, Berenika Lenard, Aleksandra Lipczak, Marek Łuszczyna, Marta Mazuś, Marcin Michalski, Tomek Michniewicz, Piotr Mikołajczak, Weronika Mliczewska, Andrzej Muszyński, Małgorzata Nocuń, Szymon Opryszek, Konrad Oprzędek, Anna Pamuła, Paweł Pieniążek, Michał Potocki, Małgorzata Rejmer, Robert Rient, Bartek Sabela, Filip Springer, Dionisios Sturis, Karolina Sulej, Anna Sulińska, Łukasz Supergan, Witold Szabłowski, Beata Szady, Marta Szarejko, Grzegorz Szymanik, Maciej Wasielewski, Paulina Wilk, Ilona Wiśniewska, Anna Wojtacha, Aleksandra Wójcik, Marcin Wójcik. Wydawcą publikacji jest Instytut Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UWM.

„Tworzące książkę Darskiej, cząstkowe teksty układają się w monografię literatury autentystycznej pisanej przez najmłodszych dokumentalistów. Ta przekrojowa praca krytyczna wydaje się bardzo potrzebna. Jest rzetelnym i czujnym rejestrowaniem zjawisk literackich, dokonywanym niemal w momencie powstawania tej prozy. Książka Bernadetty Darskiej jest atrakcyjna poznawczo i przynosi przyjemność lektury – nieczęstą w przypadku książek literaturoznawczych”.
dr hab. Urszula Glensk

„Stawianie tezy o istnieniu pokolenia wtedy, gdy jego przedstawiciele właśnie zaczęli lub zaczynają funkcjonować na rynku wydawniczym, może być ryzykowne. Pewnych rzeczy, które będą widoczne za dziesięć lub dwadzieścia lat, teraz przecież nie widać. Decyduję się jednak podjąć próbę uchwycenia tego, co się rodzi, powstaje, kształtuje i umacnia. To wspomniane już wcześniej bycie w ruchu uznaję za niezwykle interesujące, a ekspansywność grupy, którą poddaję opisowi, za fascynującą, ale i częściowo niepokojącą. Moje rozpoznania i z racji owego bycia nadal w opisywanym czasie, i z racji otwartości na dyskusję, mają charakter propozycji i są próbą uchwycenia tego, co dzieje się tu i teraz”.
(fragment książki)

Zmarnowany potencjał (S.B. MacBridge, Ubezwłasnogłowieni)

Powieść MacBridge’a to powieść z potencjałem. Dużym, ale kompletnie zmarnowanym. Ciekawy pomysł znika w przegadaniu, sztucznych dialogach, słabych językowo opisach i mało realistycznym rozwoju akcji. To przykład takiego kryminału, który odsłania nazbyt wiele słabości gatunku. Szkoda. Postać seryjnej morderczyni, z którą właściwie nikt nie potrafi wygrać – ani system, ani konkretne jednostki, to zdecydowanie atut powieści. Problem w tym, że nie wystarczy wspomniany niebanalny pomysł. Owa morderczyni wymyka się kontroli, której została poddana, i stanowi zagrożenie. Jako lekarka prowadziła badania nad możliwością zapanowania nad cudzą psychiką i szansą na stworzenie armii niewolników – morderców do wynajęcia. W mieście prowadzona jest zresztą nietypowa akcja eliminowania ze społeczeństwa najgroźniejszych przestępców, którzy za sprawą zabiegu lobotomii stają się osobami, które wykorzystuje się do różnego rodzaju prac. Jednocześnie wszystko wskazuje na to, że ktoś wciela w życie eksperyment związany z kontrolowaniem psychiki przypadkowo wybranych ludzi. Główny bohater, niesubordynowany, za to niezwykle skuteczny, Will Hunter, prowadzi śledztwo. I wszystko mogłoby być całkiem ciekawe, gdyby nie język, jakim posługują się postaci, chaos w przedstawianiu wydarzeń i przewidywalność. Nie warto.

Stuart B. MacBridge, Ubezwłasnogłowieni, przeł. Wojciech Białas, Wyd. Helion, Gliwice 2017.

wtorek, 21 listopada 2017

Fakty i mity (K. Wężyk, Kanada. Ulubiony kraj świata)

Katarzynie Wężyk przyświeca podobny cel, jaki mają autorzy popularnych książek o krajach skandynawskich, odsłaniających mroczne oblicze tego, co uważane jest za raj. Autorka właśnie w ten sposób traktuje Kanadę – jako miejsce, które w ostatnich latach ma niezwykle pozytywny PR, i jako kraj, który prawdopodobnie nie jest wcale taki idealny, na jaki wygląda. Oczywiste jest, że właśnie oba oblicza państwa uda się reporterce wydobyć – to piękne, wolnościowe, otwarte na inność i różnorodność, gotowe budować wspólnotę, oraz to zapominające o biednych, odcinające się od rdzennych mieszkańców, oparte na podziałach, zamykające oczy na to, co działo się w przeszłości. Czy jednak oznacza to, że Ważyk odczarowuje kanadyjski mit? Nie, bo nie taki, jak sądzę, był jej cel. Dziennikarce udaje się połączyć narrację typowo reporterską z czymś, co przypomina przewodnik turystyczny dla zaawansowanych. Przez zaawansowanie rozumiem gotowość na otwarcie się na problemy oraz rozmowę o trudnościach przy jednoczesnym zdobywaniu wiedzy podstawowej. Książkę tę można bowiem czytać jako opowieść o wspólnocie, która potrzebowała czasu, by zrozumieć siłę wynikającą z różnorodności. W tym kontekście problemy z dyskryminacją i rasizmem w stosunku do rdzennych mieszkańców oraz chińskich imigrantów traktować można jak ranę, która trudno się goi, lecz skoro zna się jej miejsce i źródło, można próbować ją obserwować i leczyć. Publikację tę da się również czytać jako historię akceptacji swojego kraju, miejsca, w którym się mieszka, i zasad, które w nim obowiązują. W ostatecznym rozrachunku to bardzo pozytywny obraz państwa oraz poczucia odpowiedzialności obywateli za jego kształt. „Kanada” to również reportaż biograficzny o obecnym premierze Justinie Trudeau. Pojawia się tutaj nie tylko mocno wyeksponowana ideowość młodego polityka, ale i świadome odpowiadanie na zainteresowanie mediów. Ważnym punktem odniesienia jest dziedziczenie społecznej roli, ponieważ ojciec obecnego premiera również pełnił tę funkcję polityczną. W pewnym więc sensie Wężyk buduje swoją opowieść – bardzo ciekawą, zaznaczmy – jako historię polityki, która deklarują swoją etyczność, musi niejednokrotnie iść na niechciane kompromisy. Gdzieś w tle jest więc obecne pytanie o to, czy władza daje szansę sprostania ideałom, czy ją wyklucza.


Katarzyna Wężyk, Kanada. Ulubiony kraj świata, Wyd. Agora, Warszawa 2017. 

poniedziałek, 20 listopada 2017

Myśleć jak przestępca (T. Honda, Przeczucie)

Powieść Hondy to interesujący kryminał przede wszystkim z powodu miejsca, w którym rozgrywa się akcja. Japonia nieczęsto staje się tłem wydarzeń, jeśli mówimy o powieściach dostępnych w języku polskim. Autor niebanalnie portretuje relacje panujące między policjantami. Mamy więc kierującą grupą kolegów komisarz Reiko Himekawie. W zmaskulinizowanym środowisku bohaterka ma trudniej, bo jest kobietą, ale i z tego powodu, że awansowała w młodym wieku. Obserwujemy jej stosunek do sprawy – zaangażowany, oparty na emocjach i analitycznym myśleniu jednocześnie, wpisujący się w tok myślenia przestępcy, ale również stosunek do podwładnych – pojawia się i przyjaźń, i gotowość otwarcia się na bliższą relację, i konieczność stopowania nazbyt dużego zaangażowania uczuciowego, i relacja siostrzano-braterska. Przeciwieństwem Reiko jest Katsumata, który włącza się w prowadzone śledztwo i brutalnie okazuje bohaterce swoje lekceważenie. Piętnuje jej pochodzenie, daje do zrozumienia, że zna pewne fakty z jej przeszłości, jako wadę traktuje jej płeć. Nie traci żadnej okazji, by dać młodszej koleżance do zrozumienia, że jej praca w tokijskiej policji to pomyłka. Reiko musi więc mierzyć się ze śledztwem, z wrogiem w najbliższym otoczeniu i z demonami, które pojawiają się wraz z przywołaniem wspomnień. Warto zauważyć, że Honda nie tylko pokazuje pracę japońskiej policji, ale i opisuje taki rodzaj przestępstwa, który kulturowo wpisuje się w charakterystyczne dla miejscowych obyczajów udziwnienie prowadzące do intensyfikacji doznawanych emocji. Dzięki temu mówi własnym głosem i daje się zapamiętać.

Tetsuya Honda, Przeczucie, przeł. Rafał Śmietana, Wyd. Znak, Kraków 2017.

niedziela, 19 listopada 2017

Jak łatwo wpłynąć na bieg historii… (H. Sides, Ogar piekielny ściga mnie. Zamach na Martina Luthera Kinga i wielka obława na jego zabójcę)

Sides proponuje czytelnikom książkę będącą połączeniem reportażu historycznego i biograficznego z pokaźną dawką zaangażowania społecznego. Dużym atutem tej publikacji jest równoległe przedstawienie życiorysów ofiary i mordercy, Martina Luthera Kinga oraz Jamesa Earla Raya. Przecięcie się losów tych dwóch ludzi skutkuje morderstwem ideowego przywódcy, reprezentującego domagających się praw czarnoskórych, oraz spektakularną pogonią za zabójcą. Choć Sides rekonstruuje kolejne etapy prowadzące zabójcę do Memphis oraz te późniejsze, znaczące drogę jego ucieczki, to jednak ani na chwilę nie traci z oczu historiozoficznego kontekstu opisywanych wydarzeń. Akcentuje więc bardzo mocno znaczenie Martina Luthera Kinga, rolę, jaką odegrał w walce z rasizmem oraz w budzeniu świadomości czarnoskórych obywateli Ameryki, polityczny kontekst prowadzonych przez niego działań. Nie traci z oczu jego relacji ze współpracownikami i z rodziną oraz jego zdrad małżeńskich. Pisząc o przywódcy, pokazuje mężczyznę z krwi i kości – z jego słabościami, błędami, potknięciami i zmęczeniem. To bardzo ważny aspekt zaprezentowanej historii. Z kolei przyglądając się biografii mordercy Sides nie tylko skupia się na kwestiach rasowej nienawiści, ale również pisze znakomity, zbeletryzowany esej na temat roli przypadku w życiu wybitnych ludzi, całych grup społecznych oraz państw. To, że zamach się udał, zakrawa na cud. To, że tak łatwo zabójca opuścił miejsce zdarzenia, tym bardziej. Wiele zależało od obojętności obserwujących, zaskoczenia, nieumiejętności zachowania się w krytycznej sytuacji, powątpiewania we własne podejrzenia, wreszcie szczęścia towarzyszącego zbiegowi. Choć autor buduje swoją opowieść tak, by trzymać czytelnika w napięciu, jednocześnie nie pozostawia wątpliwości, że jego zamiarem jest napisanie historii uniwersalnej, politycznego moralitetu, tak można by nawet powiedzieć.


Hampton Sides, Ogar piekielny ściga mnie. Zamach na Martina Luthera Kinga i wielka obława na jego zabójcę, przeł. Tomasz Bieroń, Wyd. Czarne, Wołowiec 2017.

sobota, 18 listopada 2017

Powrót po latach (P. Jaszczuk, Lekcja martwej mowy)

Piąta część serii z lwowskim dziennikarzem Jakubem Sternem w roli głównej rozgrywa się w 1968 roku. To, co dzieje się wówczas w Polsce, jest kluczowe dla tego, co będzie miało miejsce we Lwowie. Dziennikarz dostaje bardzo dziwne zaproszenie, z którego postanawia skorzystać. Wyjeżdża więc z kraju i rusza w podróż do przeszłości – do Lwowa, miasta należącego do Związku Radzieckiego. Zaproszenie otrzymuje również mieszkająca w Paryżu i robiąca tam karierę dziennikarską Wilga de Brie. Ona również wsiada do pociągu, który zmierza do Lwowa. Już na początku tajemniczej podróży okaże się, że jest ktoś, kto kieruje całą wyprawą, wpływa na poczynania bohaterów i chce od nich uzyskać informacje, dzięki którym będzie miał zapewnione polityczne bezpieczeństwo. Wiedza, jaką posiadają Stern i de Brie dotyczy śledztwa prowadzonego przez nich tuż przed wybuchem II wojny światowej. To właśnie z powodu ataku Niemiec na Polskę artykuł się nie ukazał. „Lekcja martwej mowy” to chyba najbardziej nostalgiczna powieść całego cyklu. Pamięć minionego świata i świadomość, że to, co było, już nie powróci, naznacza nie tylko relacje Jakuba i Wilgi, ale również miasto. Zresztą Lwów to trzeci główny bohater książki – zraniony, zawłaszczony, porzucony, ze śladami dawnych namiętności i wzruszeń. To miasto, które nie pozwala zapomnieć i które ciągle przypomina o przeszłości – nieistniejącymi kamienicami, zmianami właścicieli budynków, zaniedbanymi grobami, powszechną inwigilacją. Autorowi udaje się pokazać w popularnej formie rzeczywistość, na którą nie ma zgody, lecz z którą trzeba nauczyć się żyć. Ta dwuznaczność wpisana w codzienność towarzyszy wszystkim opisywanym postaciom. Kluczowa staje się umiejętność wkładania masek. Od niej zależy przetrwanie i tych, którzy stoją po stronie dobra, i tych, którzy reprezentują zło.


Paweł Jaszczuk, Lekcja martwej mowy, Wyd. Szara Godzina, Katowice 2017.

piątek, 17 listopada 2017

Zwierzęta, ludzie i wojna (E. Baratay, Zwierzęta w okopach. Zapomniane historie)

Baratay proponuje czytelnikowi prze-czytanie historii I wojny światowej z innej perspektywy. Nie interesuje go polityka, rezygnuje również ze stawiania w centrum opowieści człowieka. Zamiast postawy antropocentrycznej proponuje przyjrzenie się zwierzętom, które towarzyszyły ludziom w trakcie działań wojennych. Dzięki temu mamy do czynienia z publikacją oryginalną i bardzo ciekawą. Autor ucieka od sentymentalizmu. Pamięta o zmianach w traktowaniu naszych braci mniejszych na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat. Jest uważnym analitykiem i czujnym poszukiwaczem informacji, składających się na przejmujący obraz koszmaru przeżywanego wspólnie przez człowieka i zwierzę. Baratay nie bez powodu akcentuje niejednokrotnie, iż działa na rzecz pamięci. Przywrócenie społeczeństwu świadomości roli odegranej w I wojnie światowej przez zwierzęta stanowi nie tylko próbę opowiedzenia o tym fragmencie historii, który był przemilczany, ale również jest wkładem w pracę na rzecz walki z zapomnieniem oraz w aktywność mającą na celu pokazanie skomplikowania tego wszystkiego, co dzieje się w trakcie prowadzenia działań wojennych. Autor opowiada o rekrutowaniu zwierząt, gromadzeniu ich w jednym miejscu, przechowywaniu ich oraz przewożeniu. Akcentuje różnice w traktowaniu koni i psów przez Brytyjczyków i Niemców oraz Francuzów i Włochów. Ci pierwsi okazywali się często dużo bardziej wrażliwi na cierpienie czworonożnych towarzyszy. Baratay opisuje skuteczność zwierząt, ale i nie traci z oczu ich cierpienia związanego ze stresem, głodem, chłodem i chorobami. Opisane przez niego próby leczenia z dzisiejszej perspektywy mają w sobie coś z barbarzyństwa. Mam tu na myśli zwłaszcza unieruchamianie koni w specjalnych klatkach/skrzyniach i przeprowadzanie operacji bez znieczulenia. Mocno wybrzmiewają nie tylko te fragmenty, gdy zwierzę ramię w ramię towarzyszy człowiekowi, ale i te opisy, w których zaakcentowana zostaje wspólnota śmierci. Pola, na których obok zabitych żołnierzy leżą również zabite konie, to obraz, który powraca.


Éric Baratay, Zwierzęta w okopach. Zapomniane historie, przeł. Barbara Brzezicka, Wyd. W Podwórku, Gdańsk 2017.

czwartek, 16 listopada 2017

Świadectwo (L. Van Dijk, Cholernie mocna miłość)

Książka Van Dijka to jedyne świadectwo Polaka uwięzionego w obozie koncentracyjnym z paragrafu 175, zgodnie z którym stosunki homoseksualne były łamaniem prawa. Publikację tę można czytać równolegle z „Mężczyznami z różowym trójkątem” Heinza Hegera. W obu przypadkach mamy do czynienia z opowieścią o losach ludzi, którzy przeżywają koszmar izolacji, ciężkiej ponad siły pracy, bicia, głodu, upokorzeń oraz brutalnego traktowania głównie z tego powodu, że są homoseksualistami lub o bycie homoseksualistami są podejrzewani. Świadectwo Stefana K. (prawdziwe imię i nazwisko bohatera zostaje ujawnione w posłowiu) jest ważne nie tylko z powodu unikatowości, ale i dlatego, że na przykładzie biografii bohatera znakomicie widać dramat dorastania w okresie wojny. Wspomnienia mężczyzny w większej części dotyczą tego, co można by nazwać próbą zachowania normalności. Jednak kiedy dochodzi do nagłej i okrutnej w swojej wymowie zmiany, Stefan nie tylko doświadczy niewyobrażalnego zła, ale również odkryje, że chce i musi próbować przetrwać. Grzechem Stefana będzie nie tylko odkrycie skłonności homoseksualnych i nawiązanie bliskiej relacji z mężczyzną, ale też fakt, iż obiekt jego odwzajemnionych uczuć to żołnierz Wehrmachtu. W relacji tej dochodzi więc do podwójnego złamania tabu – tego związanego z płcią, ale i tego powiązanego z narodowością. Stefan przez całe życie będzie pamiętał młodzieńczą miłość do Niemca. W tym kontekście świadectwo przedstawione w książce staje się nie tylko odsłoną mrocznych czasów, ale i romansem oraz melodramatem w jednym – rozgrywającym się w rzeczywistości, dalekim od konfabulacji, prawdziwym i rozpaczliwym zarazem. Istotnym uzupełnieniem publikacji są posłowia. Lutz Van Dijk opowiada o swojej znajomości ze Stefanem i zaufaniu, którym jego bohater go obdarzył, a Joanna Ostrowska proponuje esej historyczny, wyjaśniający sytuację gejów w okresie II wojny światowej oraz po jej zakończeniu.


Lutz Van Dijk, Cholernie mocna miłość. Prawdziwa historia Stefana K. i Williego G., przeł. Agata Chmielecka i Filip Fierek, posłowia: Lutz Van Dijk, Joanna Ostrowska, Wyd. korporacja ha!art, Kraków 2017.

środa, 15 listopada 2017

Różne odsłony Tajlandii (U. Jabłońska, Człowiek w przystępnej cenie)

Na czwartej stronie okładki pojawia się wyróżnione na czerwono zdanie: „Przeczytaj tę książkę przed podróżą, nie zabieraj jej ze sobą do Tajlandii”. Choć trudno nie zgodzić się z tym, że Jabłońska nie pokazuje świata z turystycznych folderów, to jednak traktowanie tego faktu jako czegoś wyjątkowego ma w sobie coś z banału. Wydawnictwo Dowody na Istnienie przyzwyczaiło czytelników do tego, że nie oferuje typowych reportaży podróżniczych, lecz stawia na problemowe i nieoczywiste portrety miejsc i ludzi. Niepotrzebne więc wydaje się wzmacnianie potencjału promocyjnego książki takimi informacjami. Urszula Jabłońska proponuje opowieść o upodleniu człowieka oraz o lekceważeniu jego podmiotowości. Na te kwestie wskazuje tytuł, wzięty z jednego z tekstów składających się na książkę. Reporterkę interesują różne odsłony współczesnego niewolnictwa – konieczność sprzedawania własnego ciała, podporządkowanie losu jednostki bezwzględnej rodzinie, porwania, wyzysk w pracy, kupczenie czyjąś wolnością lub marzeniem o wolności, tortury, ograniczanie praw obywatelskich. Autorka stara się zaprezentować możliwie wielowymiarowy obraz Tajlandii i – paradoksalnie – właśnie to staje się problemem tej książki. W trakcie lektury trudno oprzeć się wrażeniu, że kompozycyjnie reportaż ten nie został przemyślany. Kwestie związane z prostytucją, wymyślną seksualną ofertą oraz akceptowanym omijaniem prawa zostały potraktowane bardzo powierzchownie. Autorce nie udało się wyjść poza informacje, które na temat tego kraju pojawiają się co jakiś czas w mediach. Z kolei temat ograniczenia wolności słowa, sportretowany na podstawie historii J., opowiedziany zostaje tak, że zyskuje wydźwięk niepotrzebnie patetyczny. Dyskusyjne jest wyeksponowanie akurat tego wątku jako kluczowego dla całej publikacji. Najlepsze fragmenty książki dotyczą losów muzułmańskich Rohingya, uciekających z Birmy przed szykanami ze strony buddyjskiej większości. Właśnie w tych miejscach autorka pokazuje swój reporterski talent.


Urszula Jabłońska, Człowiek w przystępnej cenie, Wyd. Dowody na Istnienie, Warszawa 2017.

wtorek, 14 listopada 2017

Zwierzę jako podmiot (R. Young, Sekretne życie krów)

Książka Young, choć literacko pozostawia wiele do życzenia, koncepcyjnie i ideowo zasługuje na uwagę. Autorka dzieli się z czytelnikami swoimi obserwacjami, wspomnieniami i refleksjami na temat zwierząt domowych. Na plan pierwszy wysuwają się tytułowe krowy, jednak znajdzie się tutaj miejsce na przywołanie kilku ciekawych sytuacji ze świniami, owcami czy kurami w roli głównej. Opowiedziane przez Young anegdoty utrzymane są w konwencji gawędy, której bohaterowie są wspominani ciepło, ze swadą, z czułością. Fakt, iż chodzi w tym przypadku nie o ludzi, ale o zwierzęta, pozwala dostrzec fascynującą filozofię towarzyszącą rodzinie pisarki. Widzą oni w hodowanych zwierzętach podmioty, zapamiętują ich cechy szczególne, odpowiadają na ich indywidualne potrzeby, szanują upodobania oraz starają się eliminować z ich otoczenia to, co budzi niechęć lub strach. Podopieczni odwdzięczają się przyjaźnią i zaufaniem, co skutkuje możliwością zaprezentowania w książce intrygujących portretów biograficznych… krów. Zarówno opowieści autorki, jak i towarzyszące im rysunki, zasługują na uznanie. Szkoda tylko, że pracując nad książką nie pomyślano bardziej nad jej kompozycją. Momentami mamy wrażenie czytania przypadkowo wyrwanych z kontekstu historyjek o prowadzeniu ekologicznego gospodarstwa, które nie zmierzają do żadnej puenty.


Rosamund Young, Sekretne życie krów, przeł. Piotr Kaliński, Wyd. Czarna Owca 2017.

poniedziałek, 13 listopada 2017

Bez przyszłości i bez pamięci (B. Rawlence, Miasto cierni. Największy obóz dla uchodźców)

Reportaż Rawlence’a to z jednej strony próba uchwycenia systemowego problemu, z drugiej portret konkretnych osób, dla których obóz dla uchodźców jest czymś pomiędzy rajem a piekłem. Autor unika kategorycznych w swojej wymowie rozpoznań. Opisując Dadaab, obóz dla uchodźców w Kenii, zwraca uwagę na pozytywne i negatywne strony tego miejsca. Bezdyskusyjny pozostaje fakt, iż wiele osób właśnie tutaj znajduje ratunek. Instytucjonalna pomoc umożliwia rozpoczęcie nowego życia. Pozwala na odzyskanie poczucia bezpieczeństwa. Jednocześnie w Dadaab odnotować można przeludnienie, rosnącą przestępczość, zagrożenie zamachami terrorystycznymi i okazywaną w brutalny sposób nieufność ze strony policji. To, co miało być tymczasowe, zamienia się w rozwiązanie stałe. Niemożność wyrwania się z impasu powoduje niszczenie życia prywatnego, podkopuje wiarę w siebie, eliminuje szanse na lepsze życie u kolejnego pokolenia. Rawlence nie pozostawia złudzeń – możni tego świata nie są zainteresowani naprawą sytuacji. Choć autor próbuje zwrócić uwagę na społeczne, ekonomiczne i psychologiczne aspekty tkwienia w Dadaab, uprzedzenia są zbyt duże. Paradoks niejednokrotnie sprowadza się do tego, że ofiarami walki z terroryzmem stają się osoby, które przed fanatykami z Asz-Szabab uciekli do obozu. W Dadaab dominują Somalijczycy, ale Rawlence przygląda się też przedstawicielom innych krajów, portretując na przykład dramat różnic kulturowych ujawniający się w mieszanych somalijsko-sudańskich małżeństwach. Obóz, który dla wielu był marzeniem o wolności, staje się rodzajem więzienia. Rozczarowuje, bo choć oferuje złudzenie pomocy, tak naprawdę nie daje prawa do pracy i edukacji. Niesie też swoje zagrożenia, takie jak chociażby kradzieże, gwałty na kobietach i zagrożenie ze strony policji. Między ludźmi rodzi się nieufność. Bohaterowie reportażu Rawlence’a akcentują ten fakt z przerażeniem, ale i godzą się na taki stan rzeczy. Mają poczucie tkwienia w sytuacji bez wyjścia. Nawet jeśli próbują zmieniać swoje życie, natykają się na przeszkody, które ich przerastają. W efekcie historie z dobrym zakończeniem zdarzają się w Dadaab rzadko. Dużo częściej króluje rozczarowanie, porzucenie i zapomnienie.


Ben Rawlence, Miasto cierni. Największy obóz dla uchodźców, przeł. Sergiusz Kowalski, Wyd. Czarne, Wołowiec 2017.