Zapraszam również na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/bernadetta.darska

środa, 27 stycznia 2016

Wyścig z czasem (P. Lipiński, Bicia nie trzeba było ich uczyć)

Piotr Lipiński znakomicie łączy dramaturgię opisywanych wydarzeń, oddając emocje i cierpienie ofiar, z chłodną precyzją relacji sądowej, skoncentrowanej przede wszystkim na tym, co dzieje się w trakcie rozprawy. Czytelnik już po tytule książki może się spodziewać, iż opisane w niej losy ludzi będą trudne, a fakt stania się zabawką systemu zostanie w ofiarach na zawsze. Nie przypuszcza jedna, ów odbiorca, że tak szybko dostanie obuchem w głowę. Dzieje się tak w trakcie lektury prologu, gdy dowiadujemy się, jak brutalnie bito Marię Hattowską i jak sadystycznie znęcano się nad bezbronną kobietą. Kiedy była więźniarka opowiada o swoich przeżyciach Lipińskiemu ma osiemdziesiąt dwa lata, płacze, a nam ciarki przechodzą po ciele, gdy uświadomimy sobie ogrom doświadczonego przez nią okrucieństwa. Książka reportera ma dwie grupy bohaterów – ofiary i katów, w obu przypadkach osoby w podeszłym wieku. Kiedy więc dochodzi do procesu, którego nikt się nie spodziewa, walka z czasem jest wyjątkowo perfidna. Lipiński znakomicie oddaje paradoks sprawiedliwości, która może się spóźnić i przegrać ze śmiercią. Przedstawiciele obu stron zaczynają chorować, są już starzy, niektórzy umierają. Ofiary dobrze pamiętają, co przydarzyło im się przed laty, kaci zdają się równie dobrze zapominać. Ofiary nadal czują się pokonane, bo kaci nie przestają zaprzeczać, pilnują obowiązującej niegdyś hierarchii, są lojalni wobec dawnych przełożonych, nadal za nic mają tych, którzy przez nich nigdy nie wrócili do normalności. Zło pozornie więc jest silniejsze, ale tylko pozornie. Dobro, pokonane kiedyś i pokonywane nieustannie przez system i ludzi go reprezentujących, wygrywa przez danie świadectwa. To, co miało zostać zapomniane i wymazane z historii, wychodzi na jaw wtedy, kiedy dawne cierpienia wydają się należeć już do przeszłości. Razy zadane przed laty nie przestały nigdy boleć. To ofiary dokładnie opisują zachowanie swoich katów, kaci zaprzeczają temu, co robili, z premedytacją twierdzą, że w ogóle mało kogo pamiętają z osób, które przesłuchiwali. Lipiński rekonstruuje paradoks czasu – tego, który trwa w nieskończoność i choć zbliża do śmierci, to jednak zmusza do dalszego życia (Maria Hattowska wspomina kilkaset uderzeń nahajką zakończoną metalową kulką po nerkach, a następnie równie długie bicie po kroczu, wówczas marzyła o śmierci, a jednak tortury trwały i trwały, przeżyła), i tego, który biegnie zbyt szybko, bo śmierć może zabrać i ofiary, i katów przed zakończeniem sprawy (Maria Hattowska stawia się na kolejnych posiedzeniach sądu, wypełnia zobowiązanie, umiera dopiero po wydaniu wyroku). Książka ta okazuje się nie tylko świadectwem mrocznych i przerażających czasów, gdy niewinni ludzie umierali za to, że nie popełnili żadnego przestępstwa. To także demoniczny portret jednego z katów, Adama Humera, do końca wiernego komunizmowi i przekonanego o własnych racjach. Jego życiorys odsłania mroczną twarz ideologii, fanatyczną, gotową niszczyć innych ludzi po to tylko, by rzekomo słuszne przekonania mogły triumfować. Pozycja obowiązkowa.


Piotr Lipiński, Bicia nie trzeba było ich uczyć. Proces Humera i oficerów śledczych Urzędu Bezpieczeństwa, Wyd. Czarne, Wołowiec 2016.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz