Zapraszam również na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/bernadetta.darska

niedziela, 10 maja 2015

„Złoty Smok” jako centrum świata (Złoty Smok, reż. Iwo Vedral)

Dawno nie byłam pod tak wielkim wrażeniem, oglądając spektakl w Teatrze im. S. Jaracza w Olsztynie. Po obejrzeniu „Złotego Smoka”, wystawionego na Scenie Margines, zdecydowanie mogę stwierdzić, że właśnie takie sztuki są szczególnie potrzebne. Świetny literacko tekst pełen niuansów, absurdów, ale i mądrej, całkiem poważnej symboliki, przemyślana w każdym calu reżyseria, wykorzystująca dostępną przestrzeń, ale i odzwierciedlająca rytm codzienności scenografia, ogromna rola perfekcyjnie zaplanowanej gry świateł, znakomicie dopasowana muzyka, wreszcie doskonała gra aktorów – czegóż chcieć więcej? „Złoty Smok” nadaje się nie tylko na produkt eksportowy olsztyńskiego teatru – jako przedstawienie mocne, inteligentne, społecznie zaangażowane, pełne paradoksów, ale i powinno stać się pozycją obowiązkową na liście planowanych wizyt w teatrze nie tylko tych osób, które mieszkają w Olsztynie. Dawno nie było w Teatrze im. S. Jaracza spektaklu tak boleśnie współczesnego, uderzającego w nasze przekonanie o przynależności do tych lepszych i uprzywilejowanych. Od lat nie było też w Olsztynie przedstawienia tak rewelacyjnie, nie przesadzam, łączącego możliwości tkwiące w tekście dramatycznym oraz sensy pojawiające się, gdy umiejętnie powiąże się to, co oferuje przestrzeń, dźwięk i aktorska gra. Akcentując fakt, iż „Złotego Smoka” można z powodzeniem uznać za jedną z najważniejszych w sensie artystycznym i ideowym premier Teatru im. S. Jaracza (inną taką premierą jest np. „Podróż do wnętrza pokoju” Michała Walczaka wyreżyserowana przez Giovanniego Castellanosa kilka lat temu), kładę również nacisk na to, że spektakl ten zdecydowanie nie ma nic wspólnego z regionalnym wydarzeniem kulturalnym. „Złotego Smoka” w takim zaplanowaniu reżyserskim, muzycznym, scenograficznym i aktorskim nie powstydziłyby się najlepsze polskie sceny.
Małgorzata Rydzyńska
(materiały Sceny Margines)
Tytułowy Złoty Smok to tajsko-chińsko-wietnamska restauracja, a właściwie bar szybkiej obsługi. Początkowo może nam się wydawać, że pięciu Azjatów, pracujących na zapleczu w upale i żarze, tak naprawdę świetnie się bawi. Szybko jednak odkrywamy, że za groteskowymi paramuzycznymi występami tkwi chęć zagłuszenia anonimowości i zbędności doświadczanej przez wszystkich zatrudnionych w barze. Ich praca sprowadza się przecież do monotonnego realizowania zamówień składanych poprzez podawanie odpowiednich numerów z karty dań. Takimi numerami są też i wspomniani Azjaci – nikogo nie interesuje ich historia, ani to, kim są. Powtarzalność, na którą składa się ich życie, obserwujemy z perspektywy wspomnianego zaplecza. Fakt ten można uznać za nieprzypadkowy, bo właśnie tam, w miejscu, które nikogo nie interesuje, rozgrywa się znaczna część życia bohaterów. Jeden z pracowników baru cierpi na ból zęba. Początkowo zabawna sytuacja, eksponująca jęczenia i okrzyki mężczyzny, stopniowo zamienia się w dramat. Ząb urasta do rangi metafory. Chińczykowi nie pomoże lekarz, bo medycyna nie jest dla takich jak on – zmarginalizowanych i wymykających się porządkowi systemowemu imigrantów. Ból zęba staje się więc i wyrokiem śmierci, i okazją do wejrzenia w głąb siebie. Cóż widać w wielkiej dziurze spróchniałego zęba? Ano na przykład zaniepokojoną matkę, która nie wie, co dzieje się z jej dziećmi i przypomina synowi, by odszukał siostrę. Bohater nie jest w stanie tego zrobić – bo nie umie, nie ma czasu, może nie chce nawet wiedzieć, czy kobieta nie trafiła gorzej niż on. Bolący ząb staje się więc symbolem ciągle drażniącej duszę Chińczyka nostalgii, wyrwanie zęba to z kolei odcięcie się od pamięci, a zapomnienie może przynieść tylko śmierć.
Od prawej: Małgorzata Rydzyńska, Joanna Fertacz, Dominik Jakubczak,
Jarosław Borodziuk, w tle z gitarą: Grzegorz Gromek.
(materiały Sceny Margines)
Ważnymi postaciami są w tej historii Świerszcz oraz Mrówka. Klasyczna bajka Jeana La Fontaine’a zostaje uwspółcześniona w okrutny sposób. Oto świerszcz staje się bohaterem przerażającego sitcomu. Chichot w tle, jaki wydobywa się po każdej z cynicznych wypowiedzi mrówki, staje się odpowiednikiem obojętności mas na jednostkę oraz lekceważenia wartości duchowych przeciwstawianych ciężkiej, a nawet niewolniczej pracy fizycznej. Świerszcz, aby przetrwać, staje się własnością mrówki. Ta zaś, niczym przerażająca burdelmama, wykorzystuje go na wszelkie sposoby, odnajdując specyficzną satysfakcję w podporządkowaniu sobie tego, kto wcześniej całkowicie konstatował wyznawane przez nią wartości. I tak to, co piękne i nadzwyczajne, przegrywa z pospolitością i obojętnością.
Grzegorz Gromek
(materiały Sceny Margines)
Nad restauracją Złoty Smok mieszkają ludzie – stewardessy, które choć przemierzają w przestworzach tyle kilometrów, są odporne na wiedzę o krajach, w których przybywają (jedna z nich stwierdza na przykład, że najlepszą tajską zupę jadła w San Francisco, druga ekscytuje się łódką na morzu, w której znajdują się ludzie uciekający ze swojego kraju, na ekscytacji poprzestaje), czy pary, które nie radzą sobie z codziennością (pojawia się alkoholizm, nieplanowana ciąża, zachwyt innym mężczyzną, zdrada). Piątka aktorów wciela się więc w wiele ról. Każda z nich mocno jest zakorzeniona w rzeczywistości, ale zawiesza obowiązujące podziały – mężczyzna może tu być kobietą i odwrotnie. Ząb, który boli i uwiera, zamienia się w ząb, który przypomina, i wreszcie w ząb, który zabija. Na tym jednak nie koniec, bo ząb ostatecznie staje się pretekstem do usankcjonowania powrotu i uświadomienia sobie, że nadzieje imigrantów na lepsze jutro, niestety, zwykle okazują się mrzonkami. Nowy wspaniały świat wcale nie zamierza dawać im szansy, raczej wykorzysta i zużyje do końca, bo w obronie tak niepotrzebnych ludzi nikt nie stanie. O tym i nie tylko o tym jest ta fascynująca sztuka.

Złoty Smok, tekst: Roland Schimmelpfenning, przekład: Elżbieta Ogrodowska-Jesionek, reżyseria: Iwo Vedral, scenografia: Tomasz Brzeziński, muzyka: Jakub Orłowski, występują: Joanna Fertacz, Małgorzata Rydzyńska, Jarosław Borodziuk, Grzegorz Gromek, Dominik Jakubczak, Scena Margines, Teatr im. S. Jaracza w Olsztynie, premiera: 9 maja.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz