Zapraszam również na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/bernadetta.darska

wtorek, 6 lutego 2018

Wołanie o pomoc czy bycie w kontrze przeciwko wszystkiemu? (P. Hůlová, Macocha)

Znakomita! Tym słowem można by skwitować powieść czeskiej autorki. Trudno nie być pod wrażeniem arcyciekawego zaplanowania tej opowieści. Autorka każe swojej bohaterce mówić. Brawurowy monolog alkoholiczki i pisarki romansów w jednym zapada w pamięć. Kobieta zakrzykuje wewnętrzny niepokój, zagaduje bezsens codzienności, usprawiedliwia popełnione błędy, domaga się prawa do ich powtarzania, diagnozuje reguły współczesnego życia literackiego, pokazuje siebie upadłą, ale i podnoszącą się – niekoniecznie w sposób spektakularny, na pewno jednak na własnych zasadach. Bohaterka odgrywa kilka ról, które wzajemnie na siebie nachodzą – znanej autorki harlequinów, wyrodnej, a następnie kompulsywnie nadrabiającej potknięcia, matki, żony, kochanki, kobiety zdradzanej i zdradzającej, a przede wszystkim osoby nadużywającej alkoholu. Jej monolog miejscami przypomina słowotok, często staje się złośliwym i ironicznym komentarzem do rzeczywistości, odsłania życiową bezradność autorki, jest przejawem mobilizacji wszystkich sił i deklaracją przegranej. Bardzo ciekawym pomysłem, korespondującym i z tradycją miłosnych wyznań, i z przemówieniami przywódców, jest częste wykrzykiwanie i perorowanie bohaterki na balkonie. Warto docenić stylistyczne niuansowanie powieści. Bohaterka bywa wulgarna, dosadna, sentymentalna i intrygująca intelektualnie zarazem, a wszystko to pokazane zostaje właśnie za sprawą języka.

Petra Hůlová, Macocha, przeł. Julia Różewicz, Wyd. Afera, Wrocław 2017.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz