Zapraszam również na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/bernadetta.darska

niedziela, 26 listopada 2017

Poszukiwanie (M. Thien, Nie mówcie, że nie mamy niczego)

Powieść Thien to sugestywna, kompozycyjnie przemyślana, unikająca tanich wzruszeń historia współczesnych Chin. Wydarzenia ważne dla całego kraju zostają wpisane w biografie bohaterów, a wzmocnione dodatkowo emocjami będącymi konsekwencją przyjaźni, miłości oraz tęsknoty wybrzmiewają w sposób uniwersalny jako opowieść o tym, jak człowiek może zniszczyć drugiego człowieka, ale i jak człowiek może drugiego człowieka ocalić. Współczesność miesza się tutaj z okresem rewolucji kulturalnej oraz z wydarzeniami na placu Tiananmen. Autorce udaje się pokazać dramat jednostki, dramat zdradzanej i zmuszonej do zdrady osoby, ale i dramat czekania na odpowiedź, która nigdy nie nadejdzie. Obok przyjaźni przedstawicieli pokolenia rodziców mamy sportretowaną siostrzaną więź rodzącą się między dziećmi. Spoiwem miłości i zaufania staje się wspomnienie, nostalgia, poczucie, że zadawanie pytań niczemu tak naprawdę nie służy. Thien, choć pokazuje swoich bohaterów w sytuacjach, w których nie zawsze umieją się zachować tak, jakby chcieli, nie przestaje być w swoim opowiadaniu czuła i precyzyjna jednocześnie. Oddaje niuanse niejednoznacznych często odczuć, ale o cierpieniu związanym z przekonaniem, że nikt nie stoi po naszej stronie, mówi wprost, bez dodatkowych upiększeń i bez prób łagodzenia dramatu. W efekcie szczególnie dramatycznie wybrzmiewają samobójcze decyzje tych, którzy nie umieją i nie chcą żyć tak, jak się od nich tego oczekuje. Oprócz dramatycznych losów bohaterów, znajdujących się na pierwszym planie, równie istotne jest oddanie atmosfery towarzyszącej brutalności rewolucji kulturalnej i tego, w jaki sposób odnoszono się do ludzi nauki i sztuki, a także nadziei towarzyszącej studentom protestującym na placu Tiananmen. Słowa zyskują moc stwarzania i niszczenia – mogą ranić, nawołują do agresji i pogardy, uświadamiają własne uśpienie i wycofanie się, nagle odradzają się w muzyce i pamięci tego, co kiedyś było ważne. Język pojmowany jest tutaj nie tylko w sposób dosłowny – różne języki wybrzmiewają w domu, inny język wypiera ten wcześniejszy na emigracji, dziwnie wybrzmiewa język, który po latach trzeba rozszyfrować z pisma, głośno, niczym manifest i protest, krzyczy to wszystko, co jest stłumione i skazane na milczenie. Chodzi o to, co powiedziano i czego nie zdążono wymówić, chodzi o tworzenie i zakaz wyrażania siebie przy pomocy sztuki, chodzi wreszcie o pamięć, która trwa, choć wydaje się, że zatriumfowało zapomnienie.


Madeleine Thien, Nie mówcie, że nie mamy niczego, przeł. Łukasz Małecki, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz