Zapraszam również na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/bernadetta.darska

sobota, 24 października 2015

Kolorowe szkiełka (S. Chutnik, Jolanta)

Nareszcie! – chciałoby się powiedzieć. Nareszcie Sylwia Chutnik rezygnuje w swojej prozie z przewidywalnej publicystyki, nie odchodząc jednocześnie od społecznego zaangażowania. To bardzo ważna cecha, której symptomy dało się już zauważyć w zbiorze opowiadań „W krainie czarów”. W moim prywatnym rankingu mamy w tym przypadku do czynienia z najlepszą książką autorki. Odnotowuję to z prawdziwą przyjemnością, choć opowieść o tytułowej Jolancie nie ma w sobie nic przyjemnego. Chutnik stawia na historię smutną, przygnębiającą, odcinającą się od jakiejkolwiek nadziei na lepsze jutro. Ta mroczna tak naprawdę opowieść nie opiera się na sensacyjnych wydarzeniach, nie wiadomo jak traumatycznych doświadczeniach, czy cierpieniu, z którego nie da się otrząsnąć. Dramat głównej bohaterki, co Chutnik rozgrywa intrygująco, sprowadza się do przytłoczenia siermiężną codziennością i świadomości, że w życiu nie może się nic zmienić. Autorka opowiada o zranionym, choć później dorosłym, dziecku – Jolanta musi przejść przyspieszony kurs dojrzewania, gdy ojciec odchodzi do kochanki, a matka spektakularnie przeżywa porzucenie. Dojrzałość zamienia się w tym wypadku w nieumiejętne powtarzanie źle zapamiętanych gestów. Nie dziwi więc to, że ani samodzielność, ani małżeństwo, ani macierzyństwo nie dają ocalenia. Jolanta nie potrafi mierzyć się ze światem – z jego wyzwaniami i ograniczeniami. Poddaje się temu, co się jej przydarza. Jest bierna, bo nie umie w świecie, który ją otacza, znaleźć żadnego punktu zaczepienia. Ratunkiem są dla niej kolorowe szkiełka, dzięki nim we wszechobecnej szarości pojawia się kolor, a ucieczka polegająca na odmowie myślenia i czucia może się, choć na chwilę, udać. Jednak powieść Chutnik to nie tylko zapis dramatu kobiety bez właściwości, w której życiu nie wydarzy się nic spektakularnego, choć właśnie ciężar owej przeciętności uruchomi w bohaterce gen szaleństwa. Ten zaś stanie się synonimem nieświadomej odmowy życia takiego, które stało się udziałem Jolanty z racji miejsca i czasu urodzenia. Książka Chutnik okazuje się również ciekawym portretem warszawskiej dzielnicy Żerań. Blokowiska zdają się rządzić swoimi prawami, a klatki schodowe, na których można spotkać sąsiada, bywają pełne niebezpieczeństw. Przygnębiający obraz miejsca zostaje zderzony ze schyłkiem komunizmu i wyzwaniami związanymi z okresem transformacji. Nowy lepszy świat tak naprawdę niewiele zmienia w przestrzeni prywatnej. Lęki Jolanty pozostają równie intensywne, a poczucie nieprzystawalności marzeń do rzeczywistości jest tak bardzo dojmujące, że zmusza do odmowy dalszego uczestnictwa w codzienności.


Sylwia Chutnik, Jolanta, Wyd. Znak, Kraków 2015.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz