Zapraszam również na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/bernadetta.darska

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Bez nadziei na lepsze jutro (M. Solares, Czarne minuty)

Dla wielbicieli kryminałów to prawdziwa gratka. Solares pisze tak, że czytelnik ma wrażenie, iż ma do czynienia z faktami. Nie jest to złudzenie bezpodstawne, bo podobne wydarzenia, jak opisane w powieści, dość często pojawiają się w doniesieniach medialnych ma temat Meksyku i terenów, nad którymi władzę sprawują kartele narkotykowe. Styl reporterski powiązany jest tutaj z opowieścią o świecie, który dobrze znamy z literatury faktu właśnie. Wystarczy przywołać książki Eda Vulliamy’ego, Jennifer Clement, Charlesa Bowdena czy Ioana Grillo, by poczuć taki sam – duszny, obezwładniający, stygmatyzujący brakiem nadziei – klimat. Bezradność i skorumpowanie policji, samotność tych, którzy decydują się walczyć z bezprawiem, brutalnie potraktowane ciał zaginionych dziewczynek, zmowa milczenia, nieograniczona władza mafii, nieliczenie się z życiem ludzkim i pogarda dla kobiet – to wszystko znajdziemy w "Czarnych minutach", ale i we wspomnianych książkach, które portretują świat, unikając konfabulacji. Tę wierność realiom i wiarygodność historii można uznać za jeden z największych atutów kryminału Solaresa. Śledztwo, które poznajemy, dotyczy sprawy sprzed kilkudziesięciu lat. W latach siedemdziesiątych seryjny morderca zwany Szakalem porywał dziewczynki w wieku szkolnym i je mordował. Sprawą tą współcześnie interesuje się pewien dziennikarz, który zostaje zamordowany. Okazuje się, że pewnych tematów nie wolno poruszać bezkarnie. Ci, którzy przed laty, bez problemu pokonali prawdę, uczciwość i sprawiedliwość, także w teraźniejszości pozostają silni. Solaresowi udaje się pokazać niełatwą pracę policji. Niełatwą, bo nikt nie chce z policjantami współpracować, członkowie karteli mogą w każdej chwili ich zabić, koledzy bywają skorumpowani i nie wiadomo nigdy, kto jest wrogiem, a kto przyjacielem. Deprymujące jest również to, że miejscowa społeczność wydaje się pogodzona z istniejącym stanem rzeczy – tak, jakby bezprawie było tym, co konstytuuje istnienie grupy. Bardzo dobre!


Martín Solares, Czarne minuty, przeł. Tomasz Pindel, Wyd. Czarne, Wołowiec 2015.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz