Zapraszam również na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/bernadetta.darska

oraz na moje konto na Instagramie: https://www.instagram.com/bernadettadarska/

piątek, 5 stycznia 2024

Czy Gaja ma coś do powiedzenia? (B. Piórkowska, Gaja. Historia prawdziwa)

 

Pamiętając „Szklankę na pająki” oraz „Kraboszki” tej autorki, spodziewałam się prozy co najmniej tak intrygującej jak wymienione utwory. Tymczasem „Gaja” rozczarowuje i to mocno. W sensie ideowym wpisuje się w ważny problem upominania się o losy naszej planety. Człowiek wyraźnie zostaje postawiony w stan oskarżenia, jest bowiem winien nieodwracalnej eksploatacji. Z kolei personifikacja Ziemi i nawiązanie do mitycznej Gai pozwala dostrzec podmiotowy charakter otaczającej nas przyrody. Rzecz dzieje się w przyszłości, a ważną rolę odgrywa muzeum, w którym pielęgnowano są zachowane ślady dawnego istnienia roślin. Gdzieś „pomiędzy” przemycany jest przekaz o kobiecej, ocalającej sile. Ideowo rzecz ma w sobie potencjał, choć takie rozpisanie rzeczywistości nie jest czymś szczególnie nowym. Gorzej jest natomiast z realizacją. Historia napisana jest trochę tak, jakby była jakimś niechcianym zadaniem do wykonania – bez pomysłu na rozwój akcji, z nieco sztampowymi rozpoznaniami i metaforami, z elementami protestu i oskarżenia, ale przedstawionych tak, że dominuje w nich przede wszystkim przewidywalność i sztuczność. Charakter manifestu, głosu w sprawie, jest zresztą widoczny w całej książce. Problem w tym, że jakoś mało w nim ognia, jakoś niewiele w nim życia, jakoś mało przekonująco i pretensjonalnie to wszystko wybrzmiewa. Książka okazuje się połączeniem tego, co w swoim przekazie bliskie jest łopatologii, z tym, co udaje skomplikowanie, a tak naprawdę niewiele ma w sobie autentyczności. W trakcie lektury trudno się oprzeć wrażeniu, że autorce zabrakło pomysłu na fabułę, bohaterów i oryginalne odtworzenie warstwy ideowej. Językowo rzecz także jest mocno przeciętna. Lektura zbędna.

 

Barbara Piórkowska, Gaja. Historia prawdziwa, Wyd. Marpress, Gdańsk 2023.

czwartek, 4 stycznia 2024

Tylko relacjonowanie (A. Brzeziecki, Betonowy umysł. Historia twardogłowych towarzyszy z PZPR)

 

Publikacja Andrzeja Brzezieckiego budzi mieszane odczucia. Przede wszystkim z tego powodu, że niejasny status gatunkowy powoduje pewnego rodzaju chaos związany z ustaleniem hipotetycznego odbiorcy. Autor nie pisze reportażu historycznego. To raczej książka historyczna o charakterze popularyzatorskim, nastawiona na przystępność i chronologiczną prezentację wydarzeń. Jednocześnie dużo w tym oczywistości, bo to nie jedyna książka, w której z dzisiejszej perspektywy przedstawiany jest okres komunizmu i najważniejszych postaci epoki. Dobry tytuł nie wystarczy więc, by intrygująco opowiedzieć o nieoczywistych relacjach i skomplikowanych układach obecnych w tamtych czasach. Tekst Brzezieckiego wydaje się być opowieścią bez pomysłu. Informacyjne relacjonowanie literacko jest mało atrakcyjne. Trudno także powiedzieć, by książka była szczególnie ciekawa ze względów faktograficznych. Na okładce pojawia się sugestia, zasygnalizowana zresztą na końcu książki, że betonowość nie zniknęła wraz ze zmianą systemu. Szkoda, że autor nie pokusił się na pokazanie tego stanu umysłu także we współczesności. Wówczas komunizm byłby punktem wyjścia, a określone postawy zostałyby scharakteryzowane jako takie, które przetrwały lub wracają. Tymczasem mamy do czynienia z książką, w której dominuje oprowadzanie krok po kroku, cały czas na tym samym tonie, bez szczególnych zwrotów akcji, potoczystości i bez umiejętności budowania napięcia. Świadczy to o kompozycyjnym pójściu na łatwiznę. Rozczarowujące.

 

Andrzej Brzeziecki, Betonowy umysł. Historia twardogłowych towarzyszy z PZPR, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2023.

środa, 3 stycznia 2024

Na gruzach i wśród gruzów (M. Al-Sabouni, Walka o dom. Wspomnienia syryjskiej architektki)

 

Publikacja Al-Sabouni to nieoczywiste połączenie tekstu o charakterze autobiograficznym z opowieścią, w której do głosu dochodzi narracja ekspercka. Dobrze zostaje to uchwycone w tytule i podtytule. Mówienie o architekturze, miejscu, mieście, osiedlu to zabieranie głosu w sprawie przestrzeni wspólnej, ale i, a może przede wszystkim, otoczenia, które jest bliskie. Upominanie się o definiowanie domu organizuje wypowiedź autorki. W kontekście wojny zyskuje także dodatkowe znaczenia. Oto dobrze rozpoznane miejsca stają się gruzami, a pozostanie i nieopuszczenie kraju zmusza do doświadczania na co dzień specyficznego przechodzenia tego, co z ekstremalne, w to, co codzienne. Autorka nie pozostaje jednak przy perspektywie świata zniszczonego. W gruzach widzi zapowiedź i szansę na nowy świat. To w imię przyszłości opowiada o istniejących wcześniej ograniczeniach, blokujących wyobraźnię młodych architektów, wrzucających ich w reguły rządzone korupcją i tendencyjnością, odmawiających im prawa do rzeczywistego współtworzenia należących także do nich miejsc. Architektka upomina się o potrzebę niezapominania o tożsamości. Widzi w niej kluczowy element prowadzący do prawdziwej relacji z miejscem, dzięki której osiągnięta zostaje nie tylko trwała więź, ale i pojawia się poczucie współodpowiedzialności za otoczenie. Akcentuje również związek takiej postawy z inwestowaniem w przyszłość, a więc gotowość myślenia futurologicznego z uwzględnieniem także tych, którzy dopiero zamieszkają w danym miejscu. „Walka o dom” okazuje się bardzo ciekawym połączeniem, bo mówienie o domu i o walce to w tym przypadku przeciwstawienie się wojnie, rozpadowi i nietrwałym relacjom międzyludzkim. Intrygujące.

 

Marwa Al-Sabouni, Walka o dom. Wspomnienia syryjskiej architektki, przeł. Marcin Michalski, Wyd. Centrum Architektury, Instytut Kultury Miejskiej, Warszawa 2023.