Zapraszam również na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/bernadetta.darska

oraz na moje konto na Instagramie: https://www.instagram.com/bernadettadarska/

czwartek, 8 lipca 2021

Porzucenie (M. Szymaniak, Zapaść reportaże z mniejszych miast)

 

„Miasto Archipelag. Polska mniejszych miast” Filipa Springera to opowieść o sytuacji byłych miast wojewódzkich, które w wyniku reformy administracyjnej przestały pełnić tę uprzywilejowaną funkcję i które niejednokrotnie osunęły się w prowincjonalność i zaściankowość. Niezależnie od wyborów bohaterów książki, bo są wśród nich ci, którzy wracają do tytułowych mniejszych miast, trudno byłoby obronić tezę, iż mamy do czynienia z opowieścią optymistyczną, w której bycie poza centrum jawi się jako spełnione marzenie. Z kolei „Zaduch. Reportaże o obcości” Marty Szarejko to przyjrzenie się tym, którzy właśnie z owych niedużych miast i wsi przybyli do Warszawy i postanowili tam pozostać. Reporterka pokazuje specyficzne funkcjonowanie pomiędzy światami – tym, który kiedyś był bliski, a dzisiaj już nie jest, i tym, który teraz jest codziennością, ale do końca nie został oswojony. Przypominam oba tytuły, bo „Zapaść” Marka Szymaniaka sytuuje się gdzieś wśród tych opowieści. Odsłania obraz nie tyle, jak zaznaczono mniejszych miast, co raczej – w porównaniu z rzeczywistością sportretowaną przez Springera – jeszcze mniejszych miast. Marek Szymaniak po raz kolejny ideowo sięga po reportaż społecznie zaangażowany. Interesuje go bowiem człowiek, który został porzucony – przez system, przez politykę, przez media, przez realia gospodarcze i przez obowiązujące na prowincji reguły społeczno-kulturowe. Umie właściwie rozłożyć proporcje. Prezentując dany problem dociera zwykle do kilku miejsc w różnych częściach Polski, pokazując, jak indywidualny los mieszkańców prowincji układa się w pewien schemat doświadczeń. Mamy więc i wspomnienie rozwoju związanego z funkcjonowaniem dużych zakładów przemysłowych, i upadek fabryk przynoszący bezrobocie, i ucieczkę młodych do dużych miast, i przemyt w miejscowościach przygranicznych, i architektoniczno-ekologiczny chaos, którego skutkiem jest chociażby betonowanie placów miejskich, i niechęć w stosunku do obcych, i brak możliwości działania bez wpływu tych, którzy mają władzę i nie zamierzają się nią dzielić. To druga książka Marka Szymaniaka. Pierwsza to jeden z ciekawszych debiutów ostatnich lat, druga prezentuje równie wysoki poziom. Reporter nie szuka sensacji, nie próbuje wyłuskiwać takich fragmentów rzeczywistości, które mogłyby ją ośmieszyć, ale i zakłamać. Słucha, obserwuje, wraca. Przygląda się rozczarowaniu i poczuciu beznadziei. Nie dramatyzuje, ale i nie oferuje łatwego pocieszenia. Zdaje relację z aktualnego stanu istnienia. Jednocześnie jednak w tle mamy jeszcze coś – portret tytułowej zapaści, która nie dotyczy tylko jednego obszaru funkcjonowania, lecz ma charakter systemowy. Drogi starszego i młodszego pokolenia dramatycznie się rozchodzą, a miasta nie mają pomysłu na zbudowanie nowej narracji, dzięki której i rozwój miejsca będzie realny, i młodzi zechcą w tym rozwoju realnie uczestniczyć. Marek Szymaniak pozostaje reporterem czujnym, uważnym i empatycznym. Nie przyjmuje pozycji wyższościowej, co w tym wypadku szczególnie istotne. Zresztą jak zaznacza na końcu książki, zna dobrze tego typu miasta, bo sam pochodzi z jednego z nich. To reportaż ważny także pod względem historycznego świadectwa. Wiele bowiem pisano o podobnych miejscach w kontekście skutków transformacji ustrojowej, potem jednak o rejonach tych raczej milczano. Udokumentowanie stanu z „dzisiaj” to gest w pewnym sensie służebny wobec faktów, a przez to niezwykle istotny. Lektura obowiązkowa.

 

Marek Szymaniak, Zapaść. Reportaże z mniejszych miast, Wyd. Czarne, Wołowiec 2021.

wtorek, 6 lipca 2021

Zwyczajność (Dziobak literatury. Reportaże latynoamerykańskie, red. Beata Szady)

 

Ależ wspaniały pomysł miała Beata Szady! Zebranie w jednym tomie reportaży z krajów Ameryki Łacińskiej to nie tylko prawdziwa gratka dla polskiego czytelnika, ale i możliwość dotknięcia takiej opowieści o gatunku, dzięki której liczy się i tekst, i wprowadzenie do tekstu. Ponieważ autorem posłowia do tej książki jest Mariusz Szczygieł, porównujący bogactwo prezentowanego świata reporterskiego do tradycji polskiego reportażu literackiego, można by powiedzieć, że redaktorka tomu idzie śladem swojego znakomitego kolegi antologisty. Każdy z tekstów zamieszczonych w tomie poprzedzony jest eseistyczno-felietonowym wprowadzeniem autorstwa Beaty Szady. Przypomnijmy, że antologia „100/XX” miała podobny porządek. Warto też zwrócić uwagę, że takie potraktowanie tekstów to dobry przykład szerokiego myślenia o pracy reporterskiej jako części rzeczywistości społeczno-polityczno-kulturalnej, jako deklarowanego podejścia do zawodu, jako namysłu nad gatunkiem wreszcie. Podczas lektury „Dziobaka literatury” dowiadujemy się więc nie tylko o różnych wyborach formalnych autorów, ale i o zajmowanym przez nich miejscu w środowisku dziennikarskim i ich podejściu do podejmowanej tematyki. W efekcie owe wprowadzenia znakomicie oddają kontekst niezbędny dla pełniejszego odbioru tekstu. Warto docenić, że stylistycznie i koncepcyjnie różnorodne są nie tylko zaprezentowane reportaże. Barwnie i atrakcyjnie dla potencjalnego odbiorcy stara się również – z sukcesem! – opowiadać redaktorka tomu. Pojawiają się tutaj postaci historycznie i kulturowo rozpoznawalne, np. Che Guevara, Gabriel Garcia Marquez, Augusto Pinochet, ale opowiedziane z zaskakującej i nietypowej dla funkcjonującego wizerunku perspektywy. Bohaterami reportaży bywają zwyczaje takie jak np. wpisanie w rytuały pogrzebowe obecności błazna, ale i popularny napój, bez którego trudno sobie wyobrazić codzienność. Natkniemy się na tekst o mieście, ale i na relację z dramatycznego w skutkach wydarzenia niosącego cierpienie i śmierć. Czytelnik z pewnością zatrzyma się przy reportażu o poezji, miłości i namiętności, który w swoim biograficznym wymiarze okaże się pełen dodatkowych sensów związanych z kreacją, tworzeniem, życiem literackim i przemijaniem. Proszę czytać, a potem czekać na więcej. Ja czekam, licząc, że to nie ostatni projekt Beaty Szady promujący literaturę faktu z tego regionu.

 

Dziobak literatury. Reportaże latynoamerykańskie, red. Beata Szady, posłowie: Mariusz Szczygieł, Wyd. Dowody na Istnienie, Warszawa 2021.

niedziela, 4 lipca 2021

Brak nadziei (A. Izagirre, Potosí. Góra, która zjada ludzi)

 

Świetnie zaprojektowana okładka bardzo dobrze koresponduje z treścią reportażu. Mamy bowiem do czynienia z opowieścią mroczną, naznaczoną brakiem nadziei, pełną przemocy instytucjonalnej i jednostkowej. Izagirre opowiada o wydobywaniu srebra i innych kruszców w kopalni w Boliwii kosztem wolności, zdrowia i życia. Z jednej strony to ważne świadectwo ciężkiej pracy górników, z drugiej istotny głos o brutalnym i społecznie akceptowanym triumfie kultury maczystowskiej. Nikt nie przejmuje się umierającymi na choroby płuc mężczyznami, którzy pracowali pod ziemią. Nikogo nie interesują ci, którzy wykonywali ciężką pracę, ale nie znaleźli się w rejestrze pracowników. Kolejne ofiary śmiertelne są tuszowane, a kobiety, które teoretycznie nie mają prawa wchodzić pod ziemię, harują za dużo mniejszą stawkę i narażone są na gwałty. Izagirre portretuje świat, w którym nie ma szansy na zmianę, a wyzysk i pogarda dla drugiego człowieka to fundament reguł codzienności. Na uwagę zasługuje język, jakim posługuje się autor, oraz sposób obrazowania. Pierwsze sceny, kiedy towarzyszymy oprowadzaniu podziemnymi tunelami, znakomicie oddają duchotę, paraliżujący strach, jaki może pojawić się w ciasnym pomieszczeniu, wreszcie zagrożenia czyhające wewnątrz góry. Ostatnie sceny naznaczone są pogodzeniem się z losem, jednocześnie potwierdzają, że niczego nie da się naprawić, że działania dotyczące poprawy warunków pracy oraz praw kobiet stają się walką z wiatrakami, że ekonomia wyzysku tłamsi, niszczy i w razie potrzeby eliminuje. To, co szczególnie uderza w reportażu to fakt trwałego uwikłania w przemoc seksualną, ekonomiczną, klasową i płciową właściwie wszystkich oraz utrwalenie reguł codzienności opartych na przemocy jako niezmiennych i niemożliwych do modyfikacji. W efekcie obraz sportretowanego świata niemalże fizycznie, tak to ujmijmy, oblepia brakiem nadziei na lepsze jutro. Staje się świadectwem, które trudno powiązać z możliwością wyzwolenia się z ucisku. Lektura obowiązkowa.

 

Ander Izagirre, Potosí. Góra, która zjada ludzi, przeł. Jerzy Wołk-Łaniewski, Wyd. Filtry, Warszawa 2021.