Zapraszam również na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/bernadetta.darska

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Dopisać zakończenie (I. Michalewicz, Zbrodnie prawie doskonałe. Policyjne Archiwum X)

Reporterska książka Izy Michalewicz to przedsięwzięcie interesujące nie tylko z powodów faktograficznych. Na uwagę zasługuje również aspekt ideowy. Obok spopularyzowania wiedzy na temat pracy policyjnego Archiwum X otrzymujemy również wyraźnie zaakcentowane przesłanie konieczności upominania się o dokończenie tych historii, w których zatriumfowało zło. Reporterka pokazuje więc społeczne korzyści wynikające z pracy policjantów. Chodzi więc, oczywiście, o znalezienie i ukaranie przestępcy, ale i – a może przede wszystkim – o znalezienie odpowiedzi na pytanie, kto zabił, dlaczego to zrobił, gdzie znajduje się ciało ofiary i jaki był koniec tego, kto już nigdy nie opowie o tym, co mu się przydarzyło. Michalewicz przedstawia pracę policyjnego Archiwum X w sposób niebanalny. Rezygnuje z rekonstruowania historii śledczych na rzecz równoległego pokazywania spraw, opisywania policjantów w działaniu wydobywania na wierzch trudności, które się pojawiają, i sukcesów, które udowadniają, że nawet po wielu latach warto szukać i pytań. Oryginalnym pomysłem kompozycyjnym jest zamknięcie książki sugestią, iż opowiedziana historia nie ma zakończenia, ciągle się dzieje i dopisywane do niej będą nowe epizody. Dzięki temu zostaje również zasygnalizowany ważny aspekt pracy tych, którzy walczą ze złem. Walka ta nie ma końca, zło ciągle się odradza, a czas bywa sprzymierzeńcem i policjantów, i przestępców. Iza Michalewicz, przytaczając konkretne niewyjaśnione sprawy, skupia się zarówno na zwykłych ludziach, którzy byli ofiarami, jak i na tych, którzy należeli do osób rozpoznawalnych. W tym ostatnim przypadku przywołuje sprawę morderstwa małżeństwa Jaroszewiczów. Trochę szkoda, że w opisie tym zostały zaburzone proporcje. Rozdział ten zajmuje zbyt dużo miejsca w książce, a sama sprawa była wcześniej dość dokładnie opisana. Pojawiają się również wątpliwości dotyczące języka opisu. Autorka niepotrzebnie w niektórych miejscach postanawia zbeletryzować swój opis, w efekcie natykamy się na takie niezręczności, jak przytulające się do siebie garnki i słoik (s. 82), maki przerywające zieleń pól jak refren piosenki (s. 160), zamieszkujące (sic!) dom antyki, kwiaty i książki (s. 210), mieszkający w synu ojciec jak niespokojny duch (s. 287), zakwitająca jak kwiat kobieta (s. 313), czy słowa, w które trzeba się wsłuchać jak w echo niosące się po lesie (s. 331).

Iza Michalewicz, Zbrodnie prawie doskonałe. Policyjne Archiwum X, Wyd. Znak, Kraków 2018.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz