Zapraszam również na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/bernadetta.darska

czwartek, 19 marca 2015

Zło jako prowokacja (M. Susdorf, Dziennik znaleziony w błękicie)

„Dziennik znaleziony w błękicie” pomyślany jest jako druga odsłona „Trzech śmiertelnych historii”. Pierwszą była debiutancka książka autora zatytułowana „Dziennik znaleziony w piekarniku”. W przypadku obu publikacji Susdorf w centrum swojego zainteresowania stawia wściekłość – tę adresowaną do innych osób i do otoczenia oraz tę autodestrukcyjną. W debiutanckiej minipowieści mieliśmy do czynienia z agresją matki, która nie potrafi zaakceptować zmian, jakie zaszły w jej życiu, nie umie również pogodzić się z tym, co przydarzyło się jej ciału. Śmiertelność kobiety ujawniała się przez macierzyństwo tożsame z zabiciem tego wszystkiego, co wcześniej bohaterkę konstytuowało. Wściekłość jest również kluczowa dla historii opowiedzianej w „Dzienniku znalezionym w błękicie”. Mladi spotyka Starijego. Pięć lat temu kochał tego mężczyznę, ale on postanowił przerwać to, co między nimi było – ze strachu przed ujawnieniem, z obojętności, z gotowości zapatrzenia się w kogoś innego. Spotkanie pozornie jest dość zwyczajne. Trochę wspominania, dużo alkoholu. Nie kończy się jednak typowo. Mladi atakuje pijanego Starijego i zamyka go w swojej piwnicy. Stopniowo obserwuje rozpad doskonałości. Stariji, porównywany tutaj do Chrystusa, zaczyna być coraz mniej boski, a coraz bardziej ludzki. Nie walczy, poddaje się temu, co zgotuje mu los lub, precyzyjnie rzecz ujmując, co zaplanuje Mladi. Wściekłość tego, który więzi, narasta. Staje się coraz bardziej chaotyczna, agresywna, nieprzewidywalna. Zbolałe ciało Starijego nie budzi w Mladim litości ani współczucia. Wściekłość zaczyna bohatera zmieniać i naznaczać w sposób ostateczny. Śmiertelność w tym wypadku, by odwołać się do tytułu cyklu, jest odsłonięciem możliwego końca wszystkiego – i miłości, i uwielbienia, i normalności, i człowieczeństwa.


Marek Susdorf, Dziennik znaleziony w błękicie, Wyd. Nowy Świat, Warszawa 2014. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz