Zapraszam również na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/bernadetta.darska

wtorek, 5 kwietnia 2016

Z ogłoszenia (K. Oprzędek, Polak sprzeda zmysły)

Konrad Oprzędek wzoruje się na najlepszych. Inspiruje się książką Krzysztofa Kąkolewskiego „Trzy złote za słowo” i podobnie jak znany reporter przed laty buduje swoje opowieści w taki sposób, że początkiem historii jest ogłoszenie. Oprzędek, wbrew pozorom, wcale nie próbuje ośmieszyć swoich bohaterów. Nawet gdy opisuje kobietę handlującą swoją używaną bielizną lub gdy jego bohaterka sprzedaje własny mocz, próbuje zrozumieć tych, których słucha. Klienci obu pomysłowych bizneswoman, choć mają dość specyficzne upodobania, nie są zabawni, raczej smutni, przygnębieni, przekonani, że ponieśli życiową porażkę. Wątek ten zresztą często w książce powraca. Samotni i przegrani są nie tylko ci, którzy wydają pieniądze na czyjś intymny zapach i podniecają się złudzeniem erotycznych namiętności, ale również te osoby, które ogłaszają, że chciałaby sprzedać nerkę. Czasami taki anons jest rozpaczliwym wołaniem o pomoc, innym razem próbą zwrócenia na siebie uwagi lub prośbą o ratowanie życia, które właśnie znajduje się na zakręcie. Oprzędkowi udaje się zachować lekkość nawet wówczas, gdy w tle pojawiają się całkiem poważne tematy. Reporter umie pokazać, że absurd towarzyszy tragedii, a śmieć może istnieć w sąsiedztwie rozpaczy. Jednocześnie łatwo zauważyć warte docenienia zachowanie proporcji. Tam, gdzie ogłoszenie sugerować może banał, pojawia się historia całkiem poważna – jak w przypadku kobiety poszukującej swoich kolegów sprzed lat, choć ci od dawna nie żyją. Czasami ogłoszenie odsłania upływ czasu i zmieniające się priorytety tych, którzy są właścicielami przedmiotu, którego dotyczy anons – tak jest chociażby w tekście o zużytym od pocałunków Jezusie na krzyżu, ważnym punktem odniesienia dla matki, mało znaczącym przedmiotem dla syna. Reporterską książkę Oprzędka można więc uznać za portret Polaków zdominowany ich samotnością, pomysłowością i historiami kryjącymi się za pozornie mało istotnymi przedmiotami. Cóż bowiem ciekawego może być w używanych majtkach, lodówce, suplementach diety czy mającym wiele lat, zmechaconym kocyku? – spytałby ktoś lekceważąco i zrezygnowawszy z lektury, na pewno popełniłby błąd.


Konrad Oprzędek, Polak sprzeda zmysły, Wyd. Dowody na Istnienie, Warszawa 2016.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz