Zapraszam również na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/bernadetta.darska

wtorek, 3 lutego 2015

Trudny czas przemian (G. Szymanik, Motory rewolucji)

Zbiór reportaży Szymanika podzielony jest na trzy części. Każda z nich dotyczy innej rewolucji i innego okresu przemian. Odsłaniając cechy charakterystyczne walk o lepsze jutro w danym rejonie świata, autor jednocześnie pokazuje pewną powtarzalność tego typu działań. Mamy więc nadzieję, mamy przekonanie, że oto wreszcie kończy się czas niewoli, mamy wreszcie brutalne zniszczenie pragnienia, które motywowało i inspirowało do jednoczenia się i czerpania siły ze wspólnoty. Ten ostatni akcent jest szczególnie przejmujący, zwłaszcza że zdrada nie przychodzi z zewnątrz, lecz zdaje się czyhać wśród tych, którzy, tak by się wydawało, powinni zareagować zupełnie inaczej. Bunt pacyfikowany to ten moment, w którym uchwycone zostaje rozczarowanie, niedowierzanie, wreszcie bezradność wymieszana z poczuciem beznadziei. Skoro wywalczona wolność niesie niewolę innego rodzaju, idea niezależności i pozytywnego kształtowania przyszłości zamienia się w utopię. Szymanik przygląda się Ukrainie, dokumentując świat w stanie rozpadu, lecz w swoim chaosie naznaczony przekonaniem, że walka ma sens i dalsze pochylanie karku nie ma już racji bytu. Obserwuje konsekwencje tzw. Arabskiej Wiosny. Złamaną i zniszczoną nadzieję chyba najlepiej widać w kontekście wydarzeń w Egipcie. Opisuje także takie tereny jak Białoruś, Czeczenia czy Azerbejdżan. Mroczny cień Rosji jest tutaj również obecny, choć inaczej niż w przypadku Ukrainy. Autorowi udaje się pokazać zwykłych ludzi wplątanych w Wielką Historię, którzy choć niszczeni są przez nią w brutalny sposób, żyją i swoim życiem pokazują, że nie tak łatwo zniszczyć zwykłego człowieka. Brzmi może zbyt patetycznie, ale przekonanie o sile tkwiącej w codzienności i konsekwencji działania wybrzmiewa w tych reportażach mocno i zauważalnie.


Grzegorz Szymanik, Motory rewolucji, Wyd. Czarne, Wołowiec 2015. 

1 komentarz:

  1. Dzięki za recenzję :) Skłania mnie do przeczytania całości. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń