Zapraszam również na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/bernadetta.darska

środa, 11 lutego 2015

Niezbędni, choć niewidoczni (A. Maloney, Pod schodami)

Publikacja Maloney koncentruje się na niezwykle interesującym zagadnieniu z kręgu tzw. historii codzienności. Autorka charakteryzuje bowiem zasady rządzące pracą służby domowej oraz próbuje uchwycić zmiany związane z wybuchem I wojny światowej, zwiększeniem zatrudnienia kobiet w fabrykach i emancypacją płci pięknej. Temat, który wydaje się arcyciekawy i taki jest w rzeczywistości, zostaje jednak potraktowany dość powierzchownie. W trakcie lektury trudno oprzeć się wrażeniu, że autorka ledwo dotyka interesującego ją zagadnienia i ignorując mnóstwo pojawiających się przy okazji kwestii, porusza od razu kolejne wątki. Nie budzą także podziwu odniesienia bibliograficzne. Maloney często cytuje te same osoby, a dość krótka lista odwołań zamieszczona na końcu książki pozwala sądzić, że autorka miała na celu raczej napisanie eseju o służbie domowej w Anglii w początkach XX wieku niż pracę pomyślaną jako próba całościowego i wieloaspektowego ujęcia tego tematu. Szkoda. Nie znaczy to jednak, że „Pod schodami” nie zasługuje na uwagę. Maloney stara się pokazać codzienność służby domowej, uwzględniając i relacje panujące w tej grupie, i zasady rządzące komunikowaniem się z panami, i zakres obowiązków, i właściwie dość symboliczne prawa, jakie posiadali służący. Autorce udaje się wyeksponować kilka istotnych problemów. Przykładem może być chociażby tendencja do nazywania służących tymi samymi imionami niezależnie od ich prawdziwych imion (uprzedmiotowienie służby), czy informacja, że kobiety chcące zostać służącymi, musiały najpierw pracować dwa lata, by zarobić pieniądze na zakup odpowiedniego stroju (zostanie służącą jako wymarzony zawód i gwarancja zapewnienia sobie „lepszego życia”). Nie można pominąć historii pokazujących ścisłe przestrzeganie hierarchii w grupie służących. Zapadają one szczególnie w pamięć czytelnikowi. Stanowią bowiem dowód na to, jak chętnie ci, którzy osiągnęli nawet odrobinę więcej od innych, odcinają się od swojego wcześniejszego środowiska, uznając je za gorsze i pogardzając nim. Jest w takim zachowaniu także pewien tragizm. Niezależnie bowiem od tego, że kamerdyner lub gospodyni mieli faktycznie wyższą pozycję, a pokojowe zachowywały pewną niezależność, to panowie decydowali o losach wszystkich swoich podwładnych bez wyjątku. W efekcie stojąca najniżej w hierarchii posługaczka przynajmniej w tym względzie była równa gospodyni.


Alison Maloney, Pod schodami. Życie codzienne służby domowej w początkach XX w. w Anglii, przeł. Krzysztof Cieślik, Wyd. Bellona, Warszawa 2015. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz