Zapraszam również na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/bernadetta.darska

oraz na moje konto na Instagramie: https://www.instagram.com/bernadettadarska/

czwartek, 1 stycznia 2026

Rozpad (J. Pavičić, Czerwona woda)

 

Znakomita powieść! Choć w 2021 roku została uznana we Francji za najlepszą europejską powieść kryminalną, to jednak uznanie „Czerwonej wody” tylko za historię pewnej zbrodni byłoby nazbyt dużym uproszczeniem. Pavičić najwyraźniej lubuje się w tym, co nieoczywiste, etycznie skomplikowane, uwikłane w relacje pełne napięcia. „Czerwona woda” to przede wszystkim powieść psychologiczna. Punkt wyjścia jest faktycznie taki, jak w kryminale. Spokojne życie zwykłej rodziny zostaje przerwane przez zniknięcie nastoletniej córki. Jednak już opis prowadzący do zasygnalizowania, że oto jest ostatni dzień życia, które nigdy już w takim kształcie nie wróci, okazuje się niebanalny i bardzo niepokojący. Dobrze oddaje klimat tego, z czym będziemy mieć do czynienia później. Pavičić rezygnuje z klasycznego śledztwa. Policja dość szybko umywa ręce, nie ma żadnych śladów, tylko brat dziewczyny przez lata będzie jeszcze pytał i jeździł tam, gdzie być może zaginioną widziano. „Czerwona woda” właściwie od początku staje się opowieścią o rozpadzie świata. Ów rozpad odsłoni się przed czytelnikami w wielu wersjach. Będzie to rozpad tej jednej, konkretnej rodziny, która przez wiele lat żyje w cieniu braku odpowiedzi, będzie to rozpad całej niewielkiej społeczności i konkretnych jednostek, bo ktoś coś prawdopodobnie wie, ktoś coś ukrywa, ktoś jeszcze nie chce lub nie umie zmierzyć się z posiadaną wiedzą, będzie to wreszcie rozpad całego społeczeństwa, bo wkrótce po zaginięciu dziewczyny w Jugosławii rozpocznie się wojna, a kiedy się skończy, nic już nie będzie tak samo. Bohaterów obserwujemy przez blisko trzydzieści lat. Ich życie rozpada się, rozpoczyna się od nowa, ale jednocześnie nadal jest powiązane z pewną nocą z przeszłości, kiedy nastoletnia dziewczyna znika bez śladu. Pavičić okazuje się uważnym obserwatorem dobrze niuansującym emocje, poczucie winy, stopniowe rodzenie się obojętności. Potrafi zaskoczyć odpowiedzią, która choć wszystko wyjaśnia, tak naprawdę wiele jeszcze bardziej komplikuje. Bardzo dobre!

 

Jurica Pavičić, Czerwona woda, przeł. Leszek Małczak, Wyd. Noir Sur Blanc, Warszawa 2025.


poniedziałek, 29 grudnia 2025

(Nie)widoczność (M. Rosłan, Robale)

 

„Robale” Marka Rosłana wpisują się w tradycję narracji żałobnych. Punktem odniesienia staje się bowiem śmierć. Jeśli jednak skwitowalibyśmy tę arcyciekawą publikację tylko w ten sposób, byłoby to duże uproszczenie. Autor bowiem zaskakuje na wielu poziomach. Ten mikroesej o odchodzeniu okazuje się bowiem także, a może przede wszystkim tekstem o uważności, szukaniu punktów zaczepienia dla życia i widoczności. Tytułowe robale przesuwają punkt ciężkości w stronę tego, co żyje, rusza się, ma kolory i często zaskakuje swoim kształtem. Zainteresowanie owadami to także zasygnalizowanie ciągłości istnienia, tego istnienia, w którym jeszcze wszyscy są na swoim miejscu i nikt nie odszedł. Wymienianie i opisywanie tytułowych robali służy, jak można przypuszczać, nie tylko dostrzeżeniu tego życia, które bywa uznawane za nieistotne, ale też nadaniu znaczenia temu, co w skali mikro ma jednak własną, niepowtarzalną historię. Małe sąsiaduje więc z wielkim, nieistotne z tym, co fundamentalne, żywe z martwym, szybko zapominane z koniecznym do utrwalenia. Publikacja Rosłana okazuje się wyjątkowo intrygująca pod względem formalnym. Sugerowałam już jej niewielką objętość, używając określenia mikroesej, choć gatunkowo można by chyba także mówić o mikroimpresjach prozatorskich. Ale „Robale” przypominają, taką nazwę przywołajmy, notatki z czasów trudnych. Są połączeniem wspomnień, mierzenia się z żałobą, spisu utworów podejmujących temat żegnania się ze zmarłym rodzicem, wreszcie fantastycznych opisów owadów. Proszę czytać, warto!

 

Marek Rosłan, Robale, Wyd. Nisza, Warszawa 2025.


niedziela, 28 grudnia 2025

Na własnych zasadach (J. Moorhead, Surrealistyczne przestrzenie. Życie i sztuka Leonory Carrington)

 

Biografia Leonory Carrington okazuje się ciekawym pretekstem do rozważenia co najmniej kilku, zazębiających się i wzajemnie na siebie oddziałujących wątków. Po pierwsze, na uwagę zasługuje refleksja autorki związana ze spotkaniami ze swoją bohaterką. Odsłonięcie kwestii wpływu, oddziaływania, wreszcie świadomego kreowania swoich wspomnień oraz relacji z osobą, która rekonstruuje poszczególne etapy życia, okazuje się na pewno nie najważniejszym, ale istotnym i inspirującym dopowiedzeniem. Po drugie, książka Moorhead to nie tyle opowieść o surrealistce Carrington, ale o całym środowisku surrealistów. W efekcie otrzymujemy ciekawą opowieść o relacjach, związkach, traktowaniu idei, zobowiązaniach i lojalności lub jej braku. Na styku tego, co prywatne (miłość i przyjaźń) i artystyczne (twórczość) widać dużo napięcia, nieoczywistej energii, ale i niekoniecznie standardowych wyborów pozwalających przełamywać to, co u innych byłoby pretekstem do rozpadu, a tutaj staje się kolejną wersją czegoś naznaczonego ciągłością. Po trzecie, autorka proponuje liczne odczytania obrazów Leonory Carrington, co w zderzeniu z możliwością obejrzenia ich w publikacji, staje się ciekawym pretekstem do własnych interpretacji lub porównań z dziełami innych artystów. Po czwarte, mamy do czynienia z ciekawym rozpisaniem biografii według kolejnych etapów znaczonych miejscami, które okazały się dla bohaterki książki istotne. Taki akurat wybór motywu wiodącego interesująco pokazuje zależność między miastem, środowiskiem a swoimi czasami. Otrzymujemy więc udana próbę oddania rytmu i klimatu epoki. Po piąte wreszcie, na uwagę zasługują eksponowane na przestrzeni lat kwestie klasowe, lojalnościowe, a także te związane z przełamywaniem obowiązującego tabu. Zupełnie niechcący Moorhead dobrze pokazuje, że oryginalność i talent mają największą szansę rozbłysnąć wtedy, kiedy dostaje dla swojego światła sprzyjające warunki materialne, rozwojowe i towarzyskie. Warto!

 

Joanna Moorhead, Surrealistyczne przestrzenie. Życie i sztuka Leonory Carrington, przeł. Agnieszka Nowak-Młynikowska, przedmowa: Agnieszka Taborska, Sopot 2025.