Zapraszam również na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/bernadetta.darska

oraz na moje konto na Instagramie: https://www.instagram.com/bernadettadarska/

niedziela, 17 listopada 2019

Nowa forma i efekty (J. Kopińska, Obłęd; F. Springer, Dwanaście. Nie myśl, że uciekniesz; J. Mikołajewski, Cień w cień. Za cieniem Zuzanny Ginczanki; K. Bonda, Miłość leczy rany)


Jesień to kilka książek, których autorzy mierzą się - z lepszym lub gorszym skutkiem - z innymi niż wcześniej gatunkami:
- „Obłęd” Justyny Kopińskiej – to dowód na to, że niektórzy reporterzy powinni trzymać się od prozy z daleka. Zło, które ma być wstrząsające, opisane zostaje pretensjonalnie i na szkolnym poziomie. Miejscami budzi śmieszność swoją łopatologią. Lektura zbędna.
- „Dwanaście. Nie myśl, że uciekniesz” Filipa Springera – choć autor cały czas trzyma wysoki poziom, tę książkę zdecydowanie umieszczam wśród najlepszych w jego twórczości. Znakomicie pokazane zostaje to, jak pracując z faktami, trzeba czasami radzić sobie z ich ograniczeniami i wyzwaniami fikcji. Lektura obowiązkowa.
- „Cień w cień. Za cieniem Zuzanny Ginczanki” Jarosława Mikołajewskiego – mierzenie się z pamięcią własną i kulturową o postaci realnie istniejącej, ale i uwznioślonej. Fakty naznaczone autobiografizmem. Warto.
- „Miłość leczy rany” Katarzyny Bondy – po słabych „Lampionach” i „Czerwonym Pająku” Bonda w formie. Wbrew sugestiom okładkowym to nie jest kryminał. Bonda próbuje nowego gatunku – powieści obyczajowej z elementami romansu, konwencji melodramatycznej i wątkami sensacyjnymi. I wychodzi z tego obronną ręką – to literatura popularna na przyzwoitym poziomie.

Justyna Kopińska, Obłęd, Wyd. Świat Książki, Warszawa 2019; Filip Springer, Dwanaście. Nie myśl, że uciekniesz, Wyd. Czarne, Wołowiec 2019; Jarosław Mikołajewski, Cień w cień. Za cieniem Zuzanny Ginczanki, Wyd. Dowody na Istnienie, Warszawa 2019; Katarzyna Bonda, Miłość leczy rany, Wyd. Muza, Warszawa 2019.

poniedziałek, 11 listopada 2019

Używane i zużywane (K. Moore, The Radium Girls. Mroczna historia promiennych kobiet Ameryki)


Kolejna publikacja uzupełniająca ważne fakty na temat społecznej i kulturowej roli kobiet. Ta odsłona her-story jest akurat wyjątkowo mroczna. Wpisuje się w opowieść o pracy kobiet, o warunkach urągających bezpieczeństwu i zdrowiu oraz o ignorowaniu stanu zdrowia pracownic. Autorka rekonstruuje wydarzenia sprzed lat, kiedy to w latach dwudziestych XX wieku kobiety pracowały przy produkcji farby świecącej w ciemnościach. Radioaktywny rad powodował nie tylko świecenie sprzedawanego produktu, ale i świecenie osób pracujących przy jego powstaniu. Moore rekonstruuje proces stopniowego dochodzenia do wiedzy i uświadamiania sobie tragicznych skutków ciągłego narażenia na promieniowanie. Jednocześnie pokazuje uniwersalny schemat ignorowania potrzeb pracownic, fałszowania rzeczywistości, lekceważenia problemu, stawiania na pierwszym miejscu zysku, a nie człowieka. Szkoda trochę, że ten bardzo interesujący reportaż ukazuje się pod tak kuriozalnym, bo połowicznie przetłumaczonym tytułem. Warto byłoby poszukać polskiego określenia, które odpowiadałoby sugestywnością angielskiemu. Zwłaszcza że ukazała się jakiś czas temu w Polsce inna książka o podobnej tematyce, tyle że dotycząca okresu II wojny światowej. Mam na myśli „Dziewczyny atomowe” Denise Kiernan. W książce Moore pojawia się określenie „radowe dziewczyny”. Każda z publikacji odsłaniająca upodlenie pracownic i pracowników jest istotnym głosem – przypominającym, odpominającym, przeciwstawiającym się zapomnieniu. Moore swoim tekstem sprawia, że kobiety używane i zużywane, a więc traktowane przedmiotowo, zyskują swoją historię i podmiotowość.

Kate Moore, The Radium Girls. Mroczna historia promiennych kobiet Ameryki, przeł. Dorota Konowrocka-Sawa, Wyd. Poradnia K, Warszawa 2019.

piątek, 8 listopada 2019

Świadectwo (Z. Waxman, Kobiety Holocaustu)


Publikacja Waxman to ważny punkt na mapie badań, które określić możemy jako – takie sformułowanie pada na końcu książki – feministyczną historię ludobójstwa. Na plan pierwszy w tej opatrzonej świadectwami i intymnymi opowieściami her-story wysuwa się los kobiet. Ten zaś otwiera na szereg innych problemów, w kontekście których płeć ofiary odgrywa rolę kluczową, a mianowicie starość, macierzyństwo, przemoc seksualną, upokarzanie poprzez dodatkową intensyfikację tego, co doprowadza do przewartościowania estetycznego wizerunku kobiety, wreszcie uczynienie kobiecego ciała produktem dającym większe lub mniejsze możliwości przetrwania. Upodlenie przeczytane przez płeć okazuje się świadectwem niezwykle ważnym. Pokazuje bowiem – i to w książce Waxman znakomicie widać – że Holocaust był nie tylko zrealizowanym gwałtem na wartościach i unieważnieniem granicy między życiem a śmiercią. Okazał się również starannie zaplanowanym zamachem na codzienność i zwyczajność poprzez „wrzucenie” ludzi w rzeczywistość bez zasad, bez przewidywalności, bez punktów zaczepienia. Opowieść o Żydówkach to zatem również opowieść o staraniach, które doprowadzić miały do zachowania przynajmniej namiastki tego, co zostało poza drutami obozów i co nazbyt szybko stało się tylko wspomnieniem. Przetrwanie w relacjach świadków i ocalałych to wyrwanie życia wszechobecnej śmierci, ale i próba odbudowania świata, który okazał się kruchy i podatny na ostateczność katastrofy.

Zoë Waxman, Kobiety Holocaustu, przeł. Joanna Bednarek, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2019.