Zapraszam również na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/bernadetta.darska

oraz na moje konto na Instagramie: https://www.instagram.com/bernadettadarska/

czwartek, 9 lipca 2020

Willa (S. Stranger, Leksykon światła i mroku)


Punktem wyjścia dla tej opowieści jest dom. Dom to także początek dwóch różnych historii. Dom to archiwum tego wszystkiego, co kryje się za kolejnymi literami alfabetu, składającymi się na tytułowy leksykon światła i mroku. Stranger zderza dwie różne historie – jedna to opowieść o losach Henry’ego Rinnana, znanego jako przywódca bandy torturującej i mordującej członków norweskiego ruchu oporu, druga to losy rodziny, która w wyniku różnych splotów okoliczności zamieszkuje w willi, w której kilka lat wcześniej w czasie wojny działała tzw. Rinnanbanden. Stranger znakomicie wykorzystuje konwencję leksykonu. Pozwala mu ona wyeksponować to, co istotne, co zasługuje na szczególną uwagę, co potrzebne, by dobrze zrekonstruować przeszłość. Jednocześnie autor nie traci z oczu tej historii, na której mu zależy. Nie mamy więc tutaj fragmentaryzacji, poszatkowania, chaosu. Willa jest tym, co spaja losy ludzi, którzy nigdy się nie spotkali, ale za sprawą miejsca wywarli na siebie ogromny wpływ. Stranger pyta o winę i karę. Zastanawia się nad prawdopodobnymi przyczynami i daj sobie możliwość uznania, że wspomnianych przyczyn nie da się wskazać. Interesuje go atmosfera towarzysząca miejscu naznaczonemu złem i kwestia trwałości zła, które się zadomowiło. Powieść Strangera okazuje się również interesującą impresją na temat pamięci i zapomnienia oraz konieczności częściowego przynajmniej odcięcia się od przeszłości, by móc tworzyć przyszłość.

Simon Stranger, Leksykon światła i mroku, przeł. Katarzyna Tunkiel, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2020.

środa, 8 lipca 2020

Czekanie i rozmowa (K. Barry, Nocny prom do Tangeru)


To proza zbudowana wokół czekania, rozmowy i duchoty. Na pierwszym planie jest wspomniane czekanie. Ale nie tylko na ów tytułowy prom do Tangeru. To czekanie na prawdę własnego życia, na chwilę, w której okaże się, że jesteśmy gotowi, by się z nią zmierzyć się, na przeszłość, która w końcu przestanie boleć, choć pozornie tak łatwo jest bagatelizowana. Z czekania wynika potrzeba, a raczej konieczność, rozmowy. Skoro już tak się stało, że to właśnie teraz jest noc, gdy można powiedzieć wszystko, choć wcale się tego nie zamierzało, trzeba mówić. Opornie, rwanym rytmem, z przerwami, z nagłą gotowością do ujawniania skrajnych emocji, z przekonaniem, że jedno słowo często znaczy więcej niż wiele słów. Rozmowa bywa spotkaniem, ale i staje się pożegnaniem. To, co zamyka pewien etap i otwiera na inny, bywa przygotowaniem na odkrycie, że tak naprawdę nie znało się do końca siebie i innych. I ta duchota. Duchota poplątanych życiorysów, duchota słów, które nie powinny paść, duchota czynów, których nie da się zapomnieć. Duchota przypominająca trochę atmosferę „Kwartetu aleksandryjskiego” Lawrence’a Durrella. Barry zdaje się mieć niezwykłą umiejętność portretowania chwili, która rozkłada się na całą noc, a w rozmowie dotyka tych rejestrów, które można by określić całym życiem. Warto.

Kevin Barry, Nocny prom do Tangeru, przeł. Łukasz Buchaalski, Wyd. Pauza, Warszawa 2020.

wtorek, 7 lipca 2020

Droga do poznania siebie (G. Steinem, Moje życie jako droga)


Autobiograficzne zapiski Glorii Steinem powinny być lekturą obowiązkową nie tylko dla osób zainteresowanych feminizmem. Owszem, Steinem to jedna z najważniejszych postaci amerykańskiego ruchu kobiecego, ale jej opowieść zyskuje dużo szerszy wymiar, nie zawęża się tylko do kwestii związanych z doświadczeniem kobiet. To ważny gest narracyjny, ale i ważna deklaracja ideowa – sprawy kobiet są częścią spraw społecznych, tych ważnych, kluczowych, dzięki którym społeczeństwo okazuje swoje nowoczesne i humanistyczne oblicze. Steinem dużo miejsca poświęca wykluczeniu oraz wyborom, które konstytuują ostatecznie naszą tożsamość. Warto zatrzymać się przy fragmentach dotyczących stosunku do imigrantów, walki z rasizmem, postępującego odradzania się aktywności obywatelskiej wśród rdzennej ludności, wreszcie inicjatyw stojących na straży bezpieczeństwa i wolności kobiet. Autorka znakomicie łączy osobistą ciekawość świata i ludzi z umiejętnością krytycznego namysłu nad tym, w czym uczestniczy i czego staje się częścią. Co ciekawe, jest nie tylko świadoma roli, jaką odgrywa, oraz wpływu na daną grupę ludzi, umie też w odpowiednim momencie się wycofać, by z satysfakcją obserwować cudzą siłę i piękno przekonywania do dobrych idei. Warto docenić kompozycję książki. Steinem rezygnuje z chronologicznej rekonstrukcji swojego życia, stawia natomiast na problemowe i kontekstowe ujęcie. W efekcie obok autobiografii autorki otrzymujemy też całkiem pokaźne fragmenty dotyczące zaangażowania politycznego, zmian zachodzących w mediach czy potrzeby różnorodności i wielogłosowości. Opowieść ta okazuje się również ponadczasową i uniwersalną lekcją włączania siebie i własnego życia w demokrację i jej kształt. Bardzo dobre.

Gloria Steinem, Moje życie jako droga, przeł. Anna Dzierzgowska, Wyd. Poradnia K, Warszawa 2019.