Zapraszam również na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/bernadetta.darska

oraz na moje konto na Instagramie: https://www.instagram.com/bernadettadarska/

sobota, 20 lipca 2024

Być Teksańczykiem (E. Winnicka, Miasteczko Panna Maria. Ślązacy na Dzikim Zachodzie)

 

Najnowszy reportaż Ewy Winnickiej z powodzeniem można czytać jako kolejną odsłonę szeroko zakrojonego projektu poświęconego różnym odsłonom emigracji. Przypomnę, że autorka pisała zarówno o Polakach mieszkających w Wielkiej Brytanii, jak i w Stanach Zjednoczonych. W tym przypadku chodzi o tę drugą odsłonę wieloaspektowej opowieści. Mogliśmy poznać biografię Barbary Piaseckiej-Johnson, a także poznać życie polskich imigrantów w Nowym Jorku („Milionerka. Zagadka Barbary Piaseckiej-Johnson” i „Greenpoint. Kroniki Małej Polski”). Tym razem autorkę interesują losy Ślązaków, którzy w XIX wieku decydują się wyemigrować do Ameryki. Książka ta dobrze wydobywa to wszystko, co wynika ze zderzenia wyobrażeń i rzeczywistości, pragnień i tego, co faktycznie może zaoferować inny kraj, wiedzy o sobie i konieczności przedefiniowania przyzwyczajeń, rozpoczęcia nowego życia i podtrzymywania pamięci życia porzuconego, swojskości i obcości, siły i słabości. Bardzo ciekawym wątkiem jest pokazanie potrzeby utrzymania mitu o własnym przyjeździe i budowanie fałszywej narracji dla osób pozostałych w kraju. Nieprzyznawanie się do trudności, pomijanie doświadczanej niechęci, odcinanie się od problemów związanych z brakiem akceptacji i stygmatyzacją to zazwyczaj przemilczana część historii osiedlenia i zadomowienia się na Dzikim Zachodzie. Interesująca jest również rola pełniona przez Kościół. Nie tylko w kontekście podtrzymywania coraz bardziej wątpliwej więzi z krajem, ale i w wymiarze społecznym, jeśli weźmiemy pod uwagę reguły tworzenia rytuałów codzienności oraz potrzeby myślenia o przyszłości. Na uwagę zasługuje wpisywanie się w status związany z byciem Teksańczykiem. Anektowanie Teksasu do własnej biografii to nieoczywiste roszady kształtujące tożsamość tych, którzy przybyli do Ameryki. Ewa Winnicka dobrze pokazuje proces zmieniania się, dostosowywania się, ale i dbania o to, by zachować cechy szczególne, odróżniające od otoczenia. To funkcjonowanie „pomiędzy” wydaje się bardzo ciekawe, zwłaszcza że stanowi przedłużenie losu Ślązaków jako takiego. Warto!

 

Ewa Winnicka, Miasteczko Panna Maria. Ślązacy na Dzikim Zachodzie, Wyd. Czarne, Wołowiec 2024.

sobota, 13 lipca 2024

Odzyskiwanie (E. Kącka, Wczoraj byłaś zła na zielono)

 

Znakomita proza! Eliza Kącka pokazuje mistrzostwo stylu, autoanalizy, umiejętności obserwacji i opisu, dzięki któremu to, co autobiograficzne przestaje być tylko i aż opowiadaniem o własnym życiu, ale staje się również zaproszeniem do poznania świata intymnego, niemożliwego, znoszącego granice. Ten ostatni aspekt wydaje się szczególnie ważny, a mianowicie przełamywanie obcości dla siebie i przed innymi. Szczery i boleśnie precyzyjny opis ma konkretny wpływ na czytelnika – unieważniana jest pozycja obserwatora na rzecz perspektywy współodczuwającej. Książkę Elizy Kąckiej da się czytać na wielu poziomach. Ten najbardziej oczywisty to opowiedzenie o wychowywaniu córki i o wspólnym mierzeniu się z odmiennością. Autorka z dużą wrażliwością dba o zachowanie właściwych proporcji. Poruszające sceny z życia prywatnego zyskują dodatkowy wymiar dzięki możliwości czytania ich także w wymiarze społecznym, kulturowym i obyczajowym. Możemy więc także widzieć tę książkę jako opowieść o przyciąganiu i odpychaniu przez instytucje tych, którzy szukają pomocy. W tym kontekście mocno rezonują fragmenty opatrzone tytułem „Rzeczy, które usłyszałam jako matka”, składające się z cytatów z porad usłyszanych od różnych osób. Fakt, iż mamy do czynienia głównie z komunikatami sprzecznymi, obnaża samotność matki i dziecka. Publikacja Elizy Kąckiej to także opowieść odsłaniająca przed czytelnikiem proces odkrywania, zaprzeczania, mierzenia się z niełatwą codziennością, wreszcie zachwycania się drobiazgami, które stają się ważnymi momentami zwrotnymi w rozwoju córki. To również historia towarzyszenia dziecku i bycia razem z dzieckiem w roli nie tylko matki, ale i niezależnej jednostki. Istotne jest tutaj również zarysowanie nieoczywistości ról – czasami to autorka doznaje olśnienia i jest przewodniczką dziecka, zdarza się jednak również, że to córka oprowadza rodzicielkę po swoich, zamkniętych dla innych światach. Pokora, z jaką Eliza Kącka przyjmuje tę zamianę ról, wywołuje wzruszenie, ale i budzi podziw dla dojrzałości potrafiącej zaakceptować brak reguł. „Wczoraj byłaś zła na zielono” można wreszcie czytać jako historię matki i córki oraz kobiety i dziecka. Ta pierwsza para wiązać się będzie z prywatnością i nieoczywistym, pełnym wyzwań macierzyństwem, ta druga skoncentrowana jest na osobności, a więc dostrzeżeniu i zawalczeniu o to, by było również życie wśród innych ludzi. W tym ostatnim kontekście w pamięć zapada walka autorki o to, by córka nie doświadczała odrzucenia. Sceny związane z wejściem w przestrzeń naznaczoną dziwnością i umiejętne kierowanie sytuacją tak, by doszło do porozumienia ponad podziałami, to nie tylko majstersztyk literacki, ale i niezwykła życiowa mądrość. Ważny jest także wątek posiadania dostępu do języka umożliwiającego porozumienie. Chwile, kiedy dochodzi do bycia w jednym świecie i kiedy dwa różne światy nie mogą się połączyć, to istotne fragmenty książki, dokumentujące komunikację jako proces, który nie ma dobrego zakończenia i dzieje się przez cały czas. Lektura obowiązkowa. Nie będzie przesadą powiedzenie, że tak oto wygląda wielka literatura!

 

Eliza Kącka, Wczoraj byłaś zła na zielono, Wyd. Karakter, Kraków 2024.

piątek, 12 lipca 2024

Kultura pozorów (A. Kamińska, Złota klatka? O kobietach w Szwajcarii)

 

Reportaż Agnieszki Kamińskiej zasługuje na uwagę z kilku powodów. Po pierwsze, mamy do czynienia z opowieścią o przemianach kulturowo-społecznych, dotyczących praw kobiet i dziejących się w kraju, który nie kojarzy się negatywnie w kontekście dbałości o równouprawnienie. Po drugie, dowiadujemy się o ogromnych opóźnieniach, jakie ma Szwajcaria, w równym traktowaniu obu płci. Po trzecie, odkrywamy, jak niewiele wiemy o szwajcarskim uwikłaniu tradycyjnych obyczajów w reguły rządzące prawem i regulujące ewentualne postępy dotyczące przywilejów dostępnych dla całego społeczeństwa. Po czwarte, bardzo ciekawe okazuje się przyjrzenie temu, jak pod pozorem dobra oferowanego kobietom ogranicza się ich prawa oraz jak za pomocą wyraźnej sugestii o braku odbierania czegokolwiek próbuje się owe prawa kobiet poszerzyć. Otrzymujemy bowiem relację nie tyle z frontu walki, co raczej z obmyślania i realizowania skutecznych strategii zmieniających świat. Po piąte wreszcie, książkę można również traktować jako głos przypominający o tym, że osiągnięcie celu to tylko jeden z kroków. Pozostaje jeszcze zmiana mentalności oraz doprowadzenie do tego, by zmiana stała się czymś zwyczajnym i czymś do czego dawno się już przyzwyczajono. Reportaż Agnieszki Kamińskiej okazuje się zatem opowiedzeniem o tym, czego nie widać i co ukrywa się pod pozornie doskonałym wizerunkiem. Czyta się go z dużym zainteresowaniem, choć momentami trochę razi sprawozdawczy styl, a także nieco rozmywająca się pod koniec formalna koncepcja książki.

 

Agnieszka Kamińska, Złota klatka? O kobietach w Szwajcarii, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2024.