Marta Tomczok łączy w „Bliznach” co najmniej kilka perspektyw – badaczki przestrzeni poprzemysłowych w kontekście kulturowo-społecznym, literaturoznawczyni i Ślązaczki. Każda z tych ról przynosi konkretne konsekwencje – uwrażliwienie na relacje, uważność na przemiany zachodzące w otoczeniu, pamięć brutalności związanej z eksplorowaniem bogactw naturalnych, wreszcie zaangażowanie społeczne i empatia. Tomczok potrafi równolegle czytać przestrzeń, przemysłowy konkret, historię przemian uwikłanych politycznie i biografię ludzi. Autorka znakomicie rekonstruuje przeszłość ze śladów i skrawków, które po niej pozostały. Stawia naprzeciw siebie to, co zostaje na zawsze powiązane. Planowany rozwój przemysłu przyczynia się do wysiedlenia całych miejscowości i zburzenia znajdujących się w nich domostw. Tam, gdzie była wielopokoleniowa przeszłość ludzi, przychodzi nowe i rozpoczyna zupełnie inną historię. Dzisiaj o przetrwaniu minionego świadczy konkretne, niekoniecznie czytelne dla wszystkich ukształtowanie terenu, fundamenty, których nie powinno w danym miejscu być, sad, który odradza się rok w rok, choć na jego owoce nikt nie czeka, uzdrowisko, które dawno umarło, lasy, w które trudno uwierzyć, że kiedyś tutaj były, kilka wzruszeń wydobywanych ze wspomnień w dowód zaufania do autorki i jako świadectwo tego, co specjalnie zatarto, by nie ujawnić świadomie czynionego zniszczenia. Marta Tomczok próbuje chwycić to, co prawie już pochłonęło zapomnienie. Ma świadomość wagi swoich pytań, odpowiedzi, które znajduje, bo opowiedziana przez nią historia to odzyskiwanie tych fragmentów tożsamości, bez których śląskość pozostaje niepełna. Ważnym elementem książki jest także konsekwentne zderzanie piękna i brzydoty, rozwoju z tradycją, postępu z chorobą, przy czym każde z tych słów zyskuje różne znaczenia. Poprzemysłowy krajobraz staje się potwierdzeniem zmian, których nie da się odwrócić, ale też przypomnieniem przemilczanej przemocy związanej z wysiedleniami. Lektura ważna i potrzebna.
Marta Tomczok, Blizny. Krajobrazy po przemyśle, Wyd. Czarne, Wołowiec 2026.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz