Wyciszona, ale i niepokojąca, pozornie o codzienności, a tak naprawdę o głodzie tego, co okaże się nadzwyczajne, o ludziach, którzy mogą wszystko, ale to, co mają, nie daje im spełnienia, o Berlinie, który ma w sobie energię zmiany, ale i zawiera w sobie tajemnicę wynikającą z nieuchwytności nawet wtedy, kiedy wydaje się, że pełne zrozumienie jest blisko – taka jest proza Latronico. Berlin nie stanie się tutaj tylko symbolem lub hasłem wywoławczym, okazuje się ważnym konkretem. Ci, którzy znają miasto, z pewnością odczytają więcej sensów. Warstwa topograficznego odwołania jest bowiem wyjątkowo istotna – mówi dużo o czasie, sygnalizuje kwestię związane z opisem różnych osób, wreszcie odsłania różnice klasowe, wybory i możliwości. Latronico celnie, precyzyjnie, okiem uważnego obserwatora charakteryzuje parę młodych ludzi. Oboje pracują zdalnie, oboje chcą żyć intensywnie, a choć bodźców nie brakuje, kolejne doświadczenia wydają się tylko powtórzeniem, namiastką, substytutem. W trakcie lektury ma się wrażenie konkurowania między ludzkimi bohaterami a miastem potraktowanym jako bohater. Do końca tak naprawdę nie wiadomo, czy wspomniana para czerpie inspiracje z Berlina, czy to może Berlin pozwala ludziom takim, jak oni, w ogóle doznać energii prawdziwego życia. Bardzo dobre.
Vincenzo Latronico, Do perfekcji, przeł. Katarzyna Skórska, Wyd. Czarne, Wołowiec 2026.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz