Bellová to marka sama w sobie. Wiedzą to ci, którzy czytali powieści autorki, a mianowicie „Jezioro” i „Monę”. Tym razem do czytelników trafiają opowiadania pisarki. Jest ich osiemnaście, a pierwsze i ostatnie tworzy ciekawą klamrę, dla której punktem odniesienia jest bezskuteczne szukanie akceptacji ojca. Bellová okazuje się uważną obserwatorką codzienności. Nie portretuje jej jednak na zasadzie odtworzenia. Zwyczajność często łamana jest przez zaskakujące decyzje, zwroty akcji, czyli to wszystko, co wyłania się w finalnych momentach historii. Mamy tutaj do czynienia z ciekawym połączeniem bezsilności, przygaszenia, rozczarowania i nagłego momentu, który wszystko zmienia, inaczej układa rozdane już role, zmusza do przedefiniowania tego, co wcześniej nie wymagało żadnej refleksji. Szczegół bywa w przypadku historii opowiadanych przez Bellovą czymś, co odmienia całą sytuację, ujawnia posiadanie nieznanych wcześniej umiejętności, przesuwa w stronę absurdu i zbliża do surrealizmu. Codzienność zamienia się więc w coś niecodziennego, miewa w sobie potencjał nieoczekiwanego, wprowadza chaos wbrew sugerowanemu wcześniej porządkowi. Intrygujące!
Bianca Bellová, Takie urywki, przeł. Anna Radwan-Żbikowska i Julia Różewicz, Wyd. Afera, Wrocław 2025.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz