Zapraszam również na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/bernadetta.darska

oraz na moje konto na Instagramie: https://www.instagram.com/bernadettadarska/

niedziela, 21 kwietnia 2024

Współistnienie (J. Leociak, Podziemny Muranów)

 

„Podziemny Muranów” to znakomita opowieść o świecie istniejącym i nieistniejącym zarazem, mającym za punkt odniesienia odizolowanie, zniszczenie i Zagładę. Historia warszawskiej dzielnicy powstałej na gruzach warszawskiego getta okazuje się nie tylko zrekonstruowaniem przeszłości, ale i głosem na rzecz współczesności. Jacek Leociak z wielkim znawstwem, dużą wrażliwością i erudycją łączy w swojej książce cechy eseju naukowego, narracji autobiograficznej oraz tekstu postulatywno-przypominającego. W tym pierwszym przypadku na uwagę zasługuje wielość odniesień do publikacji dokumentujących to wszystko, co działo się w getcie, w drugim ważne będzie mieszkanie na Muranowie oraz praca nad wcześniejszymi książkami – „Biografiami ulic” oraz napisanym wspólnie z Barbarą Engelking „Gettem warszawskim”, w trzecim gotowość ciągłej pracy na rzecz przypominania ówczesnych postaw ludzkich, nieukrywania zachowań, które chętnie nazwalibyśmy nieludzkimi, choć to właśnie ludzie za nimi stoją, a także upominanie się o życie na co dzień z pamięcią o Żydach, którzy kiedyś tutaj mieli swój dom. Jacek Leociak koncentruje się na tym, co pod ziemią, co jest po-getcie, co bazuje swoim istnieniem na wymazanym i utraconym. Z przyjętą perspektywą opisu dobrze korespondują zdjęcia autorstwa Artura Żmijewskiego. Fotografie robione są od dołu, udaje się więc zachować w kadrze fundamentalną granicę – między tym, co jest na powierzchni i definiuje „tu i teraz”, a tym, co jest poniżej i co stanowi znaki dawnego, brutalnie zniszczonego świata. Jacek Leociak pisze o przedmiotach, które choć są świadkami wydarzeń, tak naprawdę nie mogą opowiedzieć tego, co było. Opowiada o archiwum Ringelbluma i bohaterskiej postawie tych, którzy zdecydowali się zapisać świadectwa życia ze śmiercią na co dzień i zrobić wszystko, by zachować je dla potomnych. Analizuje miejsca znajdujące się pod ziemią, a więc piwnice, schrony, podziemne przejścia i bunkry. Pokazuje stopniowanie tego, co już na samym początku wydaje się nie do wyobrażenia. Mówi o zachowaniach wymuszonych ekstremalnością przeżyć i wyborach, które definiują szczególną sytuację zamkniętych w getcie warszawskim, jak np. podjęcie decyzji, czy udusić płaczące niemowlę, czy narazić na odkrycie przez Niemców kryjówki kilkudziesięciu osób. Wielkim atutem sposobu opowiadania Jacka Leociaka jest odejście od traktowania przywoływanych postaci jako tych, którzy należą do przeszłości. Osoby, których fragmenty biografii poznajemy, zdają się żyć nadal – przede wszystkim za sprawą tego, że przetrwało ich świadectwo, a zło, które wówczas zwyciężyło, jednak nie pokonało wszystkich. Świadectwo zmarłych jest tożsame z przywołaniem zabitych jako tych, którzy nie odeszli ostatecznie. Bardzo ważne wydaje się też konsekwentne zachowanie równowagi i zależności między miejscami, znaczącymi ów podziemny Muranów, i ludźmi, dzięki którym przywołane punkty i przestrzenie są ważne. Przestrzeń ma więc znaczenie za sprawą osób, które w niej żyły i umierają, ich egzystencja pozostaje najbardziej istotnym śladem. Lektura obowiązkowa.

 

Jacek Leociak, Podziemny Muranów, zdjęcia: Artur Żmijewski, Wyd. Czarne, Wołowiec 2024.

poniedziałek, 8 kwietnia 2024

Porzuceni (M. Xuecun, Śmiertelnie ciche miasto. Historie w Wuhanu)

 

Reportaż o początkach pandemii koronawirusa to lektura konieczna i ważna. Z wielu powodów. Na plan pierwszy wysuwa się poświęcenie autora, który z narażeniem własnego bezpieczeństwa i zdrowia pojechał do Wuhan wtedy, kiedy tak naprawdę nie było do końca wiadomo, z czym mamy do czynienia i jakie mogą być konsekwencje zetknięcia się z chorymi. Jego postawa i działalność to nie tylko ważne świadectwo tego wszystkiego, co działo się na początku, ale przede wszystkim odsłonięcie reguł rządzących dziennikarstwem w Chinach. Reporter musi działać w ukryciu, za pisanie o faktach grozi więzienie, a przerażający i nieznany wirus jest w dużej mierze ignorowany przez biurokrację. Autor obecnie mieszka w Australii. Drugi ważny motyw dominujący w książce to zderzenie zwykłego człowieka z systemem i bezradność tego pierwszego wobec bezduszności i obojętności instytucji państwowych. Reporter odsłania samotność i strach panujące w odizolowanym od świata, opustoszałym mieście, w którym śmierć zaczyna zbierać swoje żniwo, a pomoc okazuje się często tylko złudzeniem. Ten trzeci wątek, który wydaje się istotny, wiąże się z dwoma poprzednimi. Stanowi bowiem opowieść o tym, że nawet w sytuacji ekstremalnej, kiedy zdrowie i życie obywateli jest realnie zagrożone, pojedynczy człowiek w państwie niedemokratycznym nie liczy się. Ważniejszy od jego bezpieczeństwa i losów jest pozór, który udaje się stworzyć dzięki sugerowaniu możliwie długo, że nic niepokojącego się nie dzieje. Trudno nie zderzyć tego postępowania chociażby z tym, co się działo propagandowo wokół Wielkiego Głodu przed laty. Pewien schemat działania pozostaje nadzwyczaj trwały. Reportaż o Wuhan to także opowieść o kontrolowaniu pamięci oraz o narzucaniu jednej właściwej reakcji – zapomnienia tego, co miało miejsce i co przynosiło śmierć bliskim, zapomnienia, bo tak chce państwo. Warto!

 

Muron Xuecun, Śmiertelnie ciche miasto. Historie w Wuhanu, przeł. Hanna Pustuła-Lewicka, Wyd. Czarne, Wołowiec 2024.

niedziela, 24 marca 2024

Smutek spełnionych marzeń (P. Jagielski, Grunge. Bękarty z Seattle)

 

Na początku należałoby zaznaczyć, że nie jest to książka adresowana tylko do fanów grunge’u. Odnotowanie tego faktu wydaje się konieczne zwłaszcza w tym kontekście, że wielu czytelnikom zdarzy się zapewne nieraz włączyć w trakcie lektury Spotify lub YouTube, aby sprawdzić o jakiej piosence mowa lub przypomnieć sobie utwory, niegdyś organizujące nastoletnią codzienność. Bo któż z nas nie pamięta samobójczej śmierci Kurta Cobaina? – można by retorycznie zapytać, odwołując się nie tyle do samego faktu z biografii wokalisty Nirvany, co raczej raczej do uznania tego wydarzenia jako momentu zwrotnego dla popkultury. Książka Jagielskiego to fascynująca opowieść o świecie, którego dzisiaj właściwie już nie ma, ale jednak był, a jego istnienie miało dla wielu młodych ludzi charakter formacyjny. To współistnienie minionej, lecz mocno i wyraziście zaistniałej rzeczywistości, oraz odejścia i przemijania zostają przez autora trafnie i intrygująco zarazem rozegrane. Nie chodzi tutaj o zwykłe ustatecznianie się buntu, ale raczej o pokazanie procesu, wobec którego niektórzy ludzie pozostają bezradni. Mam na myśli kontestację prowadzącą do sławy oraz nieprzygotowanie i niechęć zarazem do tych realiów, które dzięki sukcesowi stają się czymś zwyczajnym. Jagielskiemu udaje się dobrze pokazać wewnętrzne rozdrganie, poczucie zdrady i spełnienia jednocześnie, ale też destrukcyjny charakter sytości, skazującej na nieukojone pragnienie czegoś innego oraz niemożliwego powrotu do początków. Książkę Jagielskiego można także czytać jako opowieść o mieście i stwarzaniu jego legendy opartej na kontestowaniu tego, co należało do opowieści dominującej. W tym przypadku również na uwagę zasługuje zniuansowanie różnych kwestii, a zwłaszcza zaakcentowanie przypadkowości niektórych wizerunkowych działań, które później interpretowano jako świadome i zaplanowane. Warto!

 

Piotr Jagielski, Grunge. Bękarty z Seattle, Wyd. Czarne, Wołowiec 2023.