Zapraszam również na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/bernadetta.darska

oraz na moje konto na Instagramie: https://www.instagram.com/bernadettadarska/

piątek, 26 sierpnia 2022

Feminizm w stylu pop (K. Sulej, Ciałaczki, Kobiety, które wcielają feminizm)

 

„Ciałaczki” Karoliny Sulej to książka, która udaje, nieskutecznie aspiruje, banalizuje. Udaje, że jest głosem w społecznie istotnej sprawie. Aspiruje do bycia ważną opowieścią dla feminizmu. Banalizuje poruszane problemy. Szkoda, bo pomysł na opowiedzenie o feminizmie w kontekście różnych bohaterek i ich doświadczeń z własną i interpretowaną w przestrzeni publicznej cielesnością był całkiem ciekawy. „Ciałaczki” to zbiór reporterskich portretów biograficznych kobiet – aktywistek, pisarek, aktorek, artystek, podcasterek czy biznesmenek. Ich aktywność to często renegocjowanie nowych przestrzeni, w efekcie czego przechodzą do historii polskiego życia kulturalnego czy społecznego lub są przynajmniej rozpoznawalne. Niezależnie jednak od tego, jakim kluczem kierowała się w doborze swoich bohaterek autorka, jedno jest wyjątkowo drażniące. Większość kobiet miałaby coś ciekawego do powiedzenia. Tymczasem reporterska forma przyjęta przez Sulej skazuje owe kobiety na wizerunkową oczywistość. Teksty składające się na książkę to zbiór literacko przeciętnych reportaży biograficznych, przypominających portrety, które możemy znaleźć w niekoniecznie cenionych tytułach tzw. prasy kobiecej (będzie to więc raczej „Naj” niż „Zwierciadło”). Autorka pozostaje na poziomie dużej powierzchowności, często pretensjonalności. Nie próbuje drążyć tematu. Zadowala ją popowy obrazek, który czasami infantylizuje osiągnięcia portretowanych kobiet. Sulej nie radzi sobie z własną obecnością w tekście. Tak jest chociażby wtedy, gdy czytamy zdania wprowadzające do reportaży, wtedy, gdy autorka decyduje się podzielić refleksją o pornografii czy wtedy, gdy opowiada o swoich wrażeniach z korzystania z kubeczka menstruacyjnego. Nie tylko ociera się o banał, ale jest w swoich opisach banalna. Co więcej, w przypadku większości refleksji o charakterze feministycznym trudno oprzeć się wrażeniu, że funkcjonują one w trybie poza historią i poza czasem. Mówiąc inaczej, nie tylko mamy do czynienia z wyważaniem otwartych drzwi, ale i z takim sposobem opisu, który cofa nas do lat dziewięćdziesiątych XX wieku. Widać też duże uproszczenie w portretowaniu pewnych wizerunkowych kwestii związanych z kulturą i literaturą. Tak jest zwłaszcza w przypadku portretu Krystyny Kofty, Niny Kowalewskiej-Motlik, Pauliny Młynarskiej i Renaty Dancewicz. Chyba najciekawszy, bo odsłaniający też zmiany obyczajowe i historię miejsca, jest tekst poświęcony Katarzynie Szustow. We wstępie autorka pisze, że chciałaby, aby jej książka stała się manifestem. Smutny byłby to manifest – literacko nieciekawy, merytorycznie powierzchowny i chyba mało świadomy tego, że feminizm także w Polsce ma swoją historię. Lektura niekonieczna.

 

Karolina Sulej, Ciałaczki. Kobiety, które wcielają feminizm, Wyd. Znak, Kraków 2022.

czwartek, 25 sierpnia 2022

Oni się nawet nie lubią (P. Soukupová, Sprawy, na które przyszedł czas)


 

Petra Soukupová to jedna z tych czeskich autorek, po której książki zawsze warto sięgnąć – mistrzyni w opisywaniu codzienności, artystka w niuansowaniu odczuć, emocji i nienazwanych niekiedy do końca wrażeń, wreszcie uważna obserwatorka zwyczajności i relacji między ludźmi, których pozornie łączy bliskość, a tak naprawdę dzieli narastająca coraz bardziej obcość. Nie inaczej jest w tym przypadku. „Sprawy, na które przyszedł czas” to opowieść o Alice i Richardzie. Zaczynają się spotykać, nie są do końca pewni, czy ma to być na zawsze, ale kontynuują tę relację, potem ona zachodzi w ciążę, jako małżeństwo mają dwoje dzieci. Rutyna, której się poddają, coraz bardziej odsłania to, co nie może być spoiwem związku i co pokazuje, że ich rodzina jest aż za często grupą ludzi, którzy niekoniecznie lubią ze sobą przebywać. Soukupová precyzyjnie i chłodno wskazuje momenty wzajemnych ustępstw, w których potrzeby jednej strony liczą się bardziej niż drugiej. Pozornie nie dzieje się nic wielkiego – brak zainteresowania partnerem/partnerką, rozmijanie się upodobań żony i męża, inne oczekiwania w stosunku do czasu wolnego, niesłuchanie bliskich i nieuważność w stosunku do deklarowanych przez nich potrzeb, narastająca irytacja i obojętność, małe, drobne sprawy, które stają się przyczyną wielkich rozdrażnień. Autorka unika czarno-białych portretów. Świetnie zarysowany zostaje chociażby początek związku oparty na fałszywym wyobrażeniu i udawaniu. Ten brak autentyczności źle wróży przyszłości, bo im dalej w las, tym mniej chce się kłamać i kreować siebie. Rozczarowanie bywa więc dużo większe. Znakomita jest scena wyprawy dwojga małżonków w góry i odkrycie, że dalej nie można już udawać. Można ją potraktować jako moment zwrotny w powieści. Problem w tym, że niektórych spraw nie da się tak po prostu wytłumaczyć, a brak zrozumienia bywa paraliżujący i dławiący dla tej osoby, która go doświadcza. Soukupová celnie, z dużą wrażliwością i brutalnością zarazem to uwikłanie odsłania. Bardzo dobre.

 

Petra Soukupová, Sprawy, na które przyszedł czas, przeł. Julia Różewicz, Wyd. Afera, Wrocław 2022.

piątek, 19 sierpnia 2022

Być mięsem (E. McBride, Coś nie tak. Kobiecość i wstręt)

 

Esej Eimear McBride to połączenie z jednej strony narracji zaangażowanej i przykład zabrania głosu w sprawie, z drugiej kulturoznawczego i socjologicznego namysłu jednocześnie. Autorka w oskarżycielskim tonie stwierdza istnienie powiązania kobiecości ze wstrętem i pokazuje, jak dyscyplinująca, odbierająca głos, uprzedmiotawiająca i oparta na lekceważeniu jest to praktyka. Ów tytułowy wstręt to sugerowanie kobietom, że są zawsze nie do końca doskonałe – za niskie lub za wysokie, za chude lub za grube, mają za mały biust lub za duży, są za bardzo owłosione lub zbyt mało uwagi poświęcają pielęgnacji swojego ciała, są zbyt pruderyjne lub puszczalskie. To oczywiście nie cała lista zarzutów, które w zależności od sytuacji wykorzystywane są do podważania poczucia własnej wartości. Kobieta poddawana jest nieustannej kontroli. Ci, którzy dokonują oceny, uzurpują sobie prawo do sprawowania władzy nad kobiecym ciałem i wierzą, że posiadają kompetencje, by uprzedmiotowione cudze ciało kreować zgodnie z własnym wyobrażeniem. McBride pisze o mięsie. Jej refleksja kojarzy mi się ze świetną powieścią Marie Darrieussecq „Świństwo”. W tym nieoczywistym i brutalnie obnażającym reguły współczesności utworze kobieta zamienia się w maciorę. Mamy więc do czynienia z rozgrywaniem tego wszystkiego, co skojarzone jest z mięsem – do jedzenia, do żarcia, do spożywania, do zabijania, do używania i do porzucania. Między pożądaniem a kontrolą i odrzuceniem ze wstrętem istnieje cienka granica. O niej także pisze McBride, precyzyjnie odsłaniając proceder, który nadal ma się dobrze i który traktowany jest jako coś przezroczystego i niejednokrotnie neutralnego etycznie. Tymczasem – i chyba to jest szczególnie uderzające w eseju autorki – kształtowanie kobiecego ciała zaczyna się już w dzieciństwie, a niewidoczne niekiedy lub ignorowane nakazy wpływają na dalsze życie dziewczyny i kobiety, odbierając im wolność i wybór w decydowaniu o własnym ciele. Warto.

 

Eimear McBride, Coś nie tak. Kobiecość i wstręt, przeł. Aga Zano, Wyd. Pauza, Warszawa 2022.