Zapraszam również na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/bernadetta.darska

oraz na moje konto na Instagramie: https://www.instagram.com/bernadettadarska/

środa, 19 czerwca 2019

Nijakość (M. Krajewski, Dziewczyna o czterech palcach)


Najnowsza powieść Marka Krajewskiego rozczarowuje. Książka reklamowana jest jako pierwsza powieść szpiegowska autora. Tymczasem mamy do czynienia z kolejnym kryminałem z Edwardem Popielskim w roli głównej i to, niestety, raczej nieudanym. Wielbiciele powieści szpiegowskich mogą więc być bardzo rozczarowani. Nie wystarczy bowiem zadeklarować gatunkowe przyporządkowanie i wkomponować wątek, który tylko przy dużej dawce dobrej woli określić można mianem wątku szpiegowskiego. „Dziewczyna o czterech palcach” nie tylko nie różni się stylistyką od wcześniejszych powieści autora, ale i jest odsłoną bardzo przeciętną i wtórną. Powrót do Edwarda Popielskiego nie jest udany, obnaża również kluczowy problem związany z konstrukcją postaci. Czytelnik szybko bowiem się zorientuje, że główny bohater traci swoje cechy szczególne i upodabnia się do Eberharda Mocka. Tak, jakby tylko zmieniono nazwisko, a postać pozostała ta sama. Nie przekonuje również intryga proponowana przez pisarza w najnowszej powieści. Powiązanie z uzyskaniem przez Polskę niepodległości zobowiązuje do wysiłku szczególnego rodzaju. Rzadko bowiem takie rocznicowe projekty bywają udane. „Dziewczyna o czterech palcach” staje się opowieścią mocno przewidywalną. Widać to bardzo wyraźnie w momencie, gdy przywołany zostaje Eligiusz Niewiadomski. Sztucznie wybrzmiewa również wątek szachowy. Zważywszy na to, iż jest on dosyć często wykorzystywany w literaturze, dobry pomysł na pojawienie się tego motywu to podstawa. W tym wypadku tego ciekawego konceptu brakuje. Nie warto.

Marek Krajewski, Dziewczyna o czterech palcach, Wyd. Znak, Kraków 2019.

poniedziałek, 10 czerwca 2019

Wiara czyni cuda? (T. Kwaśniewski, W co wierzą Polacy? Śledztwo w sprawie wróżek, jasnowidzów, szeptuch…)


Książka – pomyłka. To bardzo słaby reportaż. Niestety, nie wystarczy dobry pomysł, aby powstała równie udana książka. „W co wierzą Polacy?” rozczarowuje. Gdzieś w tle pojawia się to, co można by intrygująco rozwinąć, a więc kwestie wykorzystywania naiwności klientów, związek wiary w jasnowidzów i wróżbitów z wierzeniami ludowymi, czy dramatyczny wydźwięk pracy egzorcystów. Kwaśniewski nie idzie jednak w tę stronę. Interesuje go nie tyle deklarowane w podtytule śledztwo, co raczej opowiadanie zabawnych, choć ostatecznie mocno rozwlekłych, historyjek o spotkaniach z kolejnymi adeptami zawodów zajmujących się tym, co paranormalne, pozarzeczywiste, zasłonięte przed zwykłym śmiertelnikiem. Trzy największe wady tej publikacji to po pierwsze, widoczna wiara autora w to, że reporter w roli bohatera to ktoś atrakcyjny literacko, po drugie, objętość – „W co wierzą Polacy?” należałoby napisać od nowa i skrócić co najmniej o połowę, po trzecie, przegadanie i brak puenty. Gdybym miała określić tę książkę dwoma słowami, powiedziałabym „reportaż zbędny”.

Tomasz Kwaśniewski, W co wierzą Polacy? Śledztwo w sprawie wróżek, jasnowidzów, szeptuch…, Wyd. Znak, Kraków 2019.

niedziela, 9 czerwca 2019

Oblicza przemocy (A. Fryczkowska, Wdowinek; M. Louis, Sonia)



Powieści obu autorek dotyczą przemocy. Tej szczególnie trudnej do publicznego napiętnowania i emocjonalnego przerobienia, bo skrywanej w czterech ścianach własnego domu i wśród innych rodzinnych sekretów. Drugie podobieństwo to fakt, iż zarówno Anna Fryczkowska, jak i Magdalena Louis, to autorki, które udowadniają, że literatura popularna w wydaniu obyczajowym może być czymś ciekawym, niekoniecznie oczywistym, czasami poszukującym i grającym z konwencjami. Nie znaczy to, oczywiście, że wszystkie wcześniejsze prozatorskie próby pisarek były równie udane. Ich twórczość z pewnością wyróżnia się jednak na tle tzw. popularnej literatury kobiecej. Obie autorki w swoich najnowszych powieściach sięgają po tematy trudne. Interesuje je kwestia winy i kary, wpływ wiedzy na postrzeganie oprawcy i ofiary, rola czasu, który czasami goi rany, ale bywa, że je jeszcze bardziej rozdrapuje, wreszcie reakcja rodziny na realną przemoc, cierpienie i samotność tej osoby, która doświadcza upokorzenia i agresji. Po lekturze obu powieści muszę stwierdzić, że literacko dużo lepiej wypada powieść Anny Fryczkowskiej. 
„Sonia” Magdaleny Louis okazuje się powieścią nieco przegadaną (co zresztą było problemem także we wcześniejszych powieściach autorki) i nazbyt publicystyczną. Trudno oprzeć się wrażeniu, że autorka postanowiła użyć literatury do zabrania głosu w sprawie napiętnowania pedofilii i gdzieś po drodze zapomniała, że to nie tylko rodzaj manifestu i tekstu edukacyjnego, ale coś więcej. Szkoda, bo to historia z potencjałem. Z kolei „Wdowinek” Anny Fryczkowskiej to interesująca gra z motywami, które w literaturze bardzo często się powtarzają. Mamy więc ucieczkę z małej miejscowości do dużego miasta i powrót po wielu latach, mamy skrywane przez małą społeczność tajemnice, mamy sekret sprzed lat, który musi być wyjaśniony, mamy wreszcie rodzaj katharsis i kiełkującego przekonania, że da się rozpocząć nowe lepsze życie. Autorka eksponuje dwie ważne relacje – między matką a córką oraz między przyjaciółkami. To właśnie te więzi, nadwątlone, pozornie przerwane, ale jednak trwałe, stają się kluczowe dla kształtowania się tożsamości bohaterek. Trochę niedopracowany wydaje się wątek, tak go nazwijmy, kryminalny, bo ostatecznie opiera się na oczywistości. Łatwo domyślić się, do jakich tajemnic nas doprowadzi. Poza tym jednak mamy do czynienia z literaturą popularną na dobrym poziomie, co nie powinno w tym akurat przypadku dziwić.

Anna Fryczkowska, Wdowinek, Świat Książki, Warszawa 2019; Magdalena Louis, Sonia, Świat Książki, Warszawa 2019.