Zapraszam również na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/bernadetta.darska

oraz na moje konto na Instagramie: https://www.instagram.com/bernadettadarska/

sobota, 9 maja 2020

Ofiara i oprawca (A. Malinowska, Komendant. Życie Salomona Morela)


Po znakomitej „Brunatnej kołysance” swoją kolejną reporterską książką Anna Malinowska udowadnia, że potrafi sobie poradzić z niełatwą materią – skomplikowanymi życiorysami opisywanych postaci, brakiem dostępu do niektórych informacji, koniecznością prowadzenia dziennikarskiego śledztwa na rzecz pamięci i przeciwko zapomnieniu. „Komendant” okazuje się bowiem bardzo dobrze zaplanowaną opowieścią z jednej strony o życiu jednostki – tytułowego Salomona Morela, z drugiej o wielu osobach, które stanęły na drodze Morela, a które nie zostają potraktowane powierzchownie. To bardzo ważna cecha tego arcyciekawego reportażu historycznego i biograficznego w jednym. Malinowska wyraźnie nie chce poprzestać na rekonstruowaniu życiorysu i sportretowaniu psychologicznego uwikłania wynikającego z wchodzenia naprzemiennie w rolę ofiary i w rolę kata. To byłoby zbyt oczywiste. W jej reportażu biografia Morela to pewnego rodzaju szkielet, główna linia, od której wyprowadzane są wątki zarówno dotyczące przemian społeczno-politycznych, jak i trudnych losów powojennych tych, którzy przeżyli. Dosyć dokładnie poznajemy więc to, co działo się z ofiarami Morela i innych jemu podobnych z obozu Zgoda w Świętochłowicach czy z obozu progresywnego dla młodych w Jaworznie. Co ciekawe, nie dostajemy życiorysów potraktowanych schematycznie – są osoby, które rozpamiętują, są tacy, co wypierają wszystko z pamięci, są i ci, którzy chcą utrzymywać kontakt ze współwięźniami, są i tacy, dla których ważna jest pamięć w przestrzeni publicznej o tych miejscach, które długo były wymazane ze świadomości ludzi. Dowiadujemy się też, jak wiele twarzy miał tytułowy komendant – z jednej strony okrutny mściciel w stosunku do tych, których zamykano w obozach, z drugiej twórca alternatywnej biografii (twierdził, że był w Oświęcimiu, co było nieprawdą), z jeszcze innej wybuchowy i nieprzebierający w słowach szef, a w kolejnych wersjach ceniony i dobrze wspominany przełożony, wspaniały ojciec i mąż. Malinowska nie wyprowadza z opowiadanej historii łatwego wniosku, że Morel to wersja – tyle że w innych konfiguracjach – strażnika z obozu koncentracyjnego, który „po pracy” z przyjemnością spędza czas z ukochaną rodziną. Nie próbuje nam podpowiadać, która rola pełniona przez jej bohatera jest najbliższa prawdzie. Odsłania jednak nieoczywistość i skomplikowanie wpisane w wybory podejmowane wtedy, gdy wsparciem może być odczuwana potrzeba zemsty (Żyd, który jako jedyny z rodziny przeżył, i wyabstrahowany z rzeczywistości Niemiec jako wróg; jednocześnie wdzięczność i przyjaźń w stosunku do tych, którzy go ukrywali, bez mszczenia się na tych, którzy jego rodzinę zdradzili) i zajmowana pozycja w hierarchii. „Komendant” to nie tylko bardzo dobry reportaż o konsekwencjach wojny sięgających nawet kilkudziesięciu lat po jej zakończeniu, ale również zniuansowany portret ogromu zła tkwiącego w działaniach odwetowych. Lektura obowiązkowa.

Anna Malinowska, Komendant. Życie Salomona Morela, Wyd. Agora, Warszawa 2020.

czwartek, 7 maja 2020

Listy jako powroty (E. Zawistowska, Dziadek Władek. O Broniewskim, Ance i rodzinie)


To publikacja, która może okazać się doskonałym uzupełnieniem szeroko komentowanej kilka lat temu biografii autorstwa Mariusza Urbanka „Broniewski. Miłość, wódka, polityka”. Wnuczka poety dzieli się z czytelnikami korespondencją matki i dziadka oraz opatruje poszczególne listy wspomnieniowymi komentarzami. Gdzieś w tle lub – tak tez można powiedzieć – równolegle, ale delikatniej, obecna jest również jej biografia. Mamy więc wyeksponowane na pierwszym planie trzy relacje: Władysława Broniewskiego i córki, Anki; Anny Broniewskiej-Kozickiej i córki, Ewy; Ewy Zawistowskiej i jej dziadka, znanego poety. Że wspomniane relacje wzajemnie na siebie nachodzą i zazębiają się to oczywiste, jednak interesujące okazuje się to, że autorce udaje się wskazać nie tylko wzajemne rodzinne zależności, ale i odtworzyć ewolucję pewnych emocji, fascynacji i prób uniezależnienia się i życia na własny rachunek. Ważnym punktem odniesienia pozostaje bycie córką w przypadku Anki i bycie wnuczką w przypadku Ewy TEGO Broniewskiego. Zwłaszcza w kontekście tej pierwszej życie konkuruje z literaturą, ta druga zaś nie ukrywa, że do pewnego momentu trudno jej było pojąć podwójną rolę pełnioną przez dziadka. Dzięki zaakcentowaniu tej kwestii książka okazuje się ciekawym portretem życia z literaturą, życia dla literatury i życia jako tematu literatury. Cytowana obficie korespondencja i inne zapiski rekonstruują biografię rodziny, ale jednocześnie stają się intrygującym portretem epoki, świadectwem ówczesnej wagi sztuki epistolarnej, wreszcie związków życia z tworzeniem. Liczne fotografie oraz możliwość przeczytania fragmentów listów także w wersji oryginalnej to kolejne atuty publikacji. Zawistowska z wyczuciem rozkłada proporcje. Władysław Broniewski, ów tytułowy dziadek, nie pozostaje jedynym bohaterem. Powiedziałabym nawet, że jego pozycja to miejsce podobne do zajmowanych przez innych członków rodziny, a już na pewno do pozycji, z których wypowiada się Anka, córka poety i matka autorki. Dzięki takiej przyjętej perspektywie opowiedziana historia (auto)biograficzna staje się wielogłosowa, a przez to nieoczywista psychologicznie, bardziej autentyczna w swojej wymowie i dynamiczna, jeśli weźmiemy pod uwagę charakter relacji. Warto!

Ewa Zawistowska, Dziadek Władek. O Broniewskim, Ance i rodzinie, Wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2019.

środa, 6 maja 2020

(Nie)pewność braku (A. Muszyński, Bez. Ballada o Joannie i Władku z jurajskiej doliny)


Umieszczając akcję swojej kolejnej książki na prowincji, Muszyński gwarantuje, że będziemy mieć do czynienia z prozą oryginalną, piękną językową, nieoczywistą. Nie bez powodu wspominam o gwarancji, bowiem wcześniejsze „Miedza” i „Podkrzywdzie” są potwierdzeniem tego, iż pisarz potrafi uciec od schematu opisywania wsi w sposób karykaturalny, jednocześnie nie wchodząc w inny schemat, a mianowicie bezpodstawnej mitologizacji. „Bez” to powrót do podobnej scenografii jak w przywołanych tytułach, ale i sięgnięcie po zupełnie inny temat, dzięki któremu bycie poza centrum staje się wrzuceniem w przestrzeń wieloznacznie pojmowanego zapomnienia. Na pierwszym planie zapomnienie dotyczyć będzie wcześniejszego życia. Wybranie akurat tego miejsca skutkuje wyrzeczeniem się rytuałów i przyzwyczajeń tego świata, z którego się przybywa. To dlatego ów początek związany z przyjazdem powracać będzie w powieści nieraz. W innym rozumieniu zapomnienie powiązane zostanie z koniecznością wyrzeczenia się pragnień, których realizacja wydawała się dość oczywista. I nie tylko bezpłodność okaże się problemem, którego nie przewidywano. Bohaterowie doświadczą procesu upublicznienia tego, co intymne, a ocena ludzi przez pryzmat macierzyństwa i ojcostwa skutkować będzie rodzeniem się więzi i sojuszy zupełnie nieprzewidywalnych. Jeszcze innym wymiarem zapomnienia stanie się odmowa opowieści. Pewne miejsce, z którym wiąże się znana wszystkim tajemnica, będzie nęciło, przywoływało i odpychało. Jednocześnie wiedza o tym, o co w tym wszystkim chodzi, choć pozornie dostępna, okaże się pieczołowicie strzeżona przez miejscowych. Warto zwrócić uwagę na słowo „ballada”, które pojawia się w podtytule powieści. Przywołanie akurat tego gatunku stanowi znakomite rozegranie obecnej w powieści konwencji zderzania przeciwieństw – życia i śmierci, jasności i mroku, naiwności i wiedzy. Bardzo dobre.

Andrzej Muszyński, Bez. Ballada o Joannie i Władku z jurajskiej doliny, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2020.