Zapraszam również na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/bernadetta.darska

oraz na moje konto na Instagramie: https://www.instagram.com/bernadettadarska/

środa, 27 sierpnia 2025

Przeciąganie (Z. Lorek, Stany przejściowe)

 

Proza Zofii Lorek to interesująca próba oddania stanów emocjonalnych, za sprawą których dochodzi do wyizolowania człowieka ze społeczeństwa i, symbolicznie rzecz ujmując, domykania kolejnych drzwi, dzięki którym możliwe byłoby wymazanie coraz bardziej wyraźnego rozgraniczenia na linii ja-świat. Znajdziemy więc w tej książce fragmenty pełne napięcia, ale i surrealizmu połączonego z ironią. Te impresje czyta się dobrze i widać w nich potencjał na coś większego i stylistycznie niebanalnego. Niestety, znaczna część scen sprawia wrażenie wariacji na ten sam temat, które niewiele wnoszą nie tyle do historii, co przede wszystkim do portretu głównej bohaterki. „Stany przejściowe” to dla mnie nieoczywista i warta uwagi proza, która stanowi materiał na dobre opowiadanie. W formie książkowej to, co mogłoby być ostre, mocne, przygnebiające znika i staje się mało czytelne. Niebanalnym pomysłem jest zderzenie uważności i bystrości obserwacji bohaterki i narratorki zarazem z poczuciem totalnej nieprzystawalności świata. Z jednej strony mamy więc w pewnym sensie „widzenie więcej”, bo działa tu również wyobraźnia, z drugiej jest obojętność, niezapamiętywanie, nieodnotowywanie obecności. To przeciąganie między dwoma skrajnymi rzeczywistościami nie ma żadnej szansy na dialog. I chyba nie o nawiązanie kontaktu tutaj chodzi. Ciekawym konceptem jest przywołanie Żabki. Systematyczne bywanie w popularnym i znajdującym się niemalże na każdej ulicy sklepie uwrażliwia na zmiany. Problem w tym, że do końca nie wiadomo, czy są one wyobrażone, czy może wyobraźnia to właśnie taki stan, który pokazuje nie tyle to, co nie istnieje, ale raczej to, co prawdziwe. Lektura „Stanów przejściowych” zostawia niedosyt. Jest w tej prozie, jak już wspomniałam, duży potencjał, jest też i pewien chaos, a także niezamierzony gest powtórzenia jako przejaw bezradności w stosunku do formy i treści.

 

Zofia Lorek, Stany przejściowe, Wyd. Drzazgi, Okoniny 2025.


wtorek, 26 sierpnia 2025

Wojna i codzienność (S. Żadan, Arabeski)

 

To nie jest takie oczywiste – być w środku, być tam, doświadczać wojny, ale i umieć ją opisać. Żadanowi nie po raz pierwszy się to udaje. Bez wielkich słów, bez patosu, za to z ogromną wrażliwością i wyczuleniem na szczegół, świadomością tego, jak istotne jest to, co drobne i zwyczajne wtedy, kiedy wszystko wokół przypomina, że świat, który się znało, dawno przestał istnieć. Portret wojny w Ukrainie w jego wydaniu to znakomita, uniwersalna w swoim przesłaniu, choć jednocześnie daleka od moralizowania, literatura. Warto przypomnieć, że „W mieście wojna” to książka, która zapisując codzienność próbuje opanować wojenną rzeczywistość za pomocą słów. Notowanie tego, co po prostu się dzieje, zamienia się w receptę na to, by mentalnie oswoić najbliższe otoczenie, które wcześniej emanowało energią życia, a dzisiaj tak bardzo naznaczone jest śmiercią. W „Arabeskach” Żadan pozornie tylko robi to samo. O ile w książce „W mieście wojna” towarzyszyliśmy temu, co portretowane, dzień po dniu, o tyle w „Arabeskach” dominują sceny, których najważniejszym elementem jest spotkanie. Niby nic nadzwyczajnego, a jednak wszystko wygląda inaczej niż wcześniej. Żywi spotykają zmarłych. Życie i śmierć zatrzymują się na chwilę gdzieś pomiędzy wojnami. Mężczyzna i kobieta w hotelowym pokoju decydują się na wspólny sen. To dowód dużo większej intymności i zaufania niż seks. Dawni znajomi nie mogą znaleźć podstaw do porozumienia, bo ich światy cały czas się rozchodzą. Teraźniejszość unieważnia przeszłość. Przywoływanie pamięci wydaje się czymś zbędnym, bo to, co dzisiaj, całkowicie odmienia reguły gry. Ludzie są zmęczeni – koniecznością przeżycia, patrzeniem na umieranie, pożegnaniem tych, którzy niegdyś cały czas byli obok. To, co dzieje się teraz na wojnie, nie generuje pamięci. Gdzieś w tle obecny jest lęk, że zapomni się tych, z którymi razem doświadczało się spraw najtrudniejszych. Spisy numerów telefonów są pełne kontaktów do ludzi, których już nie ma. Zniknęli szybko, mieli być jeszcze długo. Żadan doskonale wychwytuje to wszystko, co tak naprawdę zaświadcza o wadze istnienia. To zwykle drobiazgi, często bardzo indywidualne, słowa, które pojawiają się niemalże jak błysk, spojrzenie, dławiące milczenie – rzeczy najważniejsze.

 

Serhij Żadan, Arabeski, przeł. Michał Petryk, Wyd. Czarne, Wołowiec 2025.


wtorek, 19 sierpnia 2025

Granice prywatności (N. Lykke, Nie jesteśmy tu dla przyjemności)

 

Punkt wyjścia tej bardzo ciekawej powieści to mail z zaproszeniem na festiwal literacki, który otrzymuje główny bohater. Mężczyzna jest pisarzem, który ma na swoim koncie niejedną powieść. Tę najważniejszą napisał jednak wiele lat temu. Tego sukcesu nigdy później już nie powtórzył. Knut, bo tak ma na imię, zostaje zaproszony w ostatniej chwili. Dodatkowo sytuację komplikuje fakt, że ma uczestniczyć w panelu z autorką, która w swojej powieści oskarża go o nieodpowiednie zachowanie. Dla bohatera będzie to więc szczególna wyprawa. Wiele sobie obiecuje po znalezieniu się w nieformalnych sytuacjach w gronie osób ze środowiska literackiego. Dostaje też szansę, by przedstawić własny punkt widzenia w kontekście wspomnianego utworu, zwłaszcza że okazał się on bestsellerem. Lykke z dużą wrażliwością, ironią, ale i czymś w rodzaju cierpkiej empatii portretuje sytuację, w której znalazł się pisarz. Jest to więc historia trochę zabawna, ale i bardzo smutna, trochę wyzwalająca, ale i wtłaczająca w dobrze rozpoznawalne schematy, trochę odważna, ale i w dużej mierze patowa. Najważniejsze wydają się dwa wątki. Pierwszy dotyczy tego, gdzie kończą się granice naszej prywatności i jak wiele można opowiedzieć w ramach pisania autobiograficznego. Tym kluczowym i wikłającym bohaterów w kwestie prawdy pytaniem jest zastanowienie się nad tym, kto lepiej pamięta dane wydarzenie i czyja wersja wydarzeń jest mniej fałszywa. Kwestia ta wiąże się również z prawem do konfrontacji i ze skutecznością komunikowania się. Ten, kto przekona publiczność, będzie tak naprawdę zwycięzcą. Drugi wątek powiązany jest z problemem zachowania właściwych proporcji między spełnianiem oczekiwań wydawców i czytelników a własnymi poszukiwaniami twórczymi. Lykke wydobywa ten problem na plan pierwszy i dobrze go niuansuje.

 

Nina Lykke, Nie jesteśmy tu dla przyjemności, przeł. Karolina Drozdowska, Wyd. Pauza, Warszawa 2025.