Zapraszam również na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/bernadetta.darska

oraz na moje konto na Instagramie: https://www.instagram.com/bernadettadarska/

piątek, 23 stycznia 2026

Wśród ludzi (J. Dudkiewicz, Inny dom. Ludzie, system i granice wsparcia w polskich DPS)

 

Największą siłą reportażu Jędrzeja Dudkiewicza jest sportretowanie szczególnego uwikłania, w którym tkwią Domy Pomocy Społecznej, a mianowicie idealizowanie i demonizowanie zarazem. Tymczasem ani nie jest tam tak dobrze, jak chcieliby niektórzy, ani nie jest tak źle, jak podają co jakiś czas media, opisujące w sensacyjny sposób panujące tam nadużycia. Autor dobrze pokazuje, że na każdym etapie tego wszystkiego, co wiąże się z wyobrażeniami o DPS i ich stanie faktycznym, kluczową rolę odgrywają ludzi. A ci często mają dobre chęci, ale potykają się o ograniczenia systemowe i brak niezbędnej edukacji. Szczególnie ważne w kontekście zaprezentowanego w książce problemu wydają się kwestie związane ze świadomością holistycznego postrzegania tych, którzy mają trafić lub już trafili pod opiekę przeznaczonych do tego placówek. Bliscy często odwracają wzrok od wyraźnych symptomów pogorszenia się stanu zdrowia członków rodzin, którym to oszukiwanie siebie zwykle nie pomaga w opanowaniu bezradności i samotności. Pracownicy DPS są źle opłacani, cierpią na wypalenie zawodowe, nie mogą poświęcić wystarczającej ilości czasu tym, z którymi chcieliby nawiązać relację, a których mają pod swoją opieką zbyt wielu. Z kolei mieszkańcy instytucji okazują się trudną do opanowania i nie zawsze zgodnie funkcjonującą wspólnotą. Podzielić ich może wszystko – agresja powodowana chorobą psychiczną, niechęć do sąsiada, potrzeby emocjonalne i cielesne, odmowa przyjmowania leków, higiena itd. Pracujący w DPS muszą nie tylko zapanować nad konfliktami, okazać fachową pomoc, ale i niekiedy ochronić siebie przed atakami niektórych pacjentów. Ostatnia kwestia wydaje się wyjątkowo ważna. Dobrze bowiem pokazuje, jak nieoczywiste są składy osobowe tych, którzy potrzebują pomocy. To ludzie starzy, dla których wiek wiąże się w ograniczeniem sprawności umysłowej i fizycznej, to ludzie z chorobami psychicznymi, ale i na przykład osoby młode z niepełnosprawnością. Każdy potrzebuje indywidualnego traktowania, ale system utrudnia realizację tej idei. Dudkiewicz przygląda się również perspektywom związanym z przyszłością. Chodzi przede wszystkim o kwestie deinstytucjonalizacji związane z ułatwieniem możliwie długiego pozostania przy odpowiednim wsparciu w swoim środowisku lub z tworzeniem Wspomaganych Społeczności Mieszkaniowych, adresowanych głównie do osób z niepełnosprawnościami. W przypadku myślenia o tym, co będzie i mogłoby być, ważne okazuje się pytanie o możliwości renegocjowania idei wspólnoty. Bo niezależnie od poruszanej kwestii, cały czas mowa jest o ludziach będących w relacji na co dzień i zmuszonych do definiowania reguł podejmowanej współpracy.

 

Jędrzej Dudkiewicz, Inny dom. Ludzie, system i granice wsparcia w polskich DPS, Wyd. Znak Horyzont, Kraków 2025.


czwartek, 22 stycznia 2026

Zawsze zbyt daleko (I. Gibová, Babunia ©)


 

Proza słowackiej autorki sytuuje się w przestrzeni zwyczajności, w której odnaleźć można emocje i doświadczenia codzienne i jednocześnie emocjonalnie mocno angażujące. Gibová towarzyszy, tak można powiedzieć, swojej czeskiej koleżance, Petrze Soukupovej, która także nie potrzebuje wielkich zwrotów akcji, by pokazać napięcie, dramat, zniszczenie wynikające z tego, co ma miejsce dzień po dniu i co nie wiąże się z niczym nadzwyczajnym. Tytułowa babunia staje się podstawą ideowej i tożsamościowej klamry. Na początku jest jeszcze tą osobą, która decyduje, ma władzę, panuje nad rzeczywistością i stoi na straży zarządzonego przez siebie międzypokoleniowego porządku. Na końcu już jest inna. Zdaje się znikać, traci język, dzięki któremu mogła nadawać znaczenie, umyka jej to, co ważne, pamięć płata nieustanne figle, a przyszłość wydaje się dla niej już niedostępna. Autorka nie tylko w kontekście doświadczeń babuni potrafi pokazać nieoczywistość przemian. Upływ czasu dla młodych przynosi dorosłość, a ta nie okazuje się niestety tak wymarzona i idealna jak wtedy, kiedy w dzieciństwie wydawało się, że jest ucieczką przed tym, co niechciane. Brzydota tego, co okazuje się doświadczeniem do oswojenia, zmusza do akceptacji codzienności. Ta akceptacja wydaje się być konsekwencją czasu dorastania – tego okresu, kiedy poczucie bezpieczeństwa było tylko mrzonką, a młodzi musieli mierzyć się z wyzwaniami tylko z wykorzystaniem własnych sił. Proza Gibovej ma w sobie coś prawdziwego, co chciałoby się zapomnieć i co zostaje podczas lektury uświadomione mocniej i dosadniej. Kruchość zderzana z nieuchronną brutalnością codzienności okazuje się tym, od czego nie da się uciec i z czym trzeba nauczyć się żyć. Ostatecznie więc to historia smutna, bo portretująca bezsilność bohaterów wobec życia – na każdym jego etapie. Intrygujące.

 

Ivana Gibová, Babunia ©, przeł. Izabela Zając, Wyd. Książkowe Klimaty, Wrocław 2025.

niedziela, 18 stycznia 2026

Kilka znaczków (K. Bajon, Poznań kolonialny. Rodzinna historia z Tanzanią w tle)


 

„Poznań kolonialny” to intrygujące połączenie tego, co prywatne, z tym, co publiczne. To przykład współistnienia pozornie małej, rodzinnej opowieści z Wielką Historią. Kasper Bajon proponuje czytelnikom nieoczywiste ścieżki w kontekście tego, co można by nazwać prowadzonym z pozycji autobiograficznej śledztwem. Ich kierunek zostaje zasygnalizowany już w tytule i podtytule, a w trakcie lektury odsłaniane są powoli kolejne warstwy obrazów organizujących rzeczywistość kolonialną, powidoków dawnego świata, wreszcie własnego wkroczenia w realia, które niegdyś wyglądały inaczej i w których zawarte są ślady minionego. Bajon wychodzi od szczegółów – przywołuje drobiazgi, które w miarę zwiększenia stopnia zainteresowania okazują się coraz bardziej istotne i znaczące. Z perspektywy lokalnej, bo punktem wyjścia jest Poznań i dzielnica Jeżyce, widzimy coraz więcej tego, co światowe, uznawane za wielki, związane z podbijaniem nowych terenów, wreszcie tożsame z myśleniem i działaniem kolonialnym. Częścią tej historii są członkowie rodziny autora, ale nie o drobiazgowe odtworzenie ich biografii będzie tutaj chodziło. Taka rekonstrukcja nie jest zresztą dzisiaj możliwa. Tym, co najważniejsze, będzie zwrócenie uwagi na konsekwencje kolonializmu i poznańskie tropy w miejscu określanym niegdyś Niemiecką Afryką Wschodnią. Szukanie śladów rodzinnych nieustannie zderza się z własnymi obserwacjami zapisywanymi kursywą (jako notatki z dziennika) i odsłanianiem skomplikowania relacji między tymi, co byli tutaj zawsze, a tymi, którzy przybyli z zewnątrz i uznali te ziemie za swoje. Bajon nie tyle mierzy się z niełatwą historią, co raczej próbuje uchwycić ducha miejsca – tego z dzisiaj i tego, który – być może, a przecież autor chciałby, aby tak było – jest ciągle gdzieś obecny. Afryka pozostaje jednak w dużej mierze niezależna, a przez to jednak ciągle niedostępna. Warto!

 

Kasper Bajon, Poznań kolonialny. Rodzinna historia z Tanzanią w tle, Wyd. Czarne, Wołowiec 2025.