czwartek, 18 listopada 2021

Przywiązanie czy uzależnianie? (P. Grych, Dziewczyna Rubensa)

 

„Numer zerowy” i „Schiza”, dwie wcześniejsze powieści Pauliny Grych, były bardzo ciekawym głosem w zalewie przewidywalnych kobiecych powieści popularnych. Autorka okazała się twórczynią poszukującą i ideowo, i formalnie. „Dziewczyna Rubensa” trafia do czytelników po ponad dziesięciu latach milczenia. Trochę szkoda, że opowieść zaproponowana przez Grych firmowana jest zdjęciem stojącej tyłem i poprawiającej włosy kobiety. Taka okładka, jeśli weźmiemy pod uwagę pierwsze wrażenie, sytuuje książkę w kręgu tzw. literatury kobiecej. Autorce udawało się wcześniej uciec od tej upupiającej etykietki. Świetnie też odnajdywała się w kręgu literatury środka. Czy w przypadku „Dziewczyny Rubensa” jest podobnie? I tak, i nie. To, że mamy do czynienia z historią miłosną, niczego oczywiście nie przesądza. Zwłaszcza że autorka miejscami niebanalnie rozrysowuje relację między mężczyzną a kobietą. Warto przede wszystkim docenić nieoczywiste opisy erotycznych uniesień oraz ujawnianych przez kobiety i mężczyzn potrzeb. Druga ciekawa i nie tak oczywista kwestia to rekonstruowanie misternie plecionej pajęczyny uzależniania drugiej osoby, przywiązywania do siebie i przemocy udającej troskę. Jednocześnie jednak, mimo oryginalnej problematyki, autorce nie udaje się uciec od schematycznego potraktowania opowieści. Widać to zwłaszcza w kontekście wyglądu, zawodu, pochodzenia i sytuacji finansowej kobiety i mężczyzny. Można by więc powiedzieć, że najnowsza powieść Pauliny Grych to dowód poszukiwań twórczych. Tym razem nie całkiem udanych, a przynajmniej nie najciekawiej literacko zrealizowanych.

 

Paulina Grych, Dziewczyna Rubensa, Wyd. Replika, Poznań 2021.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz