Debiutancka powieść Magdaleny Katarzyny Bajor to przykład powrotu do tematyki małych ojczyzn i uwikłań wpisanych w rzeczywistość powojenną, powrotu dostrzegalnego w polskiej literaturze od co najmniej kilku lat. Można by więc powiedzieć, że to powieść kolejna i operująca rozpoznanymi kliszami wynikającymi ze wspomnianych komplikacji. Natkniemy się więc na rozrysowany w wielu odsłonach kontekst poniemieckości, kwestię migracji ludności, rozpoczynania nowego życia i trudności z zakorzenieniem. Jednak autorce udaje się wyjść poza zgrane fabularnie chwyty, co warto docenić i zaznaczyć. Zwłaszcza że mamy do czynienia z prozą środka. Na uwagę zasługuje nieoczywiste zniuansowanie tego, co dobre i złe. Nie chodzi o relatywizm moralny, ale o pokazanie tego, co nie jest łatwe do zaakceptowania, a mianowicie, że ludzie źli mogą również czynić dobro. Interesujące jest także zwrócenie uwagi na łatwość klasyfikowania i wykluczania. Będzie to widać nie tylko na poziomie opozycji polskie-niemieckie, ale i polskie-francuskie, czy zagłębiowskie-śląskie. Autorka niebanalnie opowiada o istnieniu poprzez nieobecność. Dowodami przetrwania będą nie tylko wspomnienia, listy, ale i fakt, że kiedyś ten utracony świat istniał z całą pewnością. Powieść Bajor intrygująco też rozgrywa tytułową kwestię „nie domu”. Można by powiedzieć, że to właśnie „dom” jest czymś niepewnym, narażonym na utratę, porzucanych, a właśnie „niedom” z racji zaangażowania w to, co nasze na pewien czas, bardziej kształtuje bohaterów. Warto!
Magdalena Katarzyna Bajor, Niedom, Wyd. Marginesy, Warszawa 2026.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz